Książka

Netflix wytacza najcięższe działa i miażdży konkurencję polską ofensywą na 2026 rok – oto pełna lista hitów z nową Lalką i 3. sezonem 1670 na czele
JEREMI WIŚNIOWIECKI: MŁOT NA KOZAKÓW, POTĘŻNY MAGNAT I OBROŃCA WIARY
Zanim Przyjedzie Autobus. Warszawska Jesień, Zimna Ławka i Spotkanie, Które Odmieniło Wszystko – Opowieść o Vicie, Czekaniu, Zielonej Herbacie w Termosie, Eklerek dla Dwojga i Miłości, Która Zaczyna się na Przystanku, a Kończy Propozycją Ślubu w Zaśnieżonej Polskiej Wsi
Odejdź i nie wracaj — Poruszająca opowieść o przyjaźni, zdradzie i niezłomnej wierności. Historia Berthy, porzuconej suczki i chłopca z podlaskiej wsi, których losy splatają się wśród rodzinnych dramatów, przemocy i walki z uzależnieniem, by po latach odnaleźć się ponownie i wspólnie zbudować prawdziwy dom.
Najlepsze seriale o miłości ostatnich lat. Przy niektórych łzy murowane
Biografia zapomnianego prawnika
Przeczytałam wiele historii Polek, które dopuściły się zdrady, i choć staram się nie oceniać, jest coś, czego naprawdę nie mogę pojąć. Nie dlatego, iż czuję się lepsza od innych, ale ponieważ u mnie zdrada nigdy nie była pokusą. Mam 34 lata, jestem mężatką i prowadzę zupełnie normalne życie – chodzę na siłownię pięć razy w tygodniu, dbam o dietę i lubię się dobrze prezentować. Mam długie, proste włosy, wiem, iż jestem atrakcyjną kobietą – ludzie mi to mówią, widzę, jak na mnie patrzą. W siłowni nie brakuje mężczyzn, którzy próbują nawiązać rozmowę: pytają o ćwiczenia, rzucają komentarze pod płaszczykiem komplementów, są też tacy, którzy robią to wprost. Podobnie, kiedy wychodzę z koleżankami na drinka – podchodzą, zagadują, pytają czy jestem sama. Nigdy nie udawałam, iż tego nie zauważam, wręcz przeciwnie – widzę to wszystko, ale nigdy nie przekraczam granicy. Nie dlatego, iż się boję, ale ponieważ po prostu tego nie chcę. Mój mąż jest lekarzem – kardiologiem – pracuje bardzo dużo: wychodzi z domu jeszcze przed świtem, wraca gdy już jemy kolację, czasem jeszcze później. Większość czasu spędzam sama w domu przez dużą część dnia. Mamy córkę, opiekuję się nią, dbam o dom i swoją codzienną rutynę. Tak naprawdę mam „przestrzeń” żeby zrobić, co tylko zechcę, bez ryzyka, iż ktoś się dowie. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, by wykorzystać ten czas na zdradę. Gdy zostaję sama, wypełniam sobie czas – ćwiczę, czytam książki, sprzątam, oglądam seriale, gotuję, wychodzę na spacery. Nie doszukuję się braków ani nie szukam potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz. Nie twierdzę, iż mój związek jest idealny, bo nie jest – kłócimy się, mamy różnice, czasem dopada nas zmęczenie. Ale jest coś fundamentalnego: moja uczciwość. Nie żyję w ciągłych podejrzeniach wobec niego. Ufam mężowi. Znam go, wiem jak wygląda jego rutyna, wiem, jakim jest człowiekiem. Nie sprawdzam telefonu, nie snuję scenariuszy. To spokój naprawdę ma znaczenie. Gdy nie szuka się ucieczki, nie potrzeba otwartych drzwi. Dlatego, kiedy czytam historie o zdradzie – nie z potępieniem, ale z niezrozumieniem – myślę, iż nie wszystko sprowadza się do pokusy, urody, wolnego czasu czy cudzego zainteresowania. W moim przypadku zdrada po prostu nigdy nie była opcją. Nie dlatego, iż nie mogę, ale ponieważ nie chcę być taką osobą. I z tym czuję się spokojna. Co sądzicie na ten temat?
