Książka

Spadł tajemniczy deszcz mięsa. Wybuchła masowa histeria
"Carrie" od Amazona z premierą w IV kwartale
Olga Tokarczuk z szansą na prestiżową nagrodę. Słynna powieść nominowana
Zakochałem się w żonie mojego przyjaciela – Maria specjalnie przedłużała pracę, by spędzać ze mną wi…
Emerald Fennell broni "Wichrowych Wzgórz". Tłumaczy, dlaczego film tak bardzo różni się od książki
Ibn’Arabi : Księga o podróży nocnej do najbardziej szlachetnego miejsca
Jerzy Pilch : Tezy o głupocie, piciu i umieraniu
Monika Kotowska : Kolorowe lato
Nowości w e-dziewiarka.pl – książki dziewiarskie, które chętnie wykorzystasz.
Jan Drzeżdżon : Oczy diabła
Rondo Cameron : Historia gospodarcza świata – Od paleolitu do czasów najnowszych
Marta Jakimowicz-Shah : Metamorfozy bogów indyjskich
Marguerite Yourcenar : Opowieści wschodnie
Krzysztof Michałek : Na drodze ku potędze – Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki
Stanisław Kowalewski : Donna Kamelia
Polski serial w ogniu krytyki. Fabuła jednak mija się z prawdą?
Adamie, nie chcę cię skrzywdzić ani zranić, kochanie – opowieść o chłopcu, który po odejściu mamy za…
Sztab Hitlera nie ufał raportom. "Zabierzcie ode mnie Gehlena" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Trzy odcinki, które zostają w głowie. Fenomen serialu „Czas”
Otwarty konkurs na opracowanie koncepcji wystawy stałej poświęconej dziedzictwu literackiemu Gdańska
Awantura w Muzeum Literatury. Beata Michalec dzieli środowisko. Mówią o niej: „pani radna” | Czyja faworytka?
Karol Sieklucki : Geometria i topologia Część 1. Geometria
Kilka sekund chwały, lata presji. Te dokumenty o łyżwiarstwie figurowym zmieniają perspektywę
Ukochana Judyta powraca po 20 latach. Grochola napisała kolejną książkę
Wystawa „Najdłuższe poszukiwanie – finale” oraz „aletheia”
Ani J.K. Rowling, ani George R. R. Martin. To Brandon Sanderson osiągnął niemożliwe
Książkowy bestseller w serialowej formie. Były wampiry, czas na czarownice
Когда wynosili Wacka Rogowa z porodówki, położna powiedziała matce: „Jaki duży! Prawdziwy siłacz będzie.” Matka milczała. Patrzyła na zawiniątko tak, jakby nie był to jej syn. Wacek nie został siłaczem. Został niepotrzebny. Wiecie, taki, co niby się urodził, a nikt nie wie, co z nim zrobić. — Znowu ten twój dziwny chłopak siedzi w piaskownicy, wszystkie dzieci wystraszył! — krzyczała z balkonu na drugim piętrze pani Lusia, osiedlowa działaczka i główny głos lokalnej sprawiedliwości. Wacka matka, zmęczona kobieta z pustym wzrokiem, tylko warczała: — Nie podoba się? To nie patrzcie. On nikogo nie zaczepia. I rzeczywiście, Wacek nikogo nie zaczepiał. Był duży, niezdarny, z zawsze opuszczoną głową i długimi rękami zwisającymi wzdłuż tułowia. W wieku pięciu lat nie odzywał się wcale. W wieku siedmiu – tylko pomrukiwał. W dziesięciu zaczął mówić, ale tak, iż lepiej gdyby milczał: głos miał chropowaty, ochrypły. W szkole posadzili go w ostatniej ławce. Nauczyciele wzdychali, patrząc na jego pusty wzrok. — Rogowski, słyszysz mnie w ogóle? — pytała matematyczka, stukając kredą w tablicę. Wacek kiwał głową. Słyszał. Tylko nie widział sensu odpowiadać. Po co? I tak dadzą mu trójkę, żeby nie psuć statystyk, i puszczą wolno. Koledzy go nie bili — bali się. Wacek był silny jak młody