Książka

Ile pamiętasz z "Wielkiego Szu" i "Piłkarskiego pokera"? [QUIZ]
"M jak miłość": Nareszcie pozna całą prawdę. Co teraz zrobi?
Narcyz i megaloman? Aktorski popis hollywoodzkiego gwiazdora. Będą Oscary!
Mija 25 lat od premiery „Avalonu”
Wygodne babcie: Opowieść o dwóch polskich seniorkach, które w szpitalnej sali odkrywają własne potrzeby, granice i samotność w świecie, gdzie babcia to przede wszystkim „pomocna opiekunka” – i postanawiają zacząć żyć dla siebie
Audiobook kontra książka. Nauka rozstrzyga odwieczny spór
Wstrząsające wspomnienia nastolatka z Majdanka. "Tu bito, aby zabić" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Polacy pójdą dzisiaj późno spać. Polsat pokaże adaptację bestsellera
Polska trylogia podbija HBO Max. Polacy na potęgę oglądają widowiska z Marcinem Dorocińskim i Mają Ostaszewską
„No title” w UFO Art Gallery
Bezapelacyjny klasyk polskiej literatury doczeka się nowej adaptacji. Netflix podoła zadniu?
Kraszewski Józef Ignacy : Adama Polanowskiego dworzanina króla jegomości Jana III notatki
FALKON 2026: Fantastyczne przygody czekają na Ciebie!
Odkryj historię swojej rodziny na warsztatach w Murowance!
Kostia po raz pierwszy czuje posmak ulubionego dania zmarłego. Przeczytaj początek powieści „Posmak” Darii Lavelle
Warsztat Gdzie jesteś, a gdzie chcesz być? / Warszawa / 24.01.2026
Zatrzymać scrollowanie. Dlaczego fizyczna fotoksiążka to nowy luksus w świecie cyfrowym?
Gdy sprawca chce być bardziej pamiętny niż ofiary. Recenzja książki “Żniwiarz Cienia” Katarzyny Bondy
Galeria Zderzak: Książę Staniša Crnojević, sandżak-bej Czarnogóry, na obrazie sukcesyjnym Vittore Carpaccia. Metoda identyfikacji
NVIDIA chciała zapewnić sobie dostęp do pirackich książek w celu trenowania AI
Od kilku dni króluje w Polsce na Netflixie. "Naprawdę koszmarny"
Recenzja książki "Witamy w Funlandii" Katarzyny Okelo
Dopóki żyjesz, nigdy nie jest za późno. Opowieść o Annie i rodzinnych drugich szansach
Muzeum Literatury. Ministra kultury chce, żeby konflikt rozstrzygnął wojewoda
Teściowa na moje 35. urodziny podarowała mi kucharską księgę z aluzją – a ja oddałam jej prezent
Jean-Louis Crozier Jacques Mandorla : Radiestezja od podstaw
Netflix nakręci serial "Noce i dnie". Adaptacja z lat 70. nie ma sobie równych
Motorola atakuje Galaxy Fold. Nowy duży składak robi wrażenie
Andrzej Dobosz : Ogrody i śmietniki
Sprzedany przyjaciel. Opowieść dziadka I zrozumiał mnie! Wcale nie było wesoło, pojąłem, iż to głupi pomysł. Sprzedałem go. Myślał, iż to zabawa, a potem zrozumiał, iż go sprzedałem. Każde czasy są inne dla wszystkich. Dla jednych all inclusive to niedostatek, innym wystarczy czarny chleb z kiełbasą do syta. Tak i my żyliśmy różnie, bywało różnie. Byłem wtedy mały. Wujek, brat mojej mamy, przyniósł mi szczeniaka owczarka, byłem przeszczęśliwy. Szczeniak od razu się do mnie przywiązał, rozumiał mnie bez słów, patrzył mi w oczy i czekał, czekał aż mu dam komendę. – leżeć – mówiłem, a on kładł się, patrząc mi wiernie w oczy, jakby gotów był dla mnie umrzeć. – służyć – wydawałem komendę, a szczeniak wstawał na grube łapki i czekał, śliniąc się, aż go poczęstuję. A ja nie miałem czym go poczęstować. Sami wtedy głodowaliśmy. Takie to były czasy. Wujek, wujek Staszek, brat mamy, ten sam co przyniósł mi szczeniaka, któregoś dnia