Ciasto czekoladowe z suszoną żurawiną
Jak zostać gwiazdą NBA? „Myśl, iż jesteś najlepszy, i nie przepraszaj za to”
'Moje Ciało jest Moje' recenzja / KlaudiaRogowicz
Nić prowadzi przez największe światowe dzieła
Zła passa przełamana. „Dalej jazda! 2” z dobrym otwarciem – podsumowanie weekendu w polskich kinach
– Zabiorę twoją córeczkę do swojej klasy, jeżeli nie masz nic przeciwko – powiedziała nauczycielka, która usłyszała rozmowę mojej mamy, dyrektorki i jeszcze jednej nauczycielki.
Bogini, która pokochała śmiertelnika. Recenzja książki Wild Reverence. Dziedzictwo bogów
Kryminalne inspiracje z Ewą Przydrygą w Białołęce
Jennifer Carpenter nie tylko jako Debra Morgan. Najlepsze role gwiazdy, które warto znać
RECENZJA: O-Otello
Fatalne zauroczenia. "Wichrowe wzgórza" na ekranach. "Całe to show pachnie ściemą"
"Scarpetta" | Plakat i zwiastun serialu opartego na bestsellerowych powieściach Patricii Cornwell
28 lat później w HBO Max. Do serwisu trafiła cała postapokaliptyczna trylogia!
God of War oficjalnie powraca! Grecka trylogia otrzyma pełnoprawne remake’i
Artbook z Clair Obscur: Expedition 33 uznany za "starożytny artefakt". Został on skonfiskowany
Aż 7 wygranych Oscarów. Klasyk światowego kina za chwilę na VOD
NIE UDAŁO SIĘ POKOCHAĆ – Dziewczyny, która z was to Lila? – kobieta spojrzała na nas z uśmiechem i przymrużonymi oczami. – Ja jestem Lila. Dlaczego pytasz? – odpowiedziałam zdziwiona. – Mam dla ciebie list, Lila. Od Wojtka – nieznajoma wyjęła z kieszeni fartucha pogniecioną kopertę i wręczyła ją mnie. – Od Wojtka? A gdzie on? – zapytałam zaskoczona. – Przenieśli go do internatu dla dorosłych. Czekał na ciebie, Lila, jak na zbawienie. Wypatrywał cię codziennie. To ten list, poprosił mnie, żebym sprawdziła błędy. Nie chciał się przed tobą wygłupić. Muszę już iść, zaraz obiad. Pracuję tu jako wychowawczyni – dziewczyna spojrzała na mnie z wyrzutem, westchnęła i zniknęła za drzwiami. …Kiedyś, ja i Asia, podczas letnich wakacji, czasem włóczyłyśmy się po okolicy i przypadkiem trafiłyśmy na teren nieznanego ośrodka. Miałyśmy po szesnaście lat, cieszyłyśmy się wolnością i szukałyśmy przygód. Usiadłyśmy na wygodnej ławce, plotkowałyśmy, śmiałyśmy się – wtedy podeszło do nas dwóch chłopców. – Cześć, dziewczyny! Nudzicie się? Poznamy się? – jeden z nich podał mi rękę – Wojtek. Odpowiedziałam: – Lila. A to moja przyjaciółka Asia. A twój cichy kolega jak się nazywa? – Leon – powiedział cicho drugi chłopak. Od razu wydało nam się, iż są trochę niemodni, zbyt poważni. Wojtek poprawił okulary i powiedział surowo: – Dziewczyny, czemu nosicie takie krótkie spódniczki? Asia ma dość śmiały dekolt. – Chłopaki, nie zaglądajcie gdzie nie wolno. Jeszcze wam się oczy „rozejdą” – śmiałyśmy się z Asią. – Trudno nie zaglądać, jesteśmy facetami. Może jeszcze palicie papierosy? – dopytywał Wojtek. – Jasne, ale tylko od święta – żartowałyśmy. Dopiero wtedy zauważyłyśmy, iż coś było nie tak z nogami chłopaków. Wojtek ledwo chodził, Leon mocno kuleł. – Leczycie