Kryzysy i rozstania

Moja była żona chciała mnie pozwąć o połowę mieszkania, ale nie spodziewała się, iż miałem to świetnie przemyślane
Delikatnie zderzając się rękawami
Cena dobroci: spotkanie, które zmieniło wszystko
Taką relację po rozstaniu mają Grzeszczak i Liber. Oboje potwierdzili
Zabrali głos ws. ich relacji po rozstaniu. Grzeszczak i Liber potwierdzili
Syn mojego byłego męża z drugiego związku zachorował na raka, a były prosił mnie o wsparcie finansowe – odmówiłam i nie zamierzam mu pomagać!
Arrogantka zniszczyła swoją suknię, myśląc, iż to tylko kelnerka, nie wiedząc, iż jej mąż milioner wszystko obserwuje.
Jesteś starszym bratem, więc musisz pomóc swojej młodszej siostrze. Masz dwa mieszkania w Warszawie, oddaj jedno Alince w prezencie na urodziny!
Ach, Ty to jesteś niezła fajtłapa!
Myślał, iż po rozwodzie skorzysta z ulgi. Fiskus miał inne zdanie
Nie mogli się dogadać o kanapę. Opowiadanie
No to ty jesteś niezła głupola!
Z życia wzięte. "Dałam córce 10 tysięcy na rozwód jako pożyczkę": Teraz twierdzi, iż to była darowizna
Kochana przez Polaków gwiazda rozstała się z partnerem. Oto szczegóły
ZAGINIONY SYN: Tajemnice i tajne poszukiwania
Sandra Kubicka przerwała ciszę. Chodzi o związek
Mam 45 lat i nie wpuszczam już gości do swojego domu – dlaczego po przekroczeniu czterdziestki przestałam organizować domowe spotkania i przeniosłam świętowanie urodzin do restauracji, rezygnując z kosztownych kolacji, męczącego sprzątania i braku szacunku ze strony odwiedzających
Mąż leżał w śpiączce przez tydzień, a ja płakałam przy jego łóżku. Sześcioletnia dziewczynka szepnęła: „Szkoda pani, ciociu… Gdy tylko wychodzicie, on tutaj robi imprezy!
Działka niezgody – córka odzyskała swoje — Ksiu, zrozum sytuację, jest patowa — westchnął ciężko Walenty Borysowicz, przecierając czoło. — Od dwóch miesięcy Marina wierci mi dziurę w brzuchu. Na Cyprze znalazła jakiś kurs dla Denisa. No, dla naszego syna. Mówi, iż trzeba mu dać dobry start, podciągnąć angielski. Ale skąd wziąć na to pieniądze? Wiesz, iż teraz nie mam pracy. Kasia powoli podniosła wzrok na ojca. — I uznałeś, iż sprzedaż działki to najlepsze wyjście? — zapytała cicho. — A co innego? — ojciec się ożywił, pochylił. — Działka stoi bezczynnie. Marina i tak tam nie jeździ, nudzi się, komary… Ona choćby nie wie, iż ta działka od dawna nie jest moja w papierach. Myśli, iż wystawimy ją na sprzedaż i zaczniemy nowe życie. Kasiu, jesteś mądra dziewczyna. Zróbmy tak: sprzedaj ją oficjalnie. Zabierasz swoje pieniądze, które mi dziesięć lat temu pożyczyłaś — co do grosza! A resztę, to co urosło przez lata, oddasz mi. Tak, po rodzinie. Ty nie masz straty — swoje odzyskałaś i jeszcze pomogłaś ojcu. Ojciec przyjechał bez zapowiedzi. Zresztą od lat rozmawiali rzadko — miał już dawno nową rodzinę, swoje sprawy, a najstarsza córka nie bardzo wpisywała się w ten świat. Kasia podejrzewała, iż nie przyszedł z niczym. Myślała, iż znowu poprosi o pieniądze, ale… Propozycja ojca brzmiała co najmniej dziwnie. — Tato, może przypomnimy sobie, co się działo dziesięć lat temu — przerwała mu w końcu Kasia. — Gdy przyszedłeś i powiedziałeś, iż potrzebujesz pieniędzy na operację i rehabilitację. Pamiętasz? Walenty Borysowicz skrzywił się. — Po co teraz rozdrapywać stare rany? Wydobrzałem przecież, na szczęście. — Stare rany? — Kasia przekręciła