Kryzysy i rozstania

Rodzice mojego męża wciąż próbują go pogodzić z byłą żoną – „Nie rozumiesz? Mają razem syna!” – Teściowa na każdym kroku narzeka i nie chce zaakceptować naszego małżeństwa, mimo iż on już dawno jest po rozwodzie i założył ze mną nową rodzinę
Mój syn przez lata poszukiwał idealnej żony i nie podważałam jego wyborów – gdy w wieku 30 lat poznał Agatę, wszyscy byliśmy zachwyceni. Była miła, piękna, uwielbiał ją zarówno mój syn, jak i ja sama. Organizacja wesela przebiegła znakomicie, a relacje z jej rodzicami układały się wzorowo. Niestety, pierwsze miesiące małżeństwa gwałtownie przyniosły rozczarowanie: ciągłe kłótnie, nieporozumienia i wizyty syna z walizką u mnie, gdy synowa go wyrzucała. Gdy dowiedziałam się, iż Agata jest w ciąży, starałam się pomóc radą, jednak moje dobre intencje tylko pogorszyły sytuację. W końcu doradziłam synowi rozwód – dziś mam wątpliwości, czy postąpiłam słusznie, bo rodzinne relacje uległy ochłodzeniu, a jego żona błagała mnie, by przekonać go do zmiany decyzji. Czy powinnam była ingerować w ich małżeństwo? Teraz sama nie wiem, co jest gorsze – życie razem w nieszczęściu, czy osobno i w samotności.
Mówiłem mamie, iż się uczę, ale tak naprawdę pracowałem, by opłacić jej chemioterapię.
Nieproszeni goście: Kiedy wizyta zamienia się w koszmar
Mówiłem mamie, iż się uczę, ale tak naprawdę pracowałem, żeby opłacić jej chemioterapię.
Bezwzględny rozwód: historia Oksany i Arkadiusza
Tydzień przed Dniem Kobiet wybiegłam z sali sądowej we łzach – w uszach brzmiało tylko zdanie: „Nie jesteście już mężem i żoną”. Za co spotkało mnie takie cierpienie? Dlaczego on mnie zostawił po tylu latach miłości, by zamieszkać z rodzicami i zapomnieć o własnym dziecku?
Mój mąż pracuje, ale to ja opłacam wszystko – historia silnej Polki, która przez lata w związku płaciła rachunki, utrzymywała dom i męża, zastanawiając się, czy miłość kiedyś przestanie być ślepa
Mój przyjaciel Adam, 42 lata, w końcu się ożenił. Twierdzi, iż wybrał żonę, bo świetnie gotuje, doskonale sprząta, a reszta go nie interesuje – czy to wystarczy do szczęścia?
Mówiłem mamie, iż uczę się, ale tak naprawdę pracowałem, żeby opłacić jej chemioterapie.
Związek Anny Dąbrowskiej i Pawła Jóźwickiego trwał 12 lat. To on ujawnił, dlaczego się rozstali
Nie mogłam tego zatrzymać
Owsiak przerwał milczenie. Plotki się potwierdziły! Fani WOŚP nie kryją radości
Nieproszeni goście
Mąż postawił ultimatum: jego mama wprowadza się do nas lub rozwód!
Sandra Kubicka zalała się łzami. Ujawniła, przez co musiała przechodzić
Kubicka o hejcie, rozstaniu i samotnym wychowywaniu dziecka. "Czuję taki żal"
Kielno, szkoła i krzyż / skryba021
Mamo, może niech babcia sobie pójdzie i się zgubi? Wszystkim będzie lepiej” – wyzywająco powiedziała Marysia.
