Są historie, które brzmią jak scenariusz thrillera, ale wydarzyły się naprawdę. The Act to właśnie jedna z nich. To serial, który od pierwszych minut budzi niepokój, a z każdym kolejnym odcinkiem coraz mocniej ściska w żołądku. Opowieść o relacji matki i córki zamienia się tu w duszny dramat psychologiczny, w którym najstraszniejsze nie są krzyki ani przemoc, tylko manipulacja ukryta pod pozorem miłości. I właśnie świadomość, iż ta historia nie jest fikcją, sprawia, iż ogląda się ją z rosnącym niedowierzaniem.
Bajka, która od początku była kłamstwem
Na pierwszy rzut oka The Act to historia jak z telewizyjnego reportażu o sile matczynej miłości. Chora dziewczynka na wózku, oddana opiekunka, wsparcie fundacji i sąsiadów. Wszystko wygląda wzruszająco i niewinnie. Dopiero po chwili zaczyna docierać, iż w tej opowieści coś się nie zgadza. The Act to serial oparty na prawdziwej historii Gypsy Rose Blanchard i jej matki Dee Dee Blanchard. To historia, która zamiast wzruszać, z każdą minutą coraz bardziej niepokoi.
Dee Dee przez lata przekonywała wszystkich, iż jej córka jest ciężko chora. Mówiła o padaczce, dystrofii mięśniowej, nowotworze. Problem polegał na tym, iż większość tych chorób nie istniała. Gypsy była zdrowa, ale całkowicie podporządkowana matce. Nie mogła decydować o swoim ciele, swoich relacjach, swoim życiu. Serial pokazuje to powoli, bez taniej sensacji, ale z napięciem, które rośnie z odcinka na odcinek.
Relacja, która staje się więzieniem
Najbardziej przerażające w tej historii jest to, iż wszystko działo się na oczach ludzi. Lekarzy, sąsiadów, wolontariuszy. Nikt nie widział, iż za pastelową fasadą kryje się kontrola i manipulacja. Twórcy świetnie budują klimat klaustrofobii. Dom staje się zamkniętą przestrzenią, a relacja matki i córki przypomina bańkę, z której nie ma wyjścia.
Gdy Gypsy zaczyna dorastać i odkrywać, iż wiele rzeczy, które słyszała przez całe życie, było kłamstwem, napięcie zmienia się w dramat. Widz wie, iż ta historia w rzeczywistości zakończyła się zbrodnią, ale mimo to ogląda się ją z rosnącym niedowierzaniem.
Aktorstwo, które zostaje w głowie
Ogromnym atutem serialu są role aktorskie. Joey King zaskakuje dojrzałością i intensywnością. Aktorka, kojarzona wcześniej z młodzieżowych produkcji takich jak The Kissing Booth, pokazuje tutaj zupełnie inne oblicze. Gypsy jest jednocześnie dziecinna i coraz bardziej świadoma, zagubiona, ale też powoli buntująca się przeciwko własnemu życiu.
Równie mocną aktorką jest Patricia Clarkson w roli Dee Dee. Jej bohaterka potrafi być ciepła i uśmiechnięta wobec świata, a chwilę później zimna i kontrolująca wobec córki. Ta dwoistość sprawia, iż serial nie potrzebuje brutalnych scen, by wywołać dreszcz.
The Act to produkcja, która wciąga, ale nie daje komfortu. To nie jest historia o potworach. To historia o relacji, która wymknęła się spod kontroli. I właśnie świadomość, iż wydarzyło się to naprawdę, sprawia, iż po seansie trudno przestać o niej myśleć.
