głowę z rozbawieniem. — Wtedy na moim koncie były pieniądze, które pięć lat zbierałam — na wkład własny do mieszkania. Do pracy chodziłam także w weekendy, nie brałam urlopu, oszczędzałam na wszystkim. I wtedy pojawiłeś się ty. Nie pracowałeś, oszczędności żadnych, za to druga żona — Marina i syn — Denis. Wziąłeś całe moje oszczędności! — Byłem zdesperowany, Kasiu! Co mi zostało? Położyć się i umrzeć pod płotem? — Zaproponowałam ci wtedy pomoc — mówiła dalej Kasia, nie słuchając go. — Ale szczerze się bałam zostać bez pieniędzy i bez dachu nad głową, jeżeli coś ci się stanie. Masz przecież prawowitą żonę, Marinę. Ona by mnie do tej działki choćby nie wpuściła. Tydzień się wtedy kłóciliśmy, pamiętasz? choćby umowy nie chciałeś podpisać, obrażałeś się. „Jak możesz nie wierzyć własnemu ojcu!” A ja chciałam tylko mieć pewność. — I dostałaś swoją pewność! — przerwał jej Walenty Borysowicz. — Sporządziliśmy umowę, działka jest twoja. Przecież sprzedałem ci ją praktycznie za grosze — za wszystko to, co poszło na leczenie. Ale umówiliśmy się, iż będę mógł korzystać, a jak się dorobię, odkupię. — Minęło dziesięć lat — ucięła Kasia. — Dziesięć, tato. Przez te lata choćby się nie zająknąłeś o wykupieniu jej z powrotem. Ani złotówki nie oddałeś. Wciąż mieszkałeś tam przez każde lato, sadziłeś swoje pomidory, paliłeś drewno, za które ja płaciłam. Podatek od działki — też ja. Remont dachu trzy lata temu — ja. Żyłeś tam jak właściciel, nie odmawiając sobie niczego, a ja w tym czasie spłacałam kredyt na mieszkanie. Walenty Borysowicz otarł czoło chusteczką. — No, nie pracowałem, Ksiu… Wiesz, po chemii długo się dochodziłem do siebie, potem wiek, nigdzie mnie nie chcieli… Marina… ona jest wrażliwa, praca w biurze ją zabija. Żyjemy z jej sprzedaży przez internet, ledwo starcza. — Wrażliwa? — Kasia wstała i zaczęła chodzić po kuchni. — A ja niby mam twardszą skórę? To ja mogłam harować na dwóch etatach, by spłacać kredyt i twoją „sanatorię” na działce? A teraz Marina stwierdziła, iż czas sprzedać działkę, by wysłać synka na Cypr? Moja działka, tato! Moja! — Kasiu, formalnie jest twoja. Ale dobrze wiesz, iż to było tymczasowe rozwiązanie. Jestem twoim ojcem! Dałem ci życie! Naprawdę teraz będziesz się bić o te parę metrów ziemi, kiedy bratu trzeba dać szansę? — Bratu? — Kasia gwałtownie się zatrzymała. — Przecież tego „brata” widziałam dwa razy w życiu. choćby mi nigdy nie złożył życzeń urodzinowych. A Marina… ona choć raz zapytała, jak żyję? Jak radziłam sobie wszystkie te lata z ratami? Jest przekonana, iż jesteś właścicielem fabryk i statków, tylko czasowo wypadłeś z obiegu. Dziesięć lat ją okłamywałeś, tato. Walenty Borysowicz odwrócił wzrok. — Chciałem jak najlepiej… Nie chciałem robić jej przykrości. Ona by się wściekała, gdybym przepisał nieruchomość poza rodzinę. — Poza rodzinę? — Kasiu, nie łap mnie za słówka! — ojciec krzyknął. — Proponuję ci uczciwy układ! Działka jest teraz pięć razy droższa. Rynek wystrzelił. Odbierasz swoje trzysta tysięcy, co dawałaś na leczenie. Sprawiedliwie? Sprawiedliwie! Resztę — siedemset tysięcy — mi. Muszę wysłać Denisa na studia, Marinie zrobić zęby, wymienić samochód — bo stary się sypie. Tobie te siedemset tysięcy nie zrobi różnicy, w Warszawie mieszkanie masz, żyjesz na poziomie. Pomóż rodzinie! Kasia patrzyła na niego i nie rozpoznawała