Tania, nie gniewaj się na mnie – nie będę z tobą żyć.

newsempire24.com 6 godzin temu

Nie gniewaj się na mnie, Wanda, nie będę z tobą żył.
A może spróbujemy, Sergiuszu? nie mrugając, patrzyła na niego, a na policzkach pojawił się rumieniec.
Powiedziałem już wszystko, Tatiana

Jadwiga Podbierzewska przyszła na świat, kiedy Sergiusz był w pierwszej klasie. Pamiętał doskonale jej matkę, słynną w całej okolicy piękność Lidię, z obszernym brzuchem, oraz dumnego ojca Józefa. Pewnego dnia Lidia wyciągała z wrot przymocowany wózek, w który tak chciało się zaglądać wtedy wydawało się to cudownym czarem.

Sergiusz dorastał, a Jadwiga rosła. Już biegała z bramki domu rodziców w jaskrawym sukienku, z wielką kokardą na blond włosach. Bawiła się z koleżankami, budując przy altanie domek. Sergiusz widział to wszystko z okna domu naprzeciwko, dokładnie po drugiej stronie ulicy, naprzeciw domu Podbierzewskich.

Sergiuszu, odprowadzaj Jadwigę, proszę! poprosiła kiedyś Lidia.
I Sergiusz nie odmówił; przez niemal rok został opiekunem pierwszoklasistki.

Najpierw szli do szkoły w milczeniu, ale Jadwiga nie wytrzymała i zaczęła opowiadać mu różne historie i zdarzenia z lekcji. Jej lekcje kończyły się wcześniej, a ona cierpliwie czekała, aż Sergiusz się uwolni. Czasem wracał do domu w towarzystwie kolegów z klasy, a Jadwiga szła razem z nimi. Przyzwyczaił się, i rankiem czekał przy bramie na towarzyszkę; gdy wychodziła, łapał ją za rękę i razem maszerowali do szkoły.

We wrześniu następnego roku Jadwiga szepnęła cicho, iż chciałaby iść ze swoimi przyjaciółkami. Dziewczynki szły przedniutkiem, a Sergiów podążał trochę z tyłu, gotów w każdej chwili pomóc. I taki moment rzeczywiście nadszedł.

Na drodze stanął gąsiorek. Syczał, wyginał szyję, trzepocząc skrzydłami, a dziewczyny cofały się przerażone. Sergiusz stanął między nimi a ptakiem, a one przeszły z krzykiem.

W kolejnym roku Sergiusz wyjechał na studia do wielkiego sąsiedniego miasteczka, gdzie była dziesięcioletnia szkoła, i przyjeżdżał do domu tylko na weekendy i wakacje. Jadwiga zdawała się zapomnieć, kim był; przechodziła obok, spuszczając oczy, nie witaną. Potem wstąpił do szkoły nawigatorów i rzadko wracał do domu.

Mamo, kim jest ta dziewczyna, Jadwiga?! przerwał kolację Sergiusz, gdy z bram Podbierzewskich wyłoniła się wysoka, smukła piękność.
To nasza Jadwiga! mama spojrzała w okno i uśmiechnęła się.
Skąd nagle? zapytał zaskoczony Sergiusz.
Czas przychodzi westchnęła mama łagodnie, a ja zawsze cieszę się, iż od rodziców dostała się najlepsza!

Kilka razy jeszcze widział Jadwigę pod osłoną firanki, dobrze, iż tulipanowy żal na oknie ją maskował. Wyszła z wiadrami na kijach przy kranie, a wiatr otwierał szmaragdowy welon na smukłym brzegu… Rano Jadwiga w sztywnym garniturze od lat ubrała się, by zdawać egzaminy Sergiusz znów poczuł chęć odprowadzić ją

Ostatnią kroplą był głos, który usłyszał, pomagając ojcu naprawiać płot: Także z takim głosem pójdzie cię daleko, aż na kres świata!. Pewnego poranka, niosąc wiadra po wodę, spotkał ją przy kranie.

Dzień dobry! przywitała się Jadwiga, znów trafiając Sergiusza prosto w serce.
Witaj, Iro jego głos zadrżał.

Wiadra napełniały się powoli, a on nie mógł wymyślić, o czym z nią rozmawiać. Odeszedł wtedy z ukrytą tęsknotą; wydawało się, iż wreszcie zakochał się. Następnie przyszła przysięga i przydział, a Sergiusz trafił do północnego Gdańska.

***

Kiedy wrócił do domu, nadzieja rozbrzmiewała w nim. Śnił, iż właśnie teraz wyzna Jadwidze swoje uczucia i iż jej wiek już na to pozwala. Pierwszego dnia zasnął na drodze, a potem rozpoczęły się pracowite dni. Ojciec, jak zawsze, opracował plan optymalnego wykorzystania dodatkowej siły roboczej.

Rano drugiego dnia pojechali do lasu na odległe miejsce, by ściąć drewno, potem trzeba było je rozłupać i ułożyć w stodole. W pośpiechu ojciec przeprojektował dolne belki w łaźni, wymagało to wymiany framugi drzwi, a potem jeszcze podłogi w łaźni. Na koniec postanowił wymienić podłogę w oborze Tak upłynęły dwa tygodnie.

Sergiusz od czasu do czasu spoglądał na sąsiednie bramy, zwykle zamknięte. Czasem wychodziła Lidia, innym razem Józef, ale Jadwiga nie pojawiała się.

Mamo, dlaczego Jadwiga nie widać? zapytał pewnego dnia.
Poszła na studia. Mieszka teraz w mieście odpowiedziała mama.

Tak Sergiusz wyjechał z powrotem do Gdańska. Po roku wrócił i spotkał Jadwigę tylko raz, co nie spodobało mu się. Znowu stał się ukrytym obserwatorem za firanką z tiulu. Szła z długim, chudym wiejskim chłopakiem, który coś gadał, śmiał się ze swoich żartów, a Jadwiga patrzyła na niego z lekką sympatią, nieprzyjemną dla Sergiusza.

W końcu dowiedział się, iż Jadwiga wyszła za niego i teraz mieszka w ośrodku wypoczynkowym. Sergiusz przyjeżdżał do rodziców, czasem widział ją, a co gorsza, słyszał jej głos

Sergiuszu, przestań już cierpieć, nie jesteś już chłopcem zdawała się mówić mama, już dawno odgadując jego ból.

Idź do oryginalnego materiału