Kazała mi czekać na ławce… Spotkałem ją znowu po latach wypełnionych cierpieniem
Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają olśniewająco Lilka bardzo ciężko przeżyła zdradę męża. W wieku czterdziestu lat została sama, córka studiowała w innym mieście. A Igor, dwa miesiące temu, wrócił z pracy i oznajmił: — Odchodzę od ciebie, zakochałem się. — Jak to? W kim? — wydukała zdezorientowana żona. — No po prostu, tak jak mężczyźni odchodzą od żon. Zakochałem się w innej, jest mi z nią dobrze, przy niej zupełnie zapominam o tobie. choćby mnie nie przekonuj, podjąłem decyzję — odpowiedział Igor, jakby nic wielkiego się nie wydarzyło. Błyskawicznie się spakował i wyszedł. Dopiero później, po analizie sytuacji, Lilka zrozumiała, iż mąż nie podjął decyzji w jeden dzień — stopniowo zbierał swoje rzeczy, a tego dnia rzucał je gwałtownie do walizki i zamknął za sobą drzwi. Lilka płakała, cierpiała i doszła do wniosku, iż już nigdy nic dobrego jej się nie przydarzy. Miała wrażenie, iż życie się skończyło, albo po prostu zatrzymało. Nie chciała nikogo widzieć ani słyszeć. Nie czuła potrzeby rozmowy, a telefon dzwonił. Dzwoniła córka, dzwoniła przyjaciółka, Lilka odbierała niechętnie i gwałtownie się rozłączała. W pracy też nie miała ochoty rozmawiać z koleżankami i kolegami. Każdy patrzył na nią po swojemu: jedni współczuli, inni patrzyli złośliwie. Lilka miała choćby nadzieję: — Może Igorowi znudzi się ta, która wywiodła go ode mnie, wróci, a ja mu wybaczę i przyjmę z powrotem, przecież wciąż go kocham. W weekend Lilka obudziła się, jak zwykle wcześnie, ale nie wstała — nie było po co się spieszyć. W końcu podniosła się z łóżka. Około jedenastej zadzwonił telefon. — Kto tak wcześnie wydzwania w weekend, nie chcę z nikim rozmawiać — zdecydowała i nie odebrała, chociaż odruchowo zerknęła na ekran — numer był nieznany. „A może to Igor? Może zgubił telefon albo mu ukradli i ma nowy numer?” — przemknęło jej przez myśl. „Może chce wrócić, trzeba było odebrać.” Zadzwonił jeszcze raz. — Halo, halo — powiedziała głośno. — Cześć! — usłyszała kobiecy, radosny głos. — Halo, kto to? — zapytała Lilka zrezygnowanym tonem. — Lilka, to ty? Co z twoim głosem, nie poznajesz starych przyjaciółek? To ja — Ksenia. Lilka była rozczarowana, bo spodziewała się głosu Igora. — I co… — Lilka, to ty? Wszystko u ciebie w porządku? — Nie w porządku — odpowiedziała i rozłączyła się, łzy popłynęły ciurkiem. Usiadła na kanapie, by się uspokoić. Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Lilka zerwała się — znów ta irracjonalna nadzieja. — Może Igor się opamiętał — wstała i otworzyła drzwi. — Cześć! — pozdrowiła ją wesoło piękna kobieta, w której Lilka z trudem rozpoznała dawną przyjaciółkę i koleżankę z klasy Ksenię. Ksenia była wypielęgnowana, z intensywną szminką, stylowo ubrana, a zapach jej perfum postawił Lilkę na nogi. Po maturze Ksenia wyjechała na studia do Warszawy i od tamtej pory widziały się tylko raz, piętnaście lat temu. W szkole były nierozłączne, chodziły razem na dyskoteki, spotykały się z chłopakami i dzieliły się sekretami. — Ksenia, ależ z ciebie laska! — wymsknęło się Lilce. — Cześć, koleżanko! Zawsze taka byłam, to z tobą chyba… — Ksenia spojrzała na nią krytycznie od stóp do głów — to co, zaprosisz do środka? — Wchodź — odsunęła się Lilka niechętnie. Ksenia nie przyszła z pustymi rękami. gwałtownie weszła do kuchni, wyjęła z torby butelkę hiszpańskiego wina, torcik i pomarańcze. — Daj kieliszki, uczcimy spotkanie, choćby nie pamiętam, kiedy my się ostatnio widziałyśmy, wieki temu… — trajkotała Ksenia, Lilka tylko nalała wino i pokroiła ciasto. Ksenia nie zadawała więcej pytań, otworzyła wino, rozlała do kieliszków i zaproponowała: — No to za spotkanie! — i wypiła, Lilka zrobiła to samo. Za drugim toastem Ksenia wzniosła kieliszek za ich dalsze losy. I nagle, po drugim kieliszku, Lilka poczuła ulgę i zaczęła się zwierzać. Dużo się nazbierało. Ksenia słuchała bez przerywania, a gdy Lilka skończyła opowieść, wzruszyła ramionami. — O rany, Lilka, myślałam, iż naprawdę wydarzyła się tragedia! — A to nie tragedia? Ty tego nie zrozumiesz, ciebie mąż nie zostawił — powiedziała smutno Lilka. — E tam! Mąż mnie nie zostawił, to ja jego rzuciłam — śmiała się Ksenia — uprzedziłam go, gdy dowiedziałam się, iż miał młodą kochankę. Od razu złożyłam papiery rozwodowe, a on był w szoku, może myślał, iż się