w nim człowieka, który czytywał jej bajki. — Nie — rzuciła krótko. — Co „nie”? — ojciec zamarł z otwartymi ustami. — Nie sprzedam działki. I na pewno nie oddam ci żadnych „nadwyżek”. Działka według prawa i uczciwości jest moja. Mieszkałeś tam dziesięć lat za darmo, odzyskałeś zdrowie, rozkoszowałeś się naturą. Policz to jako moją opiekę nad tobą. Ale na tym koniec. — Co, serio? — twarz Walentego Borysowicza poczerwieniała. — Chcesz ojcu ostatnie odebrać? Gdyby nie ja, tej działki w ogóle by nie było! To dziadek ją zbudował! — Właśnie, dziadek. I przewróciłby się w grobie, gdyby dowiedział się, iż chcesz roztrwonić rodzinny dom, żeby opłacić wątpliwe kursy na Cyprze dla chłopaka, który w wieku dziewiętnastu lat palcem nie kiwnął. — Kasiu, opamiętaj się! — krzyknął ojciec, zrywając się z miejsca. — Jesteś mi winna! Wychowałem cię! jeżeli się nie zgodzisz, wszystko powiem Marinie i zrobi ci taki skandal, iż popamiętasz! Idziemy do sądu! Unieważnimy umowę! Wymusiłaś podpis wykorzystując moją chorobę! Kasia gorzko się uśmiechnęła. — Spróbuj, tato. Mam wszystkie rachunki z kliniki. Wszystkie przelewy na twoje konto. I umowę kupna sprzedaży podpisaną przy notariuszu, już po remisji. Swoją drogą, ciekawe, co powie Marina, gdy się dowie, iż sprzedałeś działkę zanim Denis poszedł do szkoły. Mówiłeś jej, iż to twoja dziedzina? — Kasia… — ton ojca nagle stał się błagalny. — Córeczko, proszę cię. Marina teraz ma trudny czas… jeżeli się dowie, wyrzuci mnie z domu. Jest młodsza ode mnie o piętnaście lat, trzyma się mnie tylko dla stabilności. Jak nie będzie działki ani pieniędzy — nie będę jej potrzebny. Chcesz, żebym na stare lata został bez dachu nad głową? — A nie pomyślałeś o tym wcześniej? — Kasię zalewała złość. — Kiedy przez dziesięć lat nie pracowałeś? Kiedy pozwalałeś, żeby Marina brała kredyty? Kiedy obiecywałeś jej złote góry za moje pieniądze? — Czyli nie pomożesz? — Walenty Borysowicz wyprostował się. — Taka z ciebie córka. To ja cię wychowałem… — Idź do domu, tato. Powiedz Marinie prawdę. To jedyny sposób, żeby zachować resztki godności. — Udław się tą działką! — rzucił Walenty Borysowicz, wychodząc. — Ale wiedz — nie masz już ojca. Rozumiesz? Zapomnij o mnie! Ojciec wyszedł. Kasia uśmiechnęła się gorzko: tak, jakby naprawdę go miała. Ojciec zostawił ją, kiedy miała siedem lat. *** Telefon zadzwonił w sobotę rano. Numer nieznany. — Halo? — To Kasia? — Kasia od razu poznała głos macochy. — Za kogo ty się uważasz, dziewczyno? Myślisz, iż nie wiemy, jak oszukałaś Walentego? Wszystko mi powiedział! Podsunęłaś mu papiery, jak jeszcze był nieprzytomny po narkozie! — Marina, dzień dobry — Kasia odpowiedziała spokojnie. — Chcesz porozmawiać, zróbmy to bez krzyków. — Jaki dzień dobry?! Pozew już gotowy! Mój prawnik mówi, iż taka umowa nie ma szans. Wzbogaciłaś się na chorobie ojca, rodzinny majątek za grosze zabrałaś. Zbankrutujemy cię! — Marina, posłuchaj mnie uważnie. Rozumiem, iż Walenty opowiedział ci swoją wersję wydarzeń. Ale mam dowody, iż cały grosz poszedł na jego leczenie. Co więcej, mam wydruki wiadomości z tych dziesięciu lat, w których dziękuje mi za to, iż utrzymuję działkę i pozwalam mu mieszkać. Masz to czarno na białym: „Dzięki, córko, iż nie zostawiłaś mnie, działka jest w dobrych rękach”. Co na to powie sąd? Po drugiej stronie zaległa cisza. — Jesteś