się tutaj? – zapytałam. – Tak. Miałem wypadek na motorze. Leon źle wskoczył do wody ze skały – odpowiedział Wojtek wyrecytowaną formułką. – Niedługo wychodzimy. Uwierzyłyśmy w ich „legendę”. Nie wiedziałyśmy, iż Wojtek i Leon są niepełnosprawni od dzieciństwa i będą mieszkać w internacie bardzo długo. Stałyśmy się dla nich namiastką wolności. Zamieszkiwali, uczyli się w zamkniętym internacie. Każdy z takich chłopaków miał gotową historię o nieszczęśliwym wypadku… Wojtek i Leon okazali się inteligentni, zaskakująco mądrzy. Z Asią zaczęłyśmy odwiedzać ich co tydzień. Po pierwsze – współczułyśmy im, po drugie – można się było od nich wiele nauczyć. Nasze krótkie spotkania stały się rutyną. Wojtek dawał mi kwiaty zerwane z rabaty, Leon przynosił Asi własnoręcznie zrobione origami. Potem siadałyśmy w czwórkę: Wojtek obok mnie, Leon odwracał się i patrzył tylko na Asię. Moja przyjaciółka rumieniła się, ale widać było, iż podoba jej się towarzystwo nieśmiałego Leona. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Minęło ciepłe, beztroskie lato. Przyszła deszczowa jesień, skończyły się wakacje. Przed nami była matura – zapomniałyśmy o Wojtku i Leonie. …Minęły egzaminy, studniówka, bal maturalny, kolejne lato. Znów pojawiłyśmy się w internacie. Chciałyśmy odwiedzić chłopaków. Usadłyśmy na starej ławce, czekałyśmy dwie godziny – bez rezultatu. Nagle z budynku wybiegła dziewczyna, wręczyła mi list od Wojtka. Otworzyłam: „Kochana Lilo! Jesteś moim pachnącym kwiatem! Gwiazda niedostępna! Chyba nie zrozumiałaś, iż zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Nasze spotkania były dla mnie wszystkim. Od pół roku czekam na ciebie przy oknie – zapomniałaś o mnie. Szkoda! Nasze drogi się rozeszły. Dziękuję ci, iż nauczyłem się co to prawdziwa miłość. Pamiętam twój miękki głos, urzekający uśmiech, delikatną dłoń. Źle mi bez ciebie, Lilka… Choćby zobaczyć cię choć raz! Chcę odetchnąć, ale nie mam czym… Wiosną skończyliśmy z Leonem po osiemnaście lat. Przenoszą nas do innego internatu. Pewnie już się nie zobaczymy. Moje serce w kawałkach! Mam nadzieję, iż kiedyś wyzdrowieję z uczucia do ciebie. Żegnaj, najdroższa!” Podpis – „na zawsze twój Wojtek”. W kopercie leżał zasuszony kwiat. Ogromny wstyd i żal ścisnęły mi serce. Po głowie krążyło: „jesteśmy odpowiedzialni za tych, których oswoiliśmy”. Nie wiedziałam, ile uczuć było w Wojtku. Ale nie mogłabym pokochać go prawdziwie – nie czułam do niego żadnego głębokiego uczucia. Była tylko sympatia, ciekawość wobec wspaniałego rozmówcy – nic więcej. Może trochę kokietowałam, drażniłam go, „dokładałam do ognia”, nie zdając sobie sprawy, iż dla Wojtka to był pożar serca. …Minęło wiele lat. List od Wojtka pożółkł, kwiat obrócił się w pył. Ale pamiętam nasze niewinne spotkania, lekkomyślne rozmowy, śmiech z jego żartów. …Ta historia ma dalszy ciąg. Asia pokochała trudny los Leona – rodzice go porzucili przez „inność”. Po pedagogice pracuje w internacie dla niepełnosprawnych dzieci. Leon – ukochany mąż Asi. Mają dwóch dorosłych synów. Wojtek, z opowieści Leona, spędził życie w samotności. Gdy skończył czterdzieści lat, jego matka przyjechała do internatu, zobaczyła zrujnowanego syna, zapłakała, znów pokochała. Zabrała Wojtka do rodzinnej wsi. Dalej ślad się urywa…
