Książka

Serial jako długie trwanie. Jak telewizja nauczyła się opowiadać w czasie
Powrót ulubieńców ze "Stranger Things". Jest zwiastun i data premiery
Nie oddam nikomu. Opowieść o Ani, jej siostrze i córce, o stracie, znakach od losu oraz niezwykłej dobroci w sercu zwykłych ludzi
Ikoniczna trylogia survival horrorów dostępna ZA DARMO na GOG-u!
Spotkanie autorskie z Elżbietą Cherezińska
Nasi ulubieńcy ze "Stranger Things" wracają w nowym wydaniu. Kiedy premiera "Opowieści z ’85"?
Późny prezent: Opowieść o Annie P., domowym rosole, pomaganiu rodzinie, życiu z emerytury i cichym marzeniu o abonamencie do Domu Kultury na wieczory z romansami, które zmieniają coś ważnego, choćby jeżeli nikt poza nią tego nie zauważa
Planszowe GramPrix 2026. Głosowanie wystartowało
[Recenzja] „Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna” Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Szansa na profesjonalną, indywidualną wystawę w Instytucie Dizajnu
Książka "Miłość po gdańsku" Monika Hakowska - recenzja
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu – spotkanie z ks. prof. Witoldem Kaweckim już niebawem!
Tyle J.K. Rowling płaci podatków rocznie. Kwota zwala z nóg
Częstochowski Dzień Fantastyki XIV
Czytanie imponująco przedłuża życie. Oto, jak dokładnie to działa
Pytamy o lektury szkolne. Rozpoznasz je po jednej wskazówce?
Rocznica śmierci Wisławy Szymborskiej / Rozar
Książka o Wiedźminie 3 od wieloletniego redaktora naczelnego Eurogamer.pl z nominacją do „Książki Roku 2025”
Muzeum Kraszewskiego i Dom Literatury w Poznaniu do remontu
83. rocznica akcji lutowej w białostockim getcie
Odejdź, Kostku – Opowieść o zimnej kolacji, niedotrzymanych obietnicach i prawdzie, której nie da się już dłużej chować za milczeniem
Wnuczka. Historia Olinki, której własna matka nie chciała, ojciec się jej wyparł, a babcia Nina Ivanovna z podwarszawskiej wsi przyjęła ją jak dar od Boga. Odrzucona przez rodziców, wychowana przez czułą babcię, dorasta, marząc o studiach medycznych i prawdziwym domu. Gdy babcia odchodzi, a ojciec z nową rodziną chce odebrać jej dom, Olinka musi zawalczyć o swoje miejsce na świecie – uzbrojona tylko w miłość, którą dostała, i darowiznę na własność. Czy przegoni duchy przeszłości i zbuduje szczęśliwą rodzinę, której sama nigdy nie miała? Wzruszająca opowieść o sile babcinej miłości, odrzuceniu i wybaczeniu, osadzona w polskiej rzeczywistości.
Perpetual wypuścił nowy singiel „Meadows & Mires”
Masz plan Google AI Pro? Sprawdź, czy opłaca Ci się „zejść” do taniego AI Plus (i co wtedy stracisz)
Ebenezer: Opowieść wigilijna – do sieci trafiły pierwsze zdjęcia z planu!
Dziś wieczorem Polacy pójdą późno spać! O tym filmie myśli się jeszcze długo po seansie
Fearne Cotton – Spokój
Teatr kamishibai
„Rozpuściłyście się już całkiem” – czyli jak kontrolująca teściowa może zatruć życie młodej matce. Czyli polska opowieść o ciągłych porównaniach do idealnej synowej, narzekaniach na porządek i wychowanie dzieci, niekończących się uwagach o sprzątaniu, gotowaniu i tradycyjnych wartościach, oraz o tym, co się stanie, gdy młoda żona w końcu powie „dość!” i postawi granice pod naporem wiecznej krytyki swojej teściowej.
