Grażynko, w końcu nic poważnego się nie stało! No wiesz, zdarza się to mężczyznom po prostu przegięli i nie zdążyli się wyhamować. Bądź mądrzejsza. Czy naprawdę zamierzasz oddać swojego męża jakiejś innej kobiecie? Ona pomyśli, iż właśnie go pokonała! Walcz o rodzinę! namawiała teściowa.
W sobotę rano Grażyna odwoziła syna do rodziców. Uzgodniła, iż Dawid przez jakiś czas zostanie u nich.
Wracając do domu, wyjęła z balkonu kartonowe pudła i zaczęła pakować rzeczy. Najpierw te z pokoju dziecięcego.
Układała ubrania, zabawki, książki, zaklejała pudełka taśmą i opisywała ich zawartość. Jeszcze chwilę i w pokoju zostaną jedynie meble, których Grażyna nie zamierza zabierać ze sobą.
Około dwunastej zadzwonił telefon. Grażyna spojrzała na ekran to teściowa.
Dzień dobry, Nino Wiktorowo.
Dzień dobry, Grażyno. Jacek opowiedział mi wszystko. Rozumiem, iż jest Ci przykro. Ale może nie spiesz się tak? Odpręż się, pomyśl. Czy na pewno od razu musisz roztrzaskiwać rodzinę? zapytała teściowa.
To nie ja niszczę rodzinę, to Jacek odpowiedziała Grażyna.
Grażynko, nie zwalniam go z odpowiedzialności! Ale może na początkowy błąd go wybaczysz?
O jakim początkowym błędzie mówisz? Twój syn od pół roku spotyka się z koleżanką, oszukuje mnie. A Ty mówisz wybaczysz? Nie odparła Grażyna.
Grażynko, pomyśl jeszcze raz. Przecież deprywujesz Dawida ojca. A Jacek tak kocha syna!
Nino Wiktorowo, Jacek może widywać się z Dawidem, nie będę mu przeszkadzać. Ale nie chcę już żyć z Waszym synem. Zakończmy to pakuję rzeczy, nie mam czasu.
Grażyna zapakowała dwa ostatnie pudełka, przeszła do sypialni i zaczęła wkładać swój garderobowy nawal do walizek.
Teściowa zjawiła się w mieszkaniu dokładnie po godzinie. Nino Wiktorowo postanowiła, iż w prywatnej rozmowie uda jej się przekonać synową, by nie rozrywała rodziny.
Rozmowa zakręciła się w kółko:
Grażynko, w końcu nic strasznego się nie stało! No wiesz, mężczyźni czasem mają gorączkę, nie zdążą się zatrzymać.
Bądź mądrzejsza. Czy naprawdę oddasz męża jakiejś dziewczynie? Ona pomyśli, iż go pokonała! Walcz o rodzinę!
Nino Wiktorowo, Jacek nie jest jakimś przekładanym pucharkiem, który mam bronić! Proponujecie mi zaprosić Janinę na pojedynek? Czy na ring bokserski? Co ona ma tu do rzeczy? Gdyby nie Janina, byłaby Ela albo Krystyna.
Wiesz co? Powiem Ci w sekrecie, iż Igor Aleksandrowicz ojciec Jaceka też grzeszył w młodości. Ja byłam mądrzejsza od Ciebie i utrzymałam rodzinę. Patrz, mamy już prawie trzydzieści pięć lat razem, już niedługo będziemy obchodzić rocznicę rubinowe wesele.
A w czym polegała Twoja mądrość? uśmiechnęła się Grażyna.
Nie wywoływałam kłótni. Wręcz przeciwnie, byłam delikatniejsza, gotowałam jego ulubione potrawy, interesowałam się jego sprawami, zadbałam też o siebie zmieniłam fryzurę, odchudziłam się, w pracy witałam go uśmiechem wyjaśniła teściowa.