nie dowiem… — Nie wiem, może go nie kochałaś. — Kochałam i to jak! — odpowiedziała Ksenia — ale nie znoszę, gdy ktoś mnie krzywdzi. Z takiej miłości trzeba się leczyć, bo jak cię zdradzają, to już nie jest miłość. — Boże, u ciebie wszystko takie proste, Ksenia… — Tak, to ty sobie komplikujesz życie, zawsze taka byłaś. A gdzie twoja córka? — Studentka, studiuje w innym mieście, mieszka u cioci. — Rozumiem. Ten twój cwaniak porzucił i ciebie, i własną córkę, a ty dalej przeżywasz. — Ale ja go kocham… — Koniec, Lilka, będę cię leczyć! Depresja cię dopadła. — I jak mnie wyleczysz? Tabletki mi nie pomogą. — Jakie tabletki, dziewczyno! Na takie problemy najlepsze są sprawdzone sposoby: zmiana wyglądu, zakupy, nowa miłość. — Oj, Ksenia… — westchnęła przyjaciółka. — No, zbieraj się, jedziemy do galerii handlowej i potem do fryzjera — radośnie oznajmiła Ksenia — i żadnych wymówek. Masz jakieś oszczędności? — Oszczędności? Tak, odkładałam z Igorem na nowy samochód. — Niech Igor się cieszy, iż zabrał stary samochód! Musisz złożyć pozew o rozwód i przestać na niego liczyć. I nie przebaczaj mu… A gdybyś chciała, możemy jeszcze walczyć o połowę za ten stary samochód. — Niech mu będzie, niech się udławi! — nagle odpowiedziała Lilka, machając ręką. — A ty wróciłaś z Warszawy na stałe? Coś nie mówisz nic o sobie. — Na stałe, nie chcę tam mieszkać… A ty ruszaj się z tej domowej piżamy, zrobimy rajd po sklepach. A, zapomniałam, dzwoniła do mnie Rytka Pietrzak, powiedziała, iż za tydzień mamy spotkanie klasowe, więc idziemy obie! Wiele osób przyjedzie, także spora część naszych chłopaków po rozwodzie. Możesz się rozejrzeć, pamiętasz jak ten Witek z równoległej klasy zakochany w tobie chodził od siódmej? — Ojej, Ksenia, komu ja się przydam, stara kobyła… — Oj tam! Lilka, tak nie wolno o sobie mówić, trzeba się kochać i rozpieszczać. gwałtownie zrobimy z ciebie młodą, pełną życia! — śmiała się Ksenia, wychodząc z mieszkania. — A pamiętasz moją ciocię Kaśkę, co mieszka niedaleko twojej mamy? Jest już piątą raz zaręczona, waha się, bo nie może wybrać między dwoma kandydatami! Po pewnym czasie Lilka nie poznawała siebie w lustrze. — Niesamowite takie odmienienie! — dziwiła się sama sobie — inny kolor włosów, ultrakrótka fryzura, nigdy bym nie powiedziała, iż wyglądam lepiej. Młoda i piękna. Ksenia naprawdę mi pomogła. Inaczej bym tu zgniła. Spotkanie klasowe odbyło się w kawiarni, przyszli prawie wszyscy, którzy mogli dojechać. Wiele osób nie rozpoznało Lilki, a Witek, pewny siebie biznesmen, nie spuszczał jej z oka. — Lilka, nie poznałem cię od razu, jesteś piękna, choćby piękniejsza niż w szkole. Zawsze mi się podobałaś, ale wtedy wybrałaś Igora, a gdzie on w ogóle? — Nie ma go, zostawił mnie — uśmiechnęła się Lilka lekko. — Zostawił?! Nie żartuj, takich kobiet się nie zostawia! — szczerze się zdziwił Witek. — A jednak… Ale w sumie, wyszło mi to na dobre. — I nie mam co do tego wątpliwości, Lilka. Też jestem po rozwodzie, już dwa lata. Miałem problemy z firmą, a żona uznała mnie za nieudacznika i zostawiła dla młodszego, pewnie bardziej „udolnego”. Ale gwałtownie postawiłem firmę na nogi — teraz mam się lepiej niż kiedykolwiek. Jadąc przez miasto, spotkała dawnego męża, który jej nie rozpoznał Minęły dwa miesiące. Lilka spacerowała z Witkiem po bulwarze, wrócili z teatru i postanowili przejść się po wieczornym mieście. Nagle zobaczyła idącego Igora, wychudzonego, samotnego. Wyglądał jakby jej nie poznawał. — Chyba tamta go nie dokarmia… — pomyślała. Gdy Igor przechodził obok, spojrzał Lilce w oczy, z pytaniem: „Czy to ona?” Minęli się, ale nagle usłyszała: — Lilka? Odwróciła się powoli, uśmiechnęła i powiedziała: — O, cześć, to ty… Poznaj — to jest Igor, mój były mąż, chyba go nie rozpoznałeś — zwróciła się do Witka. — Cześć, nie poznałem — odpowiedział Witek — a ja jestem przyszłym mężem Lilki. Igorowi opadła szczęka, Lilka była zaskoczona, bo Witek na razie niczego jej nie proponował. — Jak tam? — zapytała wesoło Lilka byłego. — Spokojnie… Dobrze… Ty się tak zmieniłaś! Wyglądasz świetnie Lilka znów się uśmiechnęła, wzięła Witka za rękę i powiedziała: — Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają olśniewająco. — Czyli wszystko u ciebie dobrze… — wymamrotał Igor. — Oczywiście! I będzie jeszcze lepiej — odwróciła się i poszła z Witkiem pod rękę, wyprostowana, czując na sobie spojrzenie byłego męża.