Angelika Grajek „Stalowe skrzydła”
Paulla o życiu w skrajnej biedzie i... braku dachu nad głową. "Wiem, co to jest głód"
Afera wokół Valverde w "Akacjowej 38". Jest coraz goręcej
Kochanka mojego męża Mila siedziała w samochodzie, patrząc na ekran nawigacji. Zgadza się, dojechała pod adekwatny adres. Zostało tylko zebrać się na odwagę i zrobić to, co zaplanowała. Mila westchnęła głęboko, wysiadła z samochodu i przeszła około pięćdziesiąt metrów w stronę wejścia do niewielkiej kawiarni. Na szyldzie widniał napis „Kawowy Raj”. „No proszę, raj… akurat”, pomyślała gorzko Mila. Zaraz wejdzie do środka i zobaczy JĄ – kochankę swojego męża i burzycielkę domowego ogniska. Co wie o tej dziewczynie? adekwatnie niewiele. Rozdzielaczkę nazywają „Kociaczkiem” – przynajmniej tak pieszczotliwie mówi do niej jej mąż, a dziewczyna pracuje tu jako kelnerka. Mila wybrała stolik przy oknie i czekała na obsługę. I oto jest – kelnerka. To na pewno ona! Poznała tę dziewczynę ze zdjęcia, które widziała tylko raz. I właśnie idzie w jej stronę. Te kilka sekund wydawało się Mili wiecznością. W głowie pojawiło się tyle myśli, iż starczyłoby na grubą powieść. – Dzień dobry! – kelnerka przywitała się, a Mila zerknęła na jej plakietkę: „Kasia”. A więc tak ma na imię. Fantazja męża naprawdę na poziomie, żeby mówić do Kasi „Kociaczek”. W tym czasie Kasia, nieświadoma burzy myśli w głowie klientki, zaproponowała menu: – Gdy będzie pani gotowa z zamówieniem, proszę dać znać. Mila uśmiechnęła się najpromienniej jak potrafiła, uważnie przyglądając się rywalce. Jak to się stało, iż siedzi właśnie twarzą w twarz z kochanką męża? To długa historia… Już dziesięć lat Mila jest żoną Aleksego. A przynajmniej była szczęśliwa – przynajmniej jej się tak wydawało. Mają ośmioletnią córeczkę, Ewę. Aleksej uwielbia swoją księżniczkę, rozpieszcza ją na każdym kroku. Na wyrzuty Mili, iż kupuje dziecku dwudziestą lalkę, tylko wzrusza ramionami. Ewka też kocha tatę, czasem Mili wydaje się nawet, iż bardziej niż ją. Ale nie ma żalu. Mila z wykształcenia jest psychologiem i wie, jak ważna dla dziewczynki jest miłość ojca, bo ona buduje fundament przyszłych relacji z mężczyznami. Mila zawsze z mężem rozmawia o problemach, nie ma między nimi poważnych konfliktów. Przeciętna polska rodzina: mieszkanie na kredyt, samochód i malutka działka 50 km od Warszawy. A tu nagle – jak grom z jasnego nieba: kochanka! Mila dowiedziała się o niej przez przypadek… (KONTYNUACJA KLIMATU ORYGINALNEGO TYTUŁU) Kochanka mojego męża, czyli jak w „Kawowym Raju” przekonałam się, iż żony bywają bardziej kreatywne niż wszystkie „Kociaczki” świata
Krew, żelazo i przemoc
TOP 5 odkurzaczy pionowych, które usprawnią Twoje sprzątanie
Książki obyczajowe jako sposób na relaks i oderwanie się od codziennych spraw. Które tytuły wybrać?
Tobey Maguire znów w kostiumie? Sam Raimi nie zamyka drzwi do "Spider-Man 4"
Wnuczka. Historia Olinki, którą odrzuciła matka, a przygarnęła kochająca babcia Ninka – opowieść o sile rodziny, prawdziwej miłości i walce o własny dom w polskiej rzeczywistości
Złoty Głaz
Tolkien na nowo napisał część Hobbita. Autor naprawił dziurę fabularną z Władcy Pierścieni
Wydarzenia w Muzeum Częstochowskim w lutym 2026 roku
Mam 55 lat i wreszcie żyję dla siebie. Bez wyrzutów sumienia, bez lęku przed tym, iż będę „inna” lub nie przypodobam się komuś. W mojej przestrzeni panuje harmonia — spokojna, delikatna, niemal cicha. Nie ma tu obcych emocji, które kiedyś mnie wyczerpywały. Nikt nie narzuca mi, jak mam żyć, co nosić ani o czym marzyć. Znowu należy do siebie.