Czasem wiedziałam, iż wróci od rozwódki i chciało mi się nie podawać mu kapci, a wziąć patelnię i uderzyć go w czoło. A ja wytrzymywałam i się uśmiechałam. I wiesz co? Utrzymałam męża. Syn wyrosł z ojcem, a dziadek ma wnuka.
Pani Nino, jest Pani niesamowitą kobietą. Ja bym tak nie potrafiła. U mnie, niestety, naturalny odruch obrzydliwości jest bardzo rozwinięty. To, co Pani teraz proponuje, jest dla mnie jak jedzenie z brudnego wiadra odpowiedziała Grażyna.
Teściowa wybuchła, gwałtownie wstała i bez pożegnania wybiegła z mieszkania.
A Grażyna kontynuowała pakowanie. Wiedziała, iż to jeszcze nie koniec, iż Jacek i Nino Wiktorowo jeszcze będą jej popijać nerwy, dlatego tak pośpiesznie chciała się wydostać z tego lokum.
Następnego dnia w niedzielę przyjechał jej ojciec, i we dwójkę gwałtownie załadowali walizki i pudła do furgonetki i odjechali.
W drodze Grażyna poprosiła ojca, żeby zatrzymał się przy domu teściowej, by oddać im klucze od mieszkania.
Wyobrażasz sobie, opowiadała później swojej przyjaciółce, wczoraj teściowa godzinę mnie namawiała, żebym wybaczyła Jacekowi małe wybryki i nie występowała o rozwód.
A jakie podniosła argumenty? zapytała Małgorzata.
Standardowe: pozbawiasz dziecko ojca, wszyscy faceci zdradzają, kobiety mają być mądrzejsze. Potem podzieliła się własnym doświadczeniem, jak sama w takiej sytuacji przywracała męża do rodziny.
I jak to zrobiła? dopytała przyjaciółka.
Nie będę Ci wszystkiego opowiadać, ale uwierz, to totalny bałagan. Ty tak nie zrobisz.
Już złożyłaś pozew?
Tak, jeszcze w piątek odpowiedziała Grażyna.
No w końcu uwolnisz się od tego Casanovy. Było mi przykro patrzeć na tego podwójnego skomentowała Małgorzata.
Co to było mi przykro patrzeć? Myślałaś, iż on kręci się z tą Janiną? oburzyła się Grażyna.
Nie wiedziałam tego na pewno, ale podejrzewałam przyznała przyjaciółka.
Dlaczego mi nie powiedziałaś? Myślałam, iż jesteśmy przyjaciółkami obraziła się Grażyna i wstała, by odejść.
Stój! zatrzymała Małgorzata. Posłuchaj najpierw, co mam do powiedzenia. Po pierwsze, nic nie wiedziałam. Widziałam to samo co Ty, po prostu wyciągnęłam inne wnioski. Pamiętasz, jak byliśmy na firmowym bankiecie?
Pamiętam, jak Janina kręciła się wokół Jacka. Widziałaś to? A ile razy wyruszała w delegacje, by pojechać razem z nim?
Ty pracujesz w księgowości, przetwarzasz dokumenty, dlaczego nie pomyślałaś, iż Janina w ostatniej chwili podmienia kogoś, kto ma pojechać z Jacekiem? Tak, podejrzewałam, ale nie miałam pewności, więc nie mówiłam.
Chociażby lekko zasugerować
A gdyby się okazało, iż to wszystko w mojej głowie? Co byś o mnie pomyślała? Czy chciałabyś nas kłócić? Pamiętasz Świetlanę Białkowską?
Kiedyś powiedziała przyjaciółce, iż widziała męża przy innej kobiecie, pokazała choćby zdjęcie, na którym obejmuje tę kobietę.
Oczywiście w rodzinie był skandal, ale się pogodzili, a Świetlanka została uznana za winowajczynię oskarżono ją o chęć zniszczenia szczęśliwej rodziny z zazdrości.