byk. Ale nikt też się z nim nie przyjaźnił. Omijali go szerokim łukiem, jak wielką kałużę. W domu wcale nie było lepiej. Ojczym, który pojawił się, gdy Wacek miał dwanaście lat, gwałtownie określił swoje stanowisko: — Żeby mi go tu nie było, jak wrócę z roboty. Je dużo, korzyści żadnej. I Wacek znikał. Włóczył się po budowach, przesiadywał w piwnicach. Nauczył się być niewidzialnym. To była jego jedyna umiejętność — stapiał się ze ścianami, z szarym betonem, z błotem pod nogami. Tamtego wieczoru, gdy wszystko w jego życiu się zmieniło, padał przykry, drobny deszcz. Piętnastoletni Wacek siedział na klatce schodowej, między piątym a szóstym piętrem. Do domu nie mógł wracać — ojczym miał gości, więc będzie hałas, dym, a może i ciężka ręka. Drzwi naprzeciwko skrzypnęły. Wacek przycichł, próbując się skurczyć. Wyszła pani Tamara Iljin, samotna kobieta, na oko grubo po sześćdziesiątce, choć zachowywała się, jakby ledwo co skończyła czterdzieści. Na osiedlu uchodziła za dziwaczkę. Nie siedziała na ławce, nie roztrząsała cen kaszy gryczanej i zawsze chodziła wyprostowana. Spojrzała na Wacka. Bez litości, bez skrępowania. Raczej badawczo. Jak ktoś, kto patrzy na zepsuty mechanizm i zastanawia się, czy można go naprawić. — Siedzisz tu tak po prostu? — zapytała. Wacek pociągnął nosem. — Po prostu. — Po prostu to koty się rodzą — odcięła. — Głodny jesteś? Był głodny. Był zawsze głodny. Rosnący organizm potrzebował paliwa, a lodówka w domu przypominała pustynię. — No? Drugi raz nie zapraszam. Podniósł się, niezgrabnie prostując, i poszedł za nią. Mieszkanie pani Tamary było inne niż zwykle. Wszędzie książki — na półkach, podłodze, krzesłach. Pachniało starą papierową i czymś smacznym, mięsnym. — Siadaj — wskazała taboret. — Najpierw ręce umyj. Tam masz szare mydło. Wacek posłusznie umył ręce. Położyła mu przed nosem talerz z ziemniakami i gulaszem. Prawdziwym, z dużymi kawałkami mięsa. Nie pamiętał, kiedy ostatnio jadł prawdziwe mięso. Jadł szybko, prawie nie przeżuwając. Tamara Iljin siedziała naprzeciw, podpierając głowę ręką i patrzyła. — Po co ta prędkość? Nikt ci nie zabierze. Przeżuwaj, żołądek ci podziękuje. Wacek zwolnił. — Dziękuję — burknął, wycierając usta rękawem. — Rękawem się nie wyciera. Od tego są serwetki — podała mu paczkę. — Ty, chłopaku, całkiem dziki jesteś. Matka gdzie? — W domu. Z ojczymem. — No tak. Nadliczbowy w rodzinie. Powiedziała to takim tonem, iż wcale nie było mu przykro. Po prostu stwierdzenie faktu. Jak „dziś pada” albo „chleb podrożał”. — Posłuchaj, Rogowski — powiedziała stanowczo. — Masz dwa wyjścia. Puścisz życie na żywioł, zaczniesz się włóczyć i możesz skończyć marnie. Albo się ogarniesz. Siłę masz, to widać. A w głowie — przeciąg. — Jestem głupi — wyznał Wacek. — Tak w szkole mówią. — W szkole dużo mówią. Szkoła jest dla przeciętnych. A ty nie jesteś przeciętny. Ty jesteś inny. Zobaczymy, czy twoje ręce coś potrafią. I rzeczywiście, od tej pory Wacek codziennie pomagał pani Tamarze — początkowo naprawiając kran, potem gniazdka i zamki. gwałtownie się okazało, iż ręce ma złote, czuł mechanizmy jak nikt. Karmiła go książkami o życiu, ludziach twardszych od losu i wyciągających się z bagna. — Czytaj. Mózg musi pracować, bo zgnije. A takich jak ty były miliony. Poradzili