Opowieści z życia
Kochanka mojego męża Mila siedziała w samochodzie, spoglądając nerwowo na ekran nawigacji. Wszystko się zgadzało – przyjechała pod adekwatny adres. Pozostawało tylko zebrać się na odwagę i zrealizować swój plan. Wzięła głęboki oddech i z determinacją wysiadła zza kierownicy. Przeszła pięćdziesiąt metrów i stanęła przed wejściem do niewielkiej kawiarni. „Kawowy Raj” – głosił szyld. „No tak, jakie anielskie nazwy…” – przemknęło Mili przez głowę. Musiała tam wejść, choć w ostatniej chwili niemal zabrakło jej siły woli. Może po prostu machnąć ręką, wsiąść do auta i wyjechać jak najdalej stąd? Nie, po to tu przyjechała, by się nie cofnąć. Szarpnęła za klamkę i pchnęła drzwi. Zaraz miała zobaczyć JĄ – kochankę swojego męża i niszczycielkę rodzinnego szczęścia. Co adekwatnie o niej wiedziała? Prawie nic. Wiadomo było tylko, iż tę podstępną rozbijaczkę rodzin zwaną przez męża pieszczotliwie „Kociakiem” można spotkać w tej właśnie kawiarni, gdzie pracuje jako kelnerka. Miejsce przy stoliku obok okna – tam Mila czekała na przyjęcie zamówienia. Oto i ona! Mila rozpoznała tę dziewczynę od razu po zdjęciu, które widziała. Podchodziła właśnie do niej, a każda sekunda dłużyła się niczym wieczność. W głowie Mili kotłowały się myśli na całą powieść. – Dzień dobry! – uśmiechnęła się kelnerka, a Mila zerknęła na jej identyfikator. „Kasia”. No tak, oryginalności jakoś mężowi brakło, by nazywać Kasię „Kociakiem”. Tymczasem Kasia, nic nieświadoma zawieruchy myśli u klientki, kontynuowała: – Mogę przynieść menu? Jak będzie pani gotowa, proszę dać znać. Mila obdarzyła ją promiennym uśmiechem, podczas gdy spoglądała badawczo na rywalkę, niemal jak pod mikroskopem. Jak mogło się stać, iż patrzy właśnie w oczy kochance swojego męża? To długa historia – ale od początku. Już od dziesięciu lat Mila była szczęśliwą żoną Piotra. Przynajmniej tak jej się wydawało. Mają razem córkę, Ewę, ośmiolatkę. Piotr uwielbia Ewcię – swoją małą księżniczkę, którą nieustannie rozpieszcza. Kiedy Mila patrzyła z wyrzutem na kupno dwudziestej lalki, Piotr tylko wzruszał ramionami. Ewa także bardzo kocha tatę. Mila bywała choćby czasem zazdrosna, ale nie chowała urazy. Jako psycholożka wiedziała, jak fundamentalna jest ojcowska miłość dla dziewczynki. Mila zawsze starała się rozmawiać z mężem o problemach, dlatego praktycznie nie mieli poważnych kłótni. Ot, przeciętna polska rodzina – kredyt na mieszkanie, samochód, mały domek letniskowy pod Warszawą. Aż tu nagle: KOCHANKA! Mila dowiedziała się o niej przez przypadek. Kilka dni temu Piotr był pod prysznicem, gdy zadzwonił jego telefon. Krzyknął do niej: – To pewnie tata! Odbierz, ja nie mogę! Mila zwykle nie odbierała telefonów męża, ale skoro prosił… Już miała sięgnąć po jego telefona, gdy zauważyła, iż to nie teść. Dzwonił ktoś inny – „Kociak” – i było widać zdjęcie kontaktu. Kiedy Mila spojrzała, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Obca dziewczyna tuliła jej męża na fotografii. Zrobiło jej się dziwnie słabo. Odebrać czy nie? Zanim zdążyła podjąć decyzję, połączenie zostało przerwane. Chciała odłożyć pechowy telefon, ale wtedy przyszedł sms: „Piotrusiu, w przyszłym tygodniu pracuję na zmiany 2/2 od poniedziałku. Wpadnij do Kawowego Raju, pod koniec mojej zmiany, chcę poczęstować cię naszym firmowym