Świetka potem odeszła z tej firmy. Nie bądź więc obrażona. Gdybym miała twarde dowody, na pewno bym Ci je podała. A teraz, powiedz, gdzie będziesz mieszkać?
Mieszkanie nie jest moje, jest na nazwisko teściowej, więc z Dawidem wyprowadziliśmy się. Na razie mieszkamy u moich rodziców.
Za tydzień planujemy odnowić babcin lokal rodzice go wynajmowali, ale najemcy wyprowadzili się miesiąc temu. To nie trzy pokoje, a dwie, ale wystarczy nam i Dawidowi.
Trzeba jeszcze ogarnąć przedszkole stare jest daleko, a mama znajoma obiecała pomóc w przeprowadzce do tego, które jest tuż przy naszym podwórku. Rozwiedziesz się, złożę wniosek o alimenty. Gotowe.
Czy Jacek zgodzi się na rozwód? spytała Małgorzata.
Mówi, iż nie chce się rozwodzić, iż wszystko zrozumiał i więcej się nie powtórzy. Ja już nie chcę tego więcej. Jeden raz wystarczyło. Nie chce już alimentów, powiedział, iż sam będzie płacił.
A Ty?
Ja jestem przeciwna. Nie chcę z nim więcej się spotykać. Niech to będzie formalnie. On choćby powiedział, iż zabierze syna: Mam lepsze mieszkanie i wyższą pensję.
Nie odpowiedziałam mu nic, tylko policzyłam, ile miał delegacji w zeszłym roku. Wyszło osiem.
I co on Ci powiedział? dopytała przyjaciółka.
Zatrzymałam te informacje na potrzeby sądu. Gdyby chciał zabrać Dawida, zapytam, z kim dziecko będzie, gdy on będzie w delegacji. Poza tym mam pracę i mieszkanie, więc nic mu nie wyjdzie.
Jacek rzeczywiście złożył wniosek o określenie miejsca zamieszkania dziecka, domagając się, by syn zostawał z nim:
Moja była żona nie zapewni synowi odpowiedni poziom życia zadeklarował.
A Nino Wiktorowa poinformowała, iż była synowa ukrywa dziecko:
Wyprowadziła się z mieszkania, zabrała chłopca z przedszkola. My myśleliśmy, iż będą mieszkać u rodziców Grażyny, ale byli tam tylko tydzień i zniknęli.
Mam zeznania sąsiadów. Gdzie ukrywa syna? Dziecko powinno chodzić do przedszkola, a nie chować się w niepewnych miejscach!
Grażyna musiała wyjaśnić, iż ona i Dawid mieszkają w dwupokojowym mieszkaniu, które jej należy, a chłopiec chodzi do przedszkola przy domu.
Poinformowała też, iż praca Jacka wymaga częstych delegacji, co uniemożliwi mu regularne wychowywanie dziecka.
W efekcie ani teściowa, ani były mąż nie odnieśli sukcesu.
Grażyna nie chciała mieć nic wspólnego z Jackiem i po rozwodzie znalazła nową pracę jest świetną specjalistką, więc nie było problemu.
Niedługo potem Małgorzata przyniosła jej wiadomość:
Janina zwolniła się i wyjechała.
Co to oznacza? zapytała Grażyna.
Nasze ciotki tak ją postawiły. Krążyła miesiąc, zdała sobie sprawę, iż nie ma tu nic dla niej, i pojechała do stolicy. Twój były został sam.
To mnie już nie obchodzi odparła Grażyna.
I tak powiedziała prawdę. Bo z tego źródła, z którego trzeba pić, nie da się nic wycisnąć
Co o tym myślicie? Czy Grażyna postąpiła słusznie? Dajcie lajki, napiszcie komentarze.
jeżeli chcecie więcej naszych historii, zostawcie komentarz i nie zapomnijcie o polubieniach to nas motywuje do pisania dalej!