powiedział: – No nie martw się, chłopaku, patrz jaki on wierny, oddany. Sprzedaj go, a potem zawołaj – i tak przybiegnie do ciebie. Nikt nie zauważy. A będziesz miał parę groszy, dla siebie i dla mamy, coś dobrego kupisz. Posłuchaj wujka, wiem co mówię. Pomysł mi się spodobał. Nie pomyślałem, iż tak nie wolno. Przecież dorosły radzi, to musi być żart, a kupię coś dobrego. Szepnąłem Wiernemu do ciepłego futrzanego ucha, iż oddam go, a później go zawołam, żeby przyszedł do mnie i uciekł obcym. I on mnie zrozumiał! Szczeknął, iż tak zrobi. Następnego dnia założyłem mu obrożę i poszedłem z nim na dworzec. Tam wszyscy coś sprzedawali: kwiaty, ogórki, jabłka… Z pociągu wysiadali ludzie, zaczynali kupować, targować się. Wyszedłem trochę do przodu, przyciągnąłem psa na smyczy. Ale nikt nie podchodził. Wszyscy już prawie minęli, ale nagle podszedł do mnie jakiś mężczyzna z surową miną: – Ty, chłopaku, po kogo stoisz, a może psa chcesz sprzedać? No, ładny szczeniak, wezmę. I wcisnął mi pieniądze w dłoń. Podałem mu smycz, Wierny pokręcił głową i wesoło kichnął. – No chodź, Wierny, idź, przyjacielu, idź – wyszeptałem – ja cię zawołam, wracaj. I poszedł z tym panem, a ja skrycie śledziłem, dokąd prowadzi mojego psa. Wieczorem przyniosłem do domu chleb, kiełbasę i cukierki. Mama zapytała surowo: – Ukradłeś skądś? – Nie, mamo, rzeczy zanosiłem na dworcu, dali parę groszy. – No dobrze, synku, zjedz i chodź spać, zmęczona jestem. choćby nie spytała o Wiernego — adekwatnie nie miała do niego serca. Wujek Staszek wpadł rano. Szykowałem się do szkoły, choć sam chciałem biec po Wiernego, zawołać go. – No i co – zaśmiał się – sprzedałeś przyjaciela? I potargał mnie po głowie. Uciekłem i nie odpowiedziałem. I tak nie spałem w nocy, a chleba z kiełbasą nie tknąłem — nie wchodziło. Wcale nie było wesoło, zrozumiałem, iż to głupia sprawa. Nie na darmo mama nie lubiła wujka Staszka. – Głupek on, nie słuchaj go – mówiła mi. Chwyciłem tornister i wybiegłem z domu. Do tamtego domu było trzy ulice, pobiegłem bez tchu. Wierny siedział za wysokim płotem, przywiązany grubym sznurem. Wołałem go, ale patrzył smutno, głowę na łapach, merdał ogonem, próbował szczekać, ale głos mu się łamał. Sprzedałem go. Myślał, iż to zabawa, a potem zrozumiał, iż go sprzedałem. Wyszedł właściciel, ostro fuknął na Wiernego. Ten podwinął ogon i wiedziałem, iż klops. Wieczorem znów nosiłem rzeczy na dworcu. Mało płacili, ale zarobiłem potrzebną kwotę. Bałem się, ale podszedłem do furtki i zapukałem. Znajomy pan otworzył: – Aaa, chłopaku, po co przyszedłeś? – Wie pan, ja się rozmyśliłem, tutaj są pieniądze za Wiernego – wyciągnąłem do niego pieniądze, które dał za psa. Spojrzał podejrzliwie, bez słowa wziął pieniądze i rozwiązał sznurek: – Bierz go, chłopaku, tęsknił tu, nic z niego nie będzie na stróża, tylko uważaj, może ci już nie wybaczyć. Wierny patrzył na mnie ponuro. Zabawa zamieniła się dla nas w nauczkę. Potem podszedł, polizał mnie po dłoni i wtulił nos w mój brzuch. Od tego czasu minęło wiele lat, ale zrozumiałem, iż nigdy, choćby w żartach, nie sprzedaje się przyjaciół. A mama bardzo się ucieszyła: – Wczoraj byłam zmęczona, ale potem myślę – a gdzie nasz pies? Przywykłam już, nasz on, Wierny! A wujek Staszek zaczął rzadziej do nas wpadać — jego żarty przestały nam się podobać.