cappuccino. Tęsknię, buziaki…”. Potem emotki. Mila odsunęła telefon męża, jakby parzył. Wszystko było jasne. Mąż ją zdradza. Ile to trwa? Co ich łączy? Czy to tylko romans czy coś poważnego? W każdym razie dla Mili to był potężny cios i szok. Musiała wszystko przemyśleć. Piotr wyszedł z łazienki, zapytał, czy rozmawiała z jego ojcem. Mila skłamała, iż nie zdążyła podejść i nie wiedziała, kto dzwonił. Pretekstem była migrena – wyszła niby do apteki, a tak naprawdę usiadła na ławce w osiedlowym parku i analizowała całe swoje dotychczasowe małżeństwo. Nie mogła zrozumieć, w którym momencie coś pękło. Ale była zbyt silna, by udawać, iż nic się nie dzieje, choć nie zamierzała też urządzać scen zazdrości. Przypomniała sobie o rocznicy ślubu – dziesiątej. Zaplanowali świętowanie z Ewą, a potem wizytę rodziców. Jak można się cieszyć, gdy wie się o zdradzie? Mila jednak nie chciała dramatycznych decyzji na gorąco. Wróciła do domu. Później przez kilka dni żyła jak w amoku. Bezsenność, brak apetytu. Udawała przed dzieckiem i mężem, iż to stres w pracy. W końcu postanowiła: musi zobaczyć rywalkę na własne oczy. Tak znalazła się dziś w „Kawowym Raju”. *** – Poproszę latte i jakiś deser – powiedziała do kelnerki. – Co pani poleca? – Mamy świetny miodownik – odpowiedziała Kasia. – To poproszę miodownik. Gdy „kochanica jej męża” podała zamówienie, Mila wcale nie miała apetytu. Kawę uznała za zwyczajną, deser też. Cel wizyty był jednak inny – pogadać. Miała nadzieję, iż będzie okazja. Po kilku minutach Kasia podeszła: – Widzę, iż nie skończyła pani deseru. Coś nie tak? Może przynieść coś innego? – Nie, nie chodzi o miodownik. Po prostu nie mam apetytu. Dużo myślę. – Przepraszam, nie będę przeszkadzać… – Proszę się nie tłumaczyć. Właśnie rozważam dwie opcje: zjeść deser do końca, czy raczej złożyć pozew rozwodowy. Co by pani wybrała? Kasia spojrzała zdezorientowana. Mila kontynuowała pytania i tematy schodziły na osobiste sprawy, aż w końcu uznała, iż nie tędy droga. Po chwili poprosiła o rachunek i zostawiła sowity napiwek. Po Mili nie zostało śladu. *** W kawiarni podjęła decyzję – dla dobra dziecka urządzi planowane wesele z okazji dziesięciolecia. Przecież Ewa cieszyła się ogromnie. Po uroczystości zamierzała spokojnie wszystko wyjaśnić z mężem. I nadeszła jubileuszowa kolacja. Mila, Piotr i Ewa – wspólne świętowanie. Dziesięć lat razem. Ostatnie minuty nim wniesiono tort. I wtedy… Mila nie mogła uwierzyć własnym oczom. To Kasia – „Kociak”, kochanka męża – wniosła tort do ich stolika. Piotr uśmiechnął się do niej ciepło: – Wszystkiego najlepszego, kochanie! Ten tort jest dla ciebie. Animator zabrał Ewę do zabawy, a Mila została sama z Piotrem i Kasią. – Rozumiem, iż już znasz Kasię – powiedział Piotr. Kasia skinęła nerwowo. – Naszej miłości nic nie jest straszne. Dziękuję, iż jesteś – dodał Piotr. – Co to wszystko znaczy? – w końcu zdołała zapytać Mila. – To był żart, rozumiesz? Głupi, nieśmieszny, przyznaję… Ale to tylko scenariusz! Wynająłem specjalną agencję, oni napisali fabułę o mojej „zdradzie”. Każdy przypadek jest inny, aktorzy zawsze świeży. Ty pokazałaś dojrzalszą reakcję niż wszystkie żony dotąd! – Piotr chciał ją objąć, ale cofnęła się. – Chcesz powiedzieć, iż nie masz kochanki? – Nie mam! – powiedział z westchnieniem ulgi Piotr. – A pani to aktorka? – Jeszcze