bezczelna — wysyczała Marina. — Mało ci własnego mieszkania? Musisz bratu zabrać wszystko? Denis musi się uczyć! — Denis niech idzie do pracy — ucięła Kasia. — Tak jak ja w jego wieku. A ty, Marino, czas poznać prawdę. Miał mieć „akcje”, pamiętasz? Tak ci mówił? — Jakie akcje? — głos Marny zadrżał. — Takie, które nigdy nie istniały. Po prostu brał pieniądze z moich przelewów, które przesyłałam jako pomoc, i przedstawiał je jako swoje zyski z inwestycji. Sprawdź jego historię transakcji, jeżeli nie wierzysz. A ja zadłużałam się, myśląc, iż ratuję ojca! Dopiero niedawno się zorientowałam. Marina rozłączyła się. Wieczorem Kasia dostała od ojca SMS. Trzy słowa: „Wszystko popsułaś”. *** Nie odpisała. Dwa dni później od sąsiadów dowiedziała się, iż Marina zrobiła gigantyczną awanturę. Wyrzucała rzeczy Walentego przez okno domku letniskowego, aż musiała interweniować policja. Okazało się, iż Marina, pewna szybkiej sprzedaży działki, wzięła już wysoki kredyt pod „dobry start” dla syna. Walenty musiał się wyprowadzić. Marina wniosła pozew o rozwód, gdy odkryła skalę kłamstw męża. Syn Denis, przyzwyczajony do wygód, nie poczuł współczucia i gwałtownie przeniósł się do dziewczyny, oznajmiając, iż „staruszek jest sam sobie winien”. Gdzie jest teraz ojciec, Kasia nie wie. I nie zamierza się dowiadywać.
— Mikołaju, czekamy już pięć lat. Pięć. Lekarze mówią, iż nie będziemy mieć dzieci. A tu nagle…
NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA
Od roku mój syn mieszkał z Kasią, ale nie znaliśmy jej rodziców – to wydało mi się podejrzane, więc postanowiłam to sprawdzić Zawsze starałam się wychować syna w duchu szacunku wobec kobiet – jego babci, matki, żony, córki. Uważam, iż to najważniejsza cecha prawdziwego mężczyzny. Z mężem zapewniliśmy mu świetne wychowanie i edukację, a także wszystko, co potrzebne do swobodnego życia. Nie chcieliśmy ułatwiać mu wszystkiego, ale mimo to kupiliśmy mu dwupokojowe mieszkanie. Pracował i sam się utrzymywał, jednak nie miał środków na własne lokum. Nie przekazaliśmy mu od razu aktu własności, ani choćby nie powiedzieliśmy o zakupie. Dlaczego? Bo zamieszkał z dziewczyną. Od roku był z Kasią, ale nie znaliśmy jej rodziców, co wydało mi się dziwne. Później dowiedziałam się od znajomej, iż mama Kasi jest jej byłą sąsiadką. Usłyszałam wtedy coś, co mocno mnie zaniepokoiło. Okazało się, iż jej matka wyrzuciła męża z domu, gdy zaczął mniej zarabiać, a potem wdała się w romans z bogatym żonatym mężczyzną. Babcia Kasi podobnie, miała związek z żonatym mężczyzną i razem zmuszały córkę i wnuczkę do pracy na jego działce. Właśnie dlatego syn miał już kilka nieprzyjemnych starć z przyszłą teściową. Najbardziej oburza mnie jednak, iż matka i babcia ustawiają Kasię przeciwko ojcu. Dziewczyna bardzo kocha ojca, ale z powodu tych dwóch kobiet ich relacja wisi na włosku. I jeszcze jedno: Kasia rzuciła studia, twierdząc, iż to mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę. Ja też tego uczyłam syna, ale życie bywa przewrotne. Co jeżeli coś się wydarzy? Jak ona wtedy pomoże mężowi? Przy okazji, przepisałam mieszkanie na siebie, bo wiem, jakie są realia. Teoretycznie wszystko, co nabyte przed ślubem, nie podlega podziałowi przy rozwodzie, ale Kasia to sprytna dziewczyna – jeszcze zostawi mojego “dżentelmena” bez niczego, choćby bez skarpetek.