sobie. Ty też możesz. Po latach dowiedział się, iż Tamara całe życie była inżynierem, męża nie miała, dzieci także. Przetrwała upadek zakładów, żyła skromnie z renty i tłumaczeń technicznych tekstów. Pozostała twarda, prosta, pełna godności. Gdy Wacek skończył osiemnaście lat i przyszła pora na wojsko, zaprosiła go na uroczystą kolację: — Wacek, wracać tu nie możesz. To bagno cię zje. Skończysz służbę, jedź na Północ, na budowy, gdziekolwiek. Tu nie wracaj, zrozumiano? — Zrozumiałem — odparł. Wcisnęła mu kopertę z trzydziestoma tysiącami — całą swoją oszczędność na start „na lepsze”. Odszedł. I już nie wrócił. Minęło dwadzieścia lat. Pod blok podjechał czarny SUV, z którego wysiadł szeroki w barach, pewny siebie mężczyzna — Vasyl Rogowski, prezes firmy budowlanej na Syberii. Spojrzał na okna znajomego piętra. Porozmawiał z kobietami pod blokiem — dowiedział się, iż Tamara Iljin trafiła do wsi Sosenka, wywieziona przez rzekomą rodzinę, która od niej wyłudziła mieszkanie. Pojechał. W zaniedbanej chacie odnalazł Tamarę — słabą, schorowaną. „Wacek… Wróciłeś… Człowiek…” Zabrał ją do siebie. Po długich bataliach prawnych mieszkanie wróciło do niej, a Vasyl zbudował dom na przedmieściu — nie willę, ale prawdziwy, ciepły dom. Tamara zamieszkała w najjaśniejszym pokoju. Z biegiem czasu dom wypełniał się kolejnymi „niepotrzebnymi” — był tam chłopak, którego Vasyl przygarnął z budowy, dziewczynka z rozbitego domu. To nie była jałmużna, tylko rodzina tych, którzy nigdzie nie byli potrzebni. Wacek — teraz Vasyl, prezes, człowiek sukcesu — patrzył na nich i wiedział, iż w końcu nie jest już zbędny. Jest na swoim miejscu. Tak jak kiedyś nauczyła go Tamara. Rodzina, której nikt nie chciał. Opowieść o chłopaku z osiedla, starej inżynierce i domu, w którym choćby najsłabsi mogą być ważni.
Goście XV Zamojskich Ferii z Fantastyką
„Kobra” i inne zbrodnie: Bandzior na miarę swoich czasów
Tomaszewski pokazał prywatne kadry z młodszą o 34 lata żoną. Tak wygląda ich codzienność
Mruczenie jako terapia
Te książki są jak bajki dla dorosłych. 5 tytułów idealnych na długie wieczory
Galakta – Inis, Inis: Nemed, Inis: Pory Roku
"Bezmózgi worek flaków i płynów". Stephen King miażdży Donalda Trumpa
Spotkanie z Małgorzatą Czyńską
Nowa wystawa w Bibliotece im. Zofii Urbanowskiej
XII Festiwal Kryminału „Kryminalna Piła”
Dwie kreski na teście były jej przepustką do nowego życia — i biletem w piekło dla najlepszej przyjaciółki. Wyszła za mąż przy oklaskach zdrajców, ale finał tej historii napisał ktoś, kto miał być tylko naiwnym pionkiem.
"Młode gliny", odc. 6. Sandra poznaje dziewczynę Olka. Porwanie i miłosne podchody [PRZED PREMIERĄ w TV]
Książka Ebook "Wiatr od morza. Sztil" Magdalena Witkiewicz - recenzja
Urodziny Ojca Założyciela
Sulejka Jaouad – Księga alchemii. Twórcza ścieżka do życia pełnego inspiracji
Polityczne szczęście PiS się wyczerpało? "Sławomir Mentzen wszedł do mateczników"
Cezary Szymanek: Bogatsi niż myślimy
Wysokie cienie – recenzja spektaklu. Ponadczasowy teatr wyobraźni.
Piep*zyć Mickiewicza 3 (2026) – recenzja filmu [Next Film]. Hura, hura, dzisiaj matura
"Władca much" zaraz na HBO Max. Serial chwali choćby córka autora książki
Racja strony przeciwnej
Powrót do tekstu 20.02-03.05.2026 Warszawa