się uczę, pracuję w kawiarni i dorabiam w agencji – przyznała Kasia. – Pani zachowała się niesamowicie. Przy innych bywał dramat: ciskały w głowę kawą, wyzywały, a pani tylko spokojna rozmowa i choćby napiwek. – Nie mam słów – Mila była wstrząśnięta. – Piotrek, ty naprawdę sądzisz, iż to śmieszne? Odpowiednie? Jak mogłeś zrobić mi coś takiego na naszą rocznicę?! Kasia chciała odejść, ale Mila zatrzymała ją ruchem ręki. Piotr po raz pierwszy widział żonę krzyczącą z wściekłości. – Czy ty rozumiesz, jak przeżyłam te dni? Jak mogłeś zafundować mi taki koszmar przed naszym jubileuszem?! – Wiesz, Mila… Ty zawsze taka poukładana, opanowana… Chciałem dodać nam trochę emocji, no wiem, głupio wyszło. Wybacz mi. Mila już nie potrafiła się powstrzymać. Kasia wycofała się, a Mila… podniosła tort i rozsmarowała go Piotrowi na twarzy. – Proszę bardzo, oto „nutka pikanterii”! – powiedziała słodkim tonem, po czym ruszyła do wyjścia. – Co ci odbiło, oszalałaś?! – krzyczał Piotr. – Nie, kochanie – Mila tonem dziecka zaświergotała – chciałam tylko odświeżyć nasz związek! Wyszła, po drodze zabrała Ewę i razem opuściły kawiarnię. Na dworze Mila głęboko wciągnęła czerwcowe powietrze… i wybuchnęła śmiechem. – Mamusiu, co cię tak rozbawiło? – Nic, kochanie… Przypomniał mi się pewien dowcip. – Opowiesz? – Jasne, ale najpierw musimy poważnie porozmawiać. Będziemy przez jakiś czas mieszkać osobno. – Na zawsze? – Nie wiem, zobaczymy. Idziesz ze mną? – Ewa skinęła głową. I tak szły razem pustą wieczorną ulicą. (tytuł: „Kochanka mojego męża”)
„Maszyna myśląca” – historia Nvidii i człowieka, który napędził rewolucję AI
Najlepsze książki 2026 roku
Marek Szarek: Bydgoszcz – historia z dziurami w kieszeniach
Co pozwoliło Epsteinowi działać tak długo? Nowe dokumenty ujawniają straszliwą prawdę
Na kresach tego lata Pracując w bibliotece miejskiej, Dana uważała swoje życie za zwyczajne i nudne. Mało kto dziś przychodzi po książki, wszyscy siedzą w internecie. Przekładała tomy na półkach, dziwiąc się czasem, iż przeczytała już prawie wszystko: romanse, filozofię… Aż w wieku trzydziestu lat nagle uświadomiła sobie, iż te wszystkie romantyczne historie jakoś ją ominęły. Wiek słuszny, czas myśleć o rodzinie, uroda – raczej nie rzucająca się w oczy, praca mało płatna. Mimo to choćby nie rozważała zmiany – wszystko jej odpowiadało. Do biblioteki zaglądali głównie studenci, czasem uczniowie wyższych klas, sporadycznie emeryci. Ostatnio odbył się wojewódzki konkurs zawodowy i ku własnemu zaskoczeniu Dana wygrała główną nagrodę – dwutygodniowy, opłacony wyjazd nad Bałtyk. – Super, pojadę na pewno! – z entuzjazmem ogłosiła przyjaciółce i mamie. – Przecież z mojej pensji na takie wakacje nie byłoby mnie stać! Lato dobiegało końca. Dana spacerowała brzegiem sopockiej plaży, ludzi było mało – większość schroniła się w kawiarniach, bo dziś Bałtyk falował wyjątkowo mocno. Był to jej trzeci dzień nad morzem. Miała ochotę pomyśleć, pomarzyć w samotności. Wtedy zobaczyła, jak fala strąciła z molo chłopaka wprost do wody. Nie zastanawiając się, pobiegła na ratunek. Choć nie była świetną pływaczką, od zawsze potrafiła utrzymać się na wodzie. Morze raz pomagało jej spychać chłopaka ku brzegowi, raz jednak odciągało znów w głąb. W desperacji Dana dociągnęła nastolatka niemal do płytkiej wody i stanęła na