Robert Ludlum Gayle Lynds : Program Hades
Zadebiutowałam na łamach magazynu „Ryms”!
Zawsze pomocne babcie – opowieść o Elenie i Katarzynie, które po latach poświęcenia rodzinie spotykają się w szpitalnej sali i odnajdują odwagę, by zawalczyć o własne życie
Byli redaktorzy ida w prawo
Ameryka jako imperium w oczach Nialla Fergusona
Kamila Tarabura nakręci dla Netflixa serial na podstawie powieści „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej
Quiz z lektur szkolnych. Czytałeś? Więc dopasuj postać do książki
Nie odchodź, mamo. Rodzinna opowieść o miłości, oczekiwaniach i trudnej drodze do porozumienia między teściową, córką i zięciem w polskiej rzeczywistości
Książka Ebook "Wojenne siostry" Anna Rybakiewicz - recenzja
Cisza i zgiełk obrazów
Polska jako Startup. Trzy miesiące, które więcej wyjaśniają, niż obiecują
Nie była sama. Zwyczajna opowieść o zimowym poranku w polskim bloku, gdy kot Felek i pies Burek robią wszystko, by babcia Halinka nie czuła się samotna
Spektakl „Hotel ZNP” oparty na powieści Izabeli Tadry w poniedziałek w Teatrze Telewizji
Szklarski Alfred : Tomek u źródeł Amazonki
Quiz dla prymusów. Pytamy o lektury. Od 7. pytania zaczynają się schody!
5 książek, po które warto sięgnąć w mroźny zimowy wieczór
Zabiłaś mnie pierwsza - recenzja książki
Zawsze będę przy Tobie, mamo. Opowieść, w którą naprawdę można uwierzyć Babcia Wanda nie mogła się doczekać wieczora. Sąsiadka, pani Natalia – samotna kobieta przed pięćdziesiątką – opowiedziała jej coś takiego, iż głowa jej aż buzowała od domysłów. Na dowód zaprosiła Wandę do siebie na wieczór, twierdząc, iż pokaże jej coś niezwykłego. A wszystko zaczęło się od prostego pytania. Natalia rano szła do sklepu i postanowiła zajrzeć do babci Wandy: – Może coś kupić, babciu Wandziu? Idę do sklepu, chcę upiec ciasto, a jeszcze kilka drobiazgów dokupić. – Powiem ci, Natalko, zawsze myślałam, iż jesteś dobrą i troskliwą kobietą. Pamiętam cię jeszcze jako dziewczynkę. Szkoda, iż los tak cię doświadcza, iż wciąż jesteś sama. Ale widzę, iż nie narzekasz, nie smucisz się, a to ważne. – Babciu Wandziu, ja mam ukochanego, tylko jeszcze nie mogę z nim być. A czemu tak jest – zaraz ci opowiem. Nikomu się z tym nie zwierzałam, ale z tobą się podzielę. Mam jeszcze kilka rzeczy do wyjawienia. Bo wiem, iż jesteś dyskretna, a choćby jak coś powiesz dalej – i tak nikt nie uwierzy – zaśmiała się Natalia. – To co kupić? A potem przyjdę na herbatę i wszystko wyjaśnię, a może już nigdy nie będziesz mi współczuła. Babci Wandzie adekwatnie niczego nie potrzebowało się tym razem, ale poprosiła Natalię o chleb i trochę cukierków do herbaty. Ciekawość ją zżerała – co takiego ma jej do powiedzenia sąsiadka? Natalia przyniosła zakupy, Wanda zaparzyła aromatyczną herbatę i usiadła do słuchania. – Babciu Wandziu, pamiętasz, co się u mnie wydarzyło jakieś dwadzieścia lat temu? Byłam wtedy pod trzydziestkę, miałam narzeczonego, planowaliśmy ślub. Myślałam, iż choć serce nie szaleje z miłości, to porządny facet i najwyższy czas mieć rodzinę. Zamieszkał u mnie, zaszłam w ciążę. W ósmym miesiącu urodziłam córeczkę. Przeżyła dwa dni, potem odeszła. Chciałam się wtedy z rozpaczy rozpaść. Rozstałam