Poznasz lektury szkolne po cytacie? Tylko prymus ma szansę na 12 punktów
Zmarł Krzysztof Kochański
Przyjaciel Malraux, czyli wielki mitotwórca
„Wichrowe Wzgórza” moja opinia o filmie
Lata zbierania materiałów
To nie są tylko historie z książek. Likantropia i inne tajemnicze choroby
Jan Englert i Daniel Olbrychski w miłosnym trójkącie. Męski "Żar", który złamał niejedno istnienie
Niccollo Machiavelli
Jacob Elordi nie powinien zagrać Heathcliffa? Kontrowersja z castingiem do Wichrowych Wzgórz
Książkowa niespodzianka: odkryj nowe horyzonty literackie!
Zaskocz się książką i odkryj euforia czytania!
Gra Olgi Tokarczuk "za 17 mln zł" pod ostrzałem PiS. Chyba się trochę zagalopowali
Nie potrafiłam pokochać – Wyznania nastoletniej Lilii. List od Wojtka, spotkanie w polskim internacie, kwitnąca letnia przyjaźń i trudny wybór serca. Pamiętnik prawdziwego życia, miłości, rozstań i nadziei, które przyniosły losy Wolontariuszki, jej przyjaciela Leona oraz uwielbianego Wojtka.
Czy powstaną Wichrowe Wzgórza 2? Reżyserka o niezaadaptowanej części książki
Bogdan Dmowski: Na Walentynki najlepsza jest Poezja!
Czy Spartakus: Dom Ashura dostanie 2. sezon? Twórca opowiada o swoich planach
Przyszedł na swoje siedemdziesiąte urodziny, wychowując troje dzieci. Samotny. Żona zmarła trzydzieści lat temu, a on…
Zakamarki biblioteczne / branimir
Kingdom Come 1 i Diablo II z dużymi aktualizacjami
"W tej historii jest wiele luk, które pozostają niejasne"
CIASTECZKA od CLARITE
Remigiusz Mróz przekazał radosną nowinę. „Szczęśliwa liczba”
Mój mąż utrzymywał swoją byłą żonę z naszych pieniędzy – postawiłam mu ultimatum Od początku wiedziałam o jego byłej. Nigdy nie ukrywał, iż był żonaty, iż ma córkę i iż płaci alimenty – wydawało mi się to uczciwe i szlachetne. Szanując go za tę odpowiedzialność, z czasem odkryłam straszniejszą prawdę: to, co uważałam za obowiązek, było w rzeczywistości jego bolesnym poczuciem winy, z którym nie potrafił sobie poradzić… Alimenty płacił sumiennie, ale oprócz nich pojawił się cały świat „dodatkowych wydatków”. Nowy laptop do szkoły, obóz językowy kosztujący tyle co nasz rodzinny urlop, najdroższe prezenty, bo „tata powinien być dobry”. Była żona dokładnie wiedziała, jak z nim rozmawiać – telefonowała dramatycznym tonem: „Ona się rozczaruje… Ja sama sobie nie poradzę”. On rozumiał – tak bardzo, iż nie widział już naszego wspólnego życia, naszych planów i przyszłości. Pieniądze na nasze marzenia wyciekały powoli na rzecz przeszłości, która nie chciała odejść. Rozmawiałam z nim: „Nie uważasz, iż przesadzasz? Ona ma wszystko, a my od dwóch miesięcy nie możemy kupić nowej pralki…”. On patrzył z wyrzutami: „To dziecko… trudno odmówić. Trzeba wspierać”. „A moje poczucie własnej wartości? Nasze życie?” – pytałam coraz ostrzej, ale odpowiadał tylko: „Zazdrościsz… dziecku?”