Problem wyboru na Netflixie – paradoks nieograniczonej oferty

kulturalnemedia.pl 1 godzina temu

Siadasz na kanapie, włączasz Netflixa i nagle godzina mija, a Ty wciąż nie wiesz, co obejrzeć. Znasz to? To nie lenistwo ani brak pomysłów, to efekt samego modelu, w którym żyjemy. W epoce streamingu mamy dostęp do tysięcy filmów i seriali, które kiedyś wymagały planowania, dziś mają nas wciągnąć, a często zamiast rozrywki dają frustrację. Problemy z wyborem dotykają zarówno osoby, które oglądają codziennie, jak i te, które siadają do platformy okazjonalnie, bo oferta jest po prostu przytłaczająca.

Paradoks wyboru w cyfrowej rzeczywistości

Problem zaczyna się od tego, iż nasze mózgi nie są przystosowane do takiego zalewu opcji. Kiedy mamy setki tytułów na ekranie, zamiast poczuć się wolni, czujemy się przytłoczeni. Psychologowie nazywają to paradoksem wyboru. Im więcej możliwości, tym trudniej podjąć decyzję, a często po jej podjęciu odczuwamy większą niepewność, czy nie wybraliśmy czegoś lepszego. Presja, by wykorzystać czas wolny efektywnie, tylko potęguje stres. Zamiast relaksu, przeglądanie oferty staje się obowiązkiem. W efekcie wielu z nas włącza coś przypadkowego lub rezygnuje z seansu w ogóle, bo wybór wymaga zbyt wiele energii.

Dodatkowo nadmiar opcji sprawia, iż trudniej zaufać własnej intuicji. Kiedyś wybór filmu oznaczał przejście do wypożyczalni lub sprawdzenie repertuaru kinowego, teraz każda decyzja jest obciążona tysiącem niewybranych alternatyw. To paradoksalnie zmniejsza poczucie satysfakcji z samego oglądania.

Algorytmy, które utrudniają decyzję

Do tego dochodzi algorytm Netflixa. Platforma stara się podsuwać filmy, które mogą nam się spodobać, ale w praktyce oznacza to, iż jesteśmy bombardowani sugestiami na podstawie tego, co oglądaliśmy kiedyś. Może chcesz horror, a algorytm podsuwa romantyczną komedię, bo obejrzałeś jeden lekki film miesiąc temu. Ta mieszanka naszych preferencji i automatycznych rekomendacji tworzy efekt zamętu, który sprawia, iż wybór staje się kłopotem samym w sobie. Czasem propozycje są tak rozbieżne, iż zamiast ułatwiać decyzję, jeszcze bardziej ją komplikuje.

W dodatku algorytm faworyzuje to, co nowe i popularne, więc filmy mniej znane lub starsze często giną w gąszczu rekomendacji. Oznacza to, iż wiele wartościowych tytułów pozostaje niezauważonych, a my powtarzamy te same schematy oglądania. Często kończy się to sytuacją, w której oglądamy to, co pierwsze przykuje uwagę, zamiast próbować czegoś nowego.

Paradoks nadmiaru jest dziś szczególnie widoczny w streamingu. Dostępność nie równa się wolności. Netflix daje nam nieograniczone możliwości, ale paradoksalnie coraz trudniej jest po prostu usiąść i włączyć film. Może więc problem nie leży w platformie, ale w nas samych, w tym, iż w epoce nieograniczonego wyboru ciężko zaufać własnej intuicji i pozwolić sobie na chwilę prostego relaksu.

Idź do oryginalnego materiału