nogach. W przemoczonym, letnim sukience przyjrzała się uratowanemu. – Przecież to tylko dzieciak, pewnie z czternaście lat, może odrobinę więcej, za to wyższy ode mnie – pomyślała, pytając: – Czemu rzuciłeś się do wody przy takiej pogodzie? Chłopak podziękował krótko i oddalił się chwiejnym krokiem. Dana wzruszyła ramionami i popatrzyła za nim. Rano, kiedy wstała w hotelowym pokoju, pogoda była przepiękna, niebo czyste, morze uspokojone – jakby przepraszało za wczorajsze sztormy. Po leniwym śniadaniu poszła na plażę, potem wybrała się do parku, gdzie wstąpiła do strzelnicy. W szkole zawsze świetnie strzelała, ale pierwszy strzał poszedł w próżnię, drugi trafił w środek. – Synu, patrz jak to się robi! – usłyszała za sobą głos mężczyzny. Odwróciła się i z zaskoczeniem zobaczyła swojego „wczorajszego” nastolatka. Chłopak zamrugał ze wzruszenia i Dana od razu zrozumiała, iż ojciec nic nie wie o wczorajszym incydencie. Dana lekko się uśmiechnęła. – Może pokaże pani nam prawdziwy pokaz? – zaproponował wysoki, sympatyczny mężczyzna, przedstawiając się: Anton. – Żeńka zupełnie nie potrafi strzelać, a ja… Cóż, wstyd się przyznać, też nie. Po wystrzelaniu całej serii, poszli razem na spacer, potem lody, przejażdżka na Diabelskim Młynie. Dana czekała, aż dołączy mama chłopaka, ale nikt się nie zjawił – Anton i Żenia wyglądali na duet nierozłączny i pogodny, jakby nikogo więcej nie potrzebowali. Anton okazał się świetnym rozmówcą i z minuty na minutę coraz bardziej się Dany podobał. – Dana, jesteś tu długo na urlopie? – Pierwszy tydzień, jeszcze drugi w zapasie. – Skąd przyjechałaś, jeżeli można spytać? Okazało się, iż wszyscy troje mieszkają w tym samym mieście – Poznaniu. Roześmiali się razem z tej przypadkowej bliskości. Kolejne dni były cudowne: wspólne spotkania na plaży, rozmowy, wycieczki, spacery do późnego wieczora. Dana chciała porozmawiać z Żenią na osobności – miał w sobie jakąś stoicką powagę i coś go wyraźnie martwiło. Okazja nadarzyła się, gdy pewnego ranka na plażę przyszedł tylko on. – Tata zachorował, ma gorączkę – oznajmił ze zmieszaną miną. – Pozwolił, żebym przyszedł, jeżeli obiecałem, iż będę cię słuchać. Zadzwoniła do Antona, ten wyjaśnił sytuację i poprosił, by miała oko na syna. Żenia po wspólnej kąpieli rzucił nagle: – Wie pani, jest pani prawdziwą przyjaciółką. Dziękuję, iż nic nie powiedziała pani tacie o tej fali… Sam się pogubiłem, nie spodziewałem się, iż zniosą mnie wody. Po chwili milczenia Dana zapytała ostrożnie o mamę. Chłopiec chwilę się wahał, ale postanowił opowiedzieć. Okazało się, iż rodzice Żeni się rozeszli – mama zakochała się w koledze z pracy i pewnego dnia odeszła do innego. Anton wrócił do zdrowia i następne dni spędzili już we trójkę. Wspólne śniadania, spacery i rozmowy na długich wieczornych posiadówkach przeplatały się czułością, której Dana od dawna pragnęła. Trzy dni przed końcem urlopu Anton i Żenia wracali już do Poznania, Dana miała jeszcze dwa dni nad Bałtykiem. Lato się kończyło, a przyszłość nabierała sensu i koloru. Anton obiecał odebrać ją z lotniska, Żenia patrzył z dumą i radością, marząc by Dana została z nimi na zawsze. I już niedługo Dana przeprowadziła się do Antona i Żeni, ku wyraźnej uldze i szczęściu całej trójki. Na kresach tego lata… wszystko się dopiero zaczęło.
Najlepsze książki 2025 roku