się z mężem, nic nas nie łączyło. Minęły dwa miesiące. Powoli zaczynałam wracać do siebie, łzy wyschły. I wtedy… Natalia spojrzała wyczekująco na babcię Wandę: – Nie wiem, jak to dalej powiedzieć. W sypialni była przygotowana kołyska dla córeczki. Mówią, iż to zły omen wszystko wcześniej kupować. Ale ja w przesądy nie wierzyłam – kupiłam, pościeliłam, zabawki czekały. I pewnej nocy przebudzam się… słyszę dziecięcy płacz. Myślałam, iż to z nerwów. Ale znów – płacz. Podchodzę do kołyski, a tam… leży malutka dziewczynka! Wzięłam ją na ręce – prawie od szczęścia straciłam oddech. Spojrzała na mnie, zamknęła oczy… i zasnęła. I tak już zostało – każdej nocy córeczka ze mną. Kupiłam choćby mleko w proszku i butelkę. Ale prawie nie jadła. Płakała, brałam ją na ręce – uśmiechała się, zamykała oczka i spała. – Jak to możliwe? – babcia Wanda słuchała jak zahipnotyzowana. – Tak się zdarza? – Też myślałam, iż nie. – Natalia zaróżowiona mówiła dalej. – A potem? – dopytywała Wanda, podjadając cukierka i popijając herbatę. – Od tamtej pory tak już jest – Natalia szczęśliwie się uśmiechnęła. – Moja córeczka żyje w innym świecie, ma tam rodzinę, ale o mnie nie zapomina. Prawie co noc przychodzi chociaż na chwilę. I kiedyś powiedziała mi nawet: – Zawsze będę przy Tobie, mamo. Jesteśmy połączeni niewidzialną nicią, której nic nie zerwie! Czasem myślę, iż to może tylko sen. Ale ona choćby podarunki mi przynosi z tamtego świata. Choć tu gwałtownie znikają, jak wiosenny śnieg. – Naprawdę tak jest? – spytała cicho Wanda, popijając herbatę. – Właśnie chcę, żebyś przyszła do mnie i przekonała się sama, iż to, co widzę, jest naprawdę. Wieczorem przyszła Wanda do Natalii. Siedziały w półmroku i rozmawiały. W domu nikogo – tylko Natalia i Wanda. Już zaczynało się chcieć spać, gdy nagle pojawiła się mglista poświata. Powietrze zadrżało i w pokoju pojawiła się… śliczna dziewczyna: – Cześć, mamusiu! Miałam taki piękny dzień, chciałam się z Tobą podzielić! A to dla ciebie – położyła na stole kwiaty. – O, dzień dobry! – dziewczyna zauważyła babcię Wandę. – Zapomniałam, mama mówiła, iż chciała mnie pani zobaczyć. Jestem Marianna… Po chwili dziewczyna się pożegnała i rozwiała jak mgła. Wanda siedziała jak zamrożona, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Po dłuższej chwili przemówiła: – Niesłychane, Natalio, naprawdę to się dzieje. A twoja córka piękna, cała ty. Cieszę się twoim szczęściem, Natalio. Wcale nie masz gorzej niż inni – może i lepiej! choćby bym nie uwierzyła, gdybym sama nie zobaczyła. To wszystko takie dobre! Jestem ci wdzięczna. To jakbyś mi oczy otworzyła. Życie wszędzie trwa, już się śmierci nie boję. Szczęścia dużo, Natalio! Kwiaty na stole wciąż bledsze i bledsze – aż zniknęły zupełnie. A Natalia, odprowadzając sąsiadkę, uśmiechała się do własnych myśli. Jutro nowy, piękny dzień. Spotka się z Arkadiuszem, którego kocha. A on kocha ją – Natalia to czuje. Jak? Nie sposób tego opowiedzieć. I pewnego dnia na pewno ich sobie przedstawi. Najukochańszych i najbliższych ludzi – Mariannę i Arkadiusza. Zawsze będę przy Tobie, mamo. Opowieść, w którą naprawdę można uwierzyć
Gwiazdy ujawniają kulisy nowej "Lalki". "Wszystko jest aktualne"