. To nie była zazdrość. To była sprawiedliwość. Żyliśmy jak na polu minowym – wieczne finansowanie cudzych „pilnych potrzeb”, które nigdy się nie kończyły. Pralka umierała, a ja już odłożyłam pieniądze na nową. W dzień zakupu mąż zniknął, a gdy spytałam, gdzie są pieniądze, powiedział: „Wziąłem je na leczenie zębów córki – była w bólu, trzeba było prywatnie, kosztowało fortunę”. Gdy zmusiłam go, by zadzwonił do byłej żony i dopytał, okazało się, iż nie było bólu. To było wybielanie zębów. Pieniądze na nasz normalny dom poszły na czyjąś fanaberię – bo poczucie winy jest fatalnym doradcą, ale świetnym narzędziem szantażu. Po tym w domu zapanowała lodowata cisza. Wciął się lęk i poczucie, iż zmagam się nie z byłą żoną, ale z jego wewnętrznym „duchem minionej winy”, właśnie tym, który ciągle domaga się nowych ofiar – pieniędzy, czasu, nerwów, godności. Kulminacja nastąpiła na urodzinach córki. Kupiłam skromną, ale wartościową książkę, którą dziewczynka kiedyś wymarzyła. Główne prezenty były od „mamy i taty”: najnowszy telefon, jakimi chwalą się najbogatsze dzieci w klasie. Była żona, ubrana jak gwiazda z magazynu, kiedy dziewczynka dostała moją książkę, głośno powiedziała: „Patrz kochanie… kto naprawdę cię kocha, daje to, o czym marzysz” – wskazując na drogi prezent. „A ta książka to tylko od ‘cioci’. Tak… żeby było cokolwiek”. Cała sala zamarła. Wszyscy spojrzeli na mnie, potem na męża. A on… nic nie powiedział. Nie obronił. Nie poprawił. Milczenie przekroczyło każde poniżenie – to była zgoda. Wytrzymałam imprezę z kamienną twarzą, ale w środku to był koniec. Po powrocie do domu nie zrobiłam sceny. Zaczęłam pakować jego rzeczy do starej walizki – spokojnie, metodycznie. Zauważył, zamarł: „Co robisz?” „Pomagam ci się spakować” – odpowiedziałam. „Dokąd? Co za nonsens? Przez dzisiejszy dzień? Przecież ona zawsze taka jest…” „Nie przez nią” – przerwałam. – „Przez ciebie”. „Ty żyjesz w przeszłości. Każda myśl, każdy grosz, każde milczenie jest tam. A ja chcę być w teraźniejszości: tu nie ma pieniędzy na pralkę, bo wydałeś je na wybielanie zębów. Tu jestem publicznie poniżana, a mąż milczy.” Zapięłam walizkę, postawiłam przy drzwiach. „Idź do niej. Pomagaj jej z wszystkim. Z zębami, z lekcjami, z wiecznymi dramatami i manipulacjami. Odpokutuj winę – ale tam, nie tu. Zwolnij to miejsce.” „Jakie miejsce?” „Miejsce mężczyzny w moim życiu. Jest zajęte – przez ducha innej kobiety. Mam dość dzielenia z nim łóżka, pieniędzy, przyszłości.” Odstawiłam walizkę do drzwi. On wyszedł. Nie spojrzałam za nim. Po raz pierwszy od dawna poczułam, iż dom należy do mnie. Że mam swoje miejsce. Że mogę oddychać. Dwa miesiące później nasz związek został oficjalnie zakończony.
Miłość jako środek przeciwbólowy [fragment książki]
Co obejrzeć w walentynki 2026? Najlepsze filmy w kinie i na streamingu na romantyczny wieczór
„Pisma zebrane. Tom 1. Rousseau – Literatura – Platon”: Eros umarł