Przysięga Hipokratesa – recenzja komiksu. Kto tak naprawdę jest potworem?

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Wampiry widzieliśmy już chyba w każdej możliwej wersji. Bywały potworami, romantycznymi kochankami, wojownikami czy choćby bohaterami. Dlatego coraz trudniej zrobić z nimi coś naprawdę ciekawego. Przysięga Hipokratesa próbuje podejść do tematu od innej strony. Zamiast skupiać się tylko na grozie, autorzy patrzą na wampiryzm oczami lekarza. Dzięki temu dostajemy nie tylko thriller i horror, ale także historię o medycynie, moralności i granicach obowiązku wobec pacjenta.

Głównym bohaterem komiksu Przysięga Hipokratesa jest Alexandre Delerue. To lekarz, który utracił prawo wykonywania zawodu, ale nie przestał leczyć. Prowadzi nielegalną salę operacyjną i pomaga głównie ludziom z półświatka. Trafiają do niego przestępcy, którzy nie mogą pojawić się w zwykłym szpitalu. Alexandre nie pyta, skąd mają rany. Po prostu wykonuje swoją pracę. Sytuacja komplikuje się, kiedy w jego kryjówce pojawia się Zacharie. Mężczyzna twierdzi, iż został ugryziony przez wampira i po zapadnięciu nocy sam ma stać się jednym z nich.

Najciekawszy jest dla mnie właśnie dylemat Alexandre’a. To człowiek odrzucony przez środowisko medyczne. Sam też nie zawsze działa zgodnie z prawem. Mimo to przez cały czas mocno trzyma się podstawowej zasady lekarza: pacjenta trzeba ratować. Problem pojawia się wtedy, gdy pacjent może za chwilę przestać być człowiekiem. Czy lekarz powinien ratować kogoś, kto po przemianie może zabić kilka osób? Czy może odmówić pomocy tylko dlatego, iż boi się tego, czym stanie się jego pacjent? Komiks nie daje prostych odpowiedzi i właśnie to wypada najlepiej.

Fot. Kadr z komiksu

Bardzo podobało mi się również samo przedstawienie wampirów. Autorzy nie idą w klasyczną magię czy klątwy. Próbują potraktować wampiryzm jak proces biologiczny. Pojawiają się mutacje, zmiany w organizmie, regeneracja i cechy kojarzące się z gadami. Dzięki temu Alexandre patrzy na wampira nie jak na nadprzyrodzone monstrum, ale jak na przypadek medyczny. Zamiast pytać, jak go zabić, zastanawia się, jak działa jego ciało. Myśli też o tym, czy przemianę można zatrzymać. To prosty pomysł, ale daje tej historii własny charakter. Z tym wiąże się też drugi mocny motyw. Kto tak naprawdę jest tutaj potworem? Wampiry zabijają ludzi, ale ludzie wcale nie wypadają lepiej. Przestępcy grożą sobie bronią. Tajemnicze organizacje wykorzystują przemoc. Bohaterowie kłamią, zdradzają i manipulują innymi.

Fot. Kadr z komiksu

Sam Alexandre leczy ludzi, którzy często mają na sumieniu naprawdę paskudne rzeczy. Granica między człowiekiem a potworem gwałtownie zaczyna się więc zacierać. Szczególnie kiedy okazuje się, iż niektóre potwory potrafią zachować więcej rozsądku niż