Kaczorowska nagle zaczęła mówić o rozstaniu. Takiego wyznania nikt się nie spodziewał
We Francji jest ikoną stylu. W jej żyłach płynie krew ostatniej polskiej rodziny królewskiej
Nie posiadasz niczego. To, co posiadasz, nie jest twoje / Albert
Seweryn Krajewski rozstał się po 43 latach. O jego względy starała się Helena Vondrackova
Sylwia Peretti przerwała milczenie. Wprost z Kościoła zwróciła się do fanów
ZAGUBIONA ISTOTA
Dzieci rozwiedzionych rodziców częściej się rozwodzą? Dane mogą zaskoczyć
Kambodża oskarża sąsiada o aneksję wioski. "Nielegalne działania"
Mateusz zostawił Basię tuż po "Rolniku". Jego nowe wyznanie ją zaboli
ALICJA JONASZ • O powstaniu Mostek
Nie ma już z kim porozmawiać. Opowieść o mamie, samotności i odnalezionej wiosny serca – rozmowa, która przywraca smak życia oraz wspomnienia z dawnych lat w polskiej rzeczywistości
Trzęsienie ziemi w Meksyku. Ewakuowano prezydentkę podczas konferencji
Leszek Lichota zapytany o przyszłość z nową partnerką. gwałtownie uciął temat
Kaczorowska apeluje do kobiet w trakcie rozwodów. "Nie bójmy się, gdy pojawia się ktoś nowy"
Leszek Lichota zapytany wprost o nową partnerkę. Postawił sprawę jasno
Nie obchodzi mnie, kto opiekował się babcią! Mieszkanie po niej, zgodnie z prawem, należy się mnie! – moja własna mama grozi mi sądem, bo babcia przepisała swoje mieszkanie mojej córce, a nie jej!
Więc ja nie jestem obca
Kubicka nie spędziła tej nocy sama. Towarzyszył jej tajemniczy mężczyzna
Fala krytyki wylała się na Thomasa Andersa. Muzyk przerwał milczenie po Sylwestrze
– Nie wypada, iż moje dzieci mają mieszkania, a Twój syn nie! Zorganizujmy mu własne lokum na kredyt hipoteczny! Ostatnio mój mąż Antoni stwierdził, iż moje dzieci mają mieszkania, a jego syn nie, więc musimy coś wymyślić, by i on miał mieszkanie. Wyjaśnię, iż moje dzieci to nasze wspólne dzieci z Antonim, a jego syn pochodzi z pierwszego małżeństwa. Dlaczego to ja mam się tym przejmować i załatwiać mieszkanie dla jego syna? Wiedziałam, iż Antoni był wcześniej żonaty i ma dziecko z poprzedniego związku, więc nie spieszyło mi się z decyzją o małżeństwie. Przez trzy lata mieszkaliśmy razem przed ślubem. Uważnie obserwowałam jego relacje z byłą żoną i synem. W rok po ślubie urodziłam syna, a za dwa lata – kolejnego. Jestem bardzo zadowolona z Antoniego – świetny mąż, wspaniały ojciec. Poświęca czas mnie i dzieciom. Zarabia dobrze. Oczywiście, kłótnie się zdarzają, ale to normalne. Przez lata mieszkaliśmy w mieszkaniu, które odziedziczyłam po ojcu. Moja mama rozwiodła się z nim, gdy byłam w przedszkolu. w tej chwili jest ponownie zamężna, ale z nowego związku nie ma dzieci. Antoni z byłą żoną zawsze wynajmowali mieszkania. Przez lata próbowali odłożyć na własne, ale im się nie udało. Po rozwodzie