Zdrada, szok, tajemnica. Niezwykła historia, która wstrząsnęła Polską.
Przyjęłam przyjaciółkę po jej rozwodzie, a z czasem zdałam sobie sprawę, iż stopniowo staję się służącą we własnym domu.
Kazała mi czekać na ławce… Spotkałem ją znów po latach pełnych cierpienia
Gwiazda Polsatu przerwała milczenie ws. choroby. Pokazała wstrząsające zdjęcia
Narzeczona Leona Myszkowskiego zdradziła, jak się poznali. O wszystkim zdecydował przypadek
Wygląda jak twój zaginiony syn”, szepnęła moja narzeczona. To, co wydarzyło się potem, wstrząsnęło całą ulicą.
Rozwiódł się w tajemnicy. Po latach wyznał prawdę. "Dobrze mi z tym"
Kobieta po rozwodzie staje się bardziej odporna psychicznie i jest gotowa do walki o swoje przyszłe szczęście
Przyjęłam moją przyjaciółkę po jej rozwodzie. Z biegiem czasu zorientowałam się, iż powoli staję się służącą we własnym domu.
Stare Listy: Tajemnice Zeszłości
Tak Agnieszka Kaczorowska podobno traktowała Macieja Pelę. Ujawnił wszystko
Szczegóły rozwodu Nicole Kidman i Keitha Urbana. Para OSTRO WALCZYŁA o opiekę nad dziećmi
"Szpital św. Anny". Romans męża, ciąża córki, rozwód i szansa nową miłość. Co wiemy o Kaśce Hajduk?
Przyjęłam moją przyjaciółkę po jej rozwodzie. Z czasem zauważyłam, iż powoli staję się służącą we własnym domu
Mój syn przez lata szukał wymarzonej żony i nigdy nie kwestionowałam jego wyborów – gdy w końcu, po trzydziestce, znalazł Agatę i się zakochał, poparłam go całym sercem. Ich ślub był wspaniały, rodziny od razu się polubiły, ale po roku małżeństwa zaczęły się kłótnie i nieporozumienia. Gdy syn znów został wyrzucony z domu, a synowa ogłosiła ciążę, próbowałam im pomóc radą – niestety wszystko pogorszyłam. Widząc, jak bardzo cierpi, namówiłam go na rozwód. Teraz Agata prosi mnie o pomoc w ratowaniu ich małżeństwa, a ja nie wiem, czy dobrze zrobiłam, naciskając na rozstanie.
Szczęśliwe kobiety zawsze olśniewają wyglądem – Historia Lilki, która po zdradzie męża w wieku czterdziestu lat, dzięki wsparciu dawnej przyjaciółki Księży z Warszawy, metamorfozie, zakupom i spotkaniu klasowemu w Krakowie odzyskuje euforia życia oraz pewność siebie, a przypadkowe spotkanie z byłym mężem pokazuje, iż nigdy nie wolno się poddawać
Z życia wzięte. "Miałam 5 lat, kiedy kazali mi żebrać": Dziś nie chcę być ich opiekunką
Przerwał milczenie ws. związku z Roksaną. Ma inną perspektywę. "To zmyła"
Działka niezgody – córka odzyskuje swoje: rodzinny spór o dom letniskowy, pieniądze na Cypr i tajemnice sprzed lat
Sandra Kubicka ujawniła, co zastała w domu. Nagle usunęła post
Adam z „The Voice of Poland” dopiero rozstał się z żoną. Już dostaje propozycje od innych kobiet!
Nie Mogę W to Uwierzyć
Walizki nie rozpakowuj, Irka – dziś się wyprowadzasz! Zszokowana zdradą noworoczną i sylwestrową intrygą w polskim stylu: Lolek podejmuje decyzję o rozwodzie, kiedy odkrywa podwójne życie Ireny – ukochanej żony, która zamiast opieki nad „chorą mamą” w Twerze, świętowała z łysym „Zającem” i piła wódkę tańcząc kankana w bloku na warszawskiej Pradze. Czy Lolek wyjdzie z samotnej nocy w stroju polskiego Świętego Mikołaja silniejszy, czy też ulegnie łzom i prośbom niewiernej „muszki”? Noworoczny huczek, nieoczekiwani znajomi, zdrada, walizki pod drzwiami i rozwód jeszcze przed Trzech Króli – szalona komedia pomyłek i rozczarowań w polskiej scenerii.
Żona Adama Stachowiaka przerwała milczenie po rozstaniu. "Mam kryzys"
„Jesteś ciężarem, nie żoną” – wypadło z ust teściowej przy całej rodzinie, gdy nalewałam herbatę, nie wiedząc, iż to ja spłaciłam jej długi.
Po żywemu… W tej polskiej rodzinie każdy żył na własny rachunek. Tata Andrzej miał obok żony ukochaną kochankę, czasem choćby nie tę samą. Mama Ewa, podejrzewając zdrady męża, również nie była wzorem moralności – spędzała czas poza domem z żonatym kolegą z pracy. Dwaj synowie, Piotr i Tomek, wychowywali się praktycznie sami. Matka powtarzała, iż to szkoła powinna odpowiadać za uczniów. Rodzina spotykała się w kuchni jedynie w niedzielę, by gwałtownie i bez słowa zjeść obiad i natychmiast rozejść się do swoich spraw. Tak by pewnie żyli dalej w tym popsutym, grzesznym, ale słodkim świecie, gdyby nie wydarzyło się coś nieodwracalnego… Gdy młodszy syn Tomek miał dwanaście lat, ojciec Andrzej po raz pierwszy zabrał go do garażu jako pomocnika. Kiedy Tomek oglądał narzędzia, ojciec na chwilę wyszedł do znajomych miłośników motoryzacji. Nagle z garażu zaczął się wydobywać gęsty czarny dym i płomienie. Okazało się, iż Tomek przypadkiem zrzucił włączoną lampę lutowniczą na kanister z benzyną. Ludzie pobiegli ratować, Andrzej wbiegł w ogień po syna. Tomek był ciężko poparzony, pozostał przy życiu tylko cudem… W szpitalu lekarz przekazał rodzicom, iż szanse na przeżycie syna to jeden na milion – tu pomoże tylko cud i szalona wola życia. Andrzej i Ewa w strugach ulewnego deszczu pobiegli do kościoła. Całkowicie załamani, błagali o pomoc księdza, który powiedział im gorzką prawdę o stanie ich rodziny, zalecając modlitwę za zdrowie Tomka i prawdziwe nawrócenie. Andrzej i Ewa rzucili się do modlitwy, porzucili wszystkie romanse i próbowali odbudować życie razem. Następnego dnia Tomek wybudził się ze śpiączki… Od tamtej pory cała rodzina zjednoczyła się w walce o jego zdrowie, sprzedano działkę, wszyscy pomagali. Po roku Tomek wrócił do zdrowia, w ośrodku rehabilitacyjnym zaprzyjaźnił się z rówieśniczką Marysią, także poparzoną. Zakochali się, pobrali, urodziły im się dzieci – córeczka Ola i syn Jakub. Gdy życie wreszcie wróciło na spokojne tory, Andrzej i Ewa postanowili się rozstać. Byli kompletnie wypaleni życiem i wspólną traumą. Ewa wyjechała do siostry pod Warszawę, przed wyjazdem poszła jeszcze do kościoła po błogosławieństwo księdza. Andrzej został sam w pustym mieszkaniu, a wnuki odwiedzano osobno, by choćby się nie spotkać… I tak to każdemu w końcu zrobiło się wygodnie…
Kolęda po 21:00 wywołała emocje. Ta kartka na drzwiach mówi wszystko
„Jesteś ciężarem, nie żoną,” — wykrzyczała teściowa na całą rodzinę, gdy nalewałam herbatę, nie mając pojęcia, iż to ja spłaciłam jej długi.
Pela wspomina trudny moment w trakcie małżeństwa. "Zaczęło mnie to dojeżdżać"