Tydzień z życia gwiazd. Grabowski po latach przerwał milczenie

angora24.pl 5 godzin temu

Hakiel szczerze o rozwodzie z Cichopek

Tancerz Marcin Hakiel (43 l.) ponownie wrócił do głośnego rozstania z Katarzyną Cichopek (43 l.). W najnowszym wywiadzie dla podcastu „Matcha Talks” ujawnił kulisy ich ostatniego spotkania. Przyznał, iż była to dla niego wyjątkowo trudna i emocjonalna sytuacja. – Nawrzucała mi, iż byłem taki, s***i i owaki. Przeanalizowałem sobie to u psychologa i wyciągnąłem z tego jakieś wnioski. Rozwód pary, która przez lata uchodziła za jedną z najbardziej zgodnych w polskim show-biznesie, był ogromnym zaskoczeniem dla fanów. Jeszcze niedługo przed rozstaniem publikowali wspólne zdjęcia i sprawiali wrażenie szczęśliwych. Ostatecznie jednak w 2022 roku ich związek się zakończył, a każde z nich poszło własną drogą. Hakiel nie ukrywa, iż konsekwencje rozstania odczuwa do dziś. – Teraz to tylko dostaję co chwilę jakieś pisma, iż coś tam powiedziałem nie tak albo iż tu mam zapłacić byłej 200 tys. zł, 250… Do końca choćby tego nie czytam, wysyłam to do swojej prawniczki i ona odpisuje. Dodał też, iż sam rozwód kosztował go około 100 tysięcy złotych. Odniósł się również do swojej decyzji o ślubie sprzed lat. Choć przyznał, iż był wtedy bardzo młody, nie uważa tego za błąd. – W ogóle nie żałuję. To niewłaściwy tok myślenia.

Niecodzienna sytuacja na festiwalu w Opolu

Doda (42 l.) znów znalazła się w centrum uwagi – tym razem za sprawą dość nietypowej „pobudki”, jaką zafundowała Natalii Kukulskiej (50 l.) podczas festiwalu w Opolu. Wszystko przez intensywną rozśpiewkę, która – jak się okazało – skutecznie przerwała drzemkę sąsiadującej artystki. Nagranie z całej sytuacji trafiło do sieci za sprawą samej Kukulskiej, która z dystansem podeszła do sprawy. – Gdy próbujesz sobie zrobić drzemkę po próbie, a obok mieszka Doda. Ja to szanuję, rozumiem, pozdrawiam – relacjonowała na Insta- Story. Rabczewska gwałtownie odniosła się do całego zamieszania i – jak zwykle – zrobiła to w swoim stylu. – Od**bałam jej taką operę stulecia w biały dzień – przyznała bez ogródek. Jednocześnie podkreśliła, iż sytuacja nie była aż tak uciążliwa, jak mogłoby się wydawać. – Na swoje usprawiedliwienie mam to, iż to było po obiedzie i trwało 10 minut. Musiałam się rozśpiewać. Co ciekawe, między artystkami nie ma żadnej złej krwi. Wręcz przeciwnie – Doda zdradziła, iż sama zachęciła Kukulską do opublikowania nagrania. – Ja sama powiedziałam Natalce: ty musisz to wrzucić. Wokalistka przy okazji uchyliła też rąbka tajemnicy na temat swoich przyzwyczajeń. – Jestem trochę psychopatką, jeżeli chodzi o ciszę nocną. Muszę spać 9 – 10 godzin – przyznała, dodając, iż zwykle stara się rezerwować pokoje hotelowe w taki sposób, by uniknąć hałaśliwych sąsiadów.

Grabowski po latach przerwał milczenie

Andrzej Grabowski (74 l.) po latach przerwał milczenie na temat kulis swojego odejścia z „Tańca z gwiazdami”. W podcaście „WojewódzkiKędzierski” na kanale YouTube aktor nie tylko ujawnił, iż został zwolniony, ale też wrócił do głośnej sytuacji z Ewą Kasprzyk (69 l.). Grabowski przez dekadę był jednym z najbardziej charakterystycznych jurorów show. Jego obecność od początku miała być nietypowa. – Nina Terentiew mi mówi: „Ty nie masz być specjalistą od tańca. Ty masz powiedzieć raczej dowcip” – zdradził, podkreślając, iż pełnił rolę „głosu widza”. Decyzja o przyjęciu propozycji nie była jednak przypadkowa. – Pomyślałem: to jest olbrzymia oglądalność. Dla tych ludzi, którzy myślą, iż ja jestem Ferdynandem Kiepskim… Jednym z najbardziej pamiętnych momentów jego udziału w programie był incydent z Ewą Kasprzyk, która po jednym z komentarzy spoliczkowała jurora. Dziś Grabowski patrzy na to z dystansem. – Internauci napisali, iż powinienem dostać w pysk. Poszedłem do Ewy i powiedziałem: „Jeżeli ty też tak uważasz, proszę bardzo”. Przyznał, „bardzo możliwe, iż przesadziłem trochę”, choć podkreśla, iż przez cały czas darzy aktorkę sympatią. Największe emocje budzi jednak jego odejście z programu. Nie owijał w bawełnę: – Zwolnili mnie. Wyjaśnił, iż decyzja zapadła po zmianach w kierownictwie. – Powiedzieli, iż potrzebują młodszych i zmieniają formułę. Nina przestała być dyrektorem, został Edek Miszczak. Edek do mnie zadzwonił. Mimo wszystko aktor podchodzi do sprawy bez żalu. Na pytanie o zarobki odpowiedział krótko: – Tak sobie.

Filip Chajzer o przeprowadzce do Krakowa

Miał wrócić do Warszawy, ale jedno wydarzenie na krakowskim dworcu zmieniło wszystko. Filip Chajzer (41 l.) w rozmowie z „Vivą!” opowiedział o momencie, który dziś nazywa „znakiem od Boga” – i który sprawił, iż jego życie potoczyło się w zupełnie innym kierunku. Jeszcze dwa lata temu był – jak sam mówi – „w przebudowie”. Dziś twierdzi, iż jest już na etapie „wykończeniówki”, zarówno jeżeli chodzi o jego mieszkanie, jak i życie. – To była praca na fundamentach, a dzisiaj to już końcówka. Tak też widzę siebie. Do Krakowa przyjechał początkowo tylko na chwilę, by zająć się sprawami zawodowymi i otwarciem lokalu. Wszystko wskazywało na to, iż gwałtownie wróci do stolicy. Jednak los miał inne plany. Najpierw drobne komplikacje: awaria prądu, problemy organizacyjne, brak pracowników. Każdego dnia coś zatrzymywało go w Krakowie. W końcu nadszedł moment wyjazdu – i scena, którą zapamięta na zawsze. – Wybiegam na peron i widzę dwa światełka Pendolino znikające za zakrętem. To właśnie wtedy podjął decyzję, która odmieniła jego życie. – Siadam i mówię: Dobrze, Panie Boże, rozumiem. Ja już tu zostanę. Nowy rozdział zaczął się na krakowskim Kazimierzu, gdzie wynajął mieszkanie. – Od pierwszego wejścia powiedziałem: Panie Boże, spraw, żeby było moje. Choć początkowo lokal był już sprzedany, los znów zaskoczył. Telefon z informacją o zmianie decyzji właścicielki odebrał w symbolicznym miejscu – podczas podróży do włoskiej Cascii. – Już wiedziałem, o co chodzi. Podziękowałem św. Ricie. Ona rozwiązuje problemy tak, iż nagle wszyscy są zadowoleni.

Idź do oryginalnego materiału