była żona wróciła do rodziców, a Antoni wynajmował mieszkanie. Po ślubie zamieszkał u mnie i nie analizowaliśmy, kto jest właścicielem mieszkania. Po prostu wspólnie remontowaliśmy i meblowaliśmy. A półtora roku temu zmarły dwie moje babcie – po obu odziedziczyłam mieszkania. Na razie wynajmuję te mieszkania. Pieniądze za jedno przekazuję mamie, żeby mogła spokojnie dorabiać do emerytury, a drugie mieszkanie stanowi dla mnie dodatkowy dochód. Planowałam, iż kiedy moi chłopcy dorosną dostaną po jednym mieszkaniu. Antoni nigdy nie ingerował w kwestie mieszkań – wiedział, iż to moja sprawa. Ustaliliśmy, iż nasze dzieci po osiągnięciu pełnoletności dostaną mieszkanie. Był z tym w pełni zgodny – do czasu. Nagle powiedział mi: – Mój syn za chwilę kończy szkołę średnią. Jest dorosły i powinien mieć coś własnego! Nie rozumiałam, o czym mowa. Po czym usłyszałam: – Twoje dzieci mają mieszkania, a mój syn nie! Musimy mu kupić mieszkanie na kredyt hipoteczny! Byłam w szoku! Przypisał nasze wspólne dzieci wyłącznie do mnie! Gdy zapytałam dlaczego, zaczął mnie prosić, żebym nie łapała go za słowa. – Mój syn niczego nie odziedziczy po Tobie ani po mnie. Chcę, żeby miał własne mieszkanie! – Świetnie, iż się troszczysz! Ale przecież Twój syn ma matkę i ojca – czemu ja mam się tym zajmować? Wyjaśnił mi, iż była żona słabo zarabia, pomagają jej rodzice, a sam Antoni nie udźwignie spłaty kredytu. Ale jeżeli ja się zgodzę, wspólnymi siłami damy radę. Mieszkanie byłoby na syna, ale kredyt spłacalibyśmy głównie my. – Mamy przecież dwie dobre pensje i dochody z najmu! Uda nam się! – przekonywał. Rzeczywiście, da się zorganizować, ale za cenę rezygnacji z wakacji z dziećmi, wyjazdów nad morze i wszystkich rodzinnych przyjemności. Wszystko po to, bym z własnej kieszeni sfinansowała mieszkanie syna Antoniego? Co innego, gdyby Antoni zapewnił mieszkania wszystkim dzieciom – również naszym. Ale to ja odziedziczyłam wszystkie nieruchomości. Dlaczego miałabym płacić jeszcze za czyjeś mieszkanie? Powiedziałam jasno: jeżeli Antoni naprawdę chce to zrobić, niech jego była żona weźmie kredyt, a nie ja. – Ja się w to nie mieszam! Antoni jest obrażony – milczy już tydzień. Szkoda, iż nie potrafi mnie zrozumieć.
Aksamitny rozwód braci z południa. Czy takie państwo mogło przetrwać?
Ricardo Salazar długi czas stał nieruchomo.
Odetnęłam się od rodziny – i po raz pierwszy w życiu oddycham pełną piersią
Jedyna przeżyła wybuch samolotu i upadek z 10 km. "To nie było szczęście"
Zdanowicz po raz pierwszy o rozwodzie. "Jestem szczęśliwa i zakochana"
Baron wrócił do domu i naprawdę to zobaczył. Nie tego się spodziewał
Kaczorowska przerwała milczenie. Zwróciła się wprost do swoich fanów
Zdanowicz ogłosiła trzy lata po rozstaniu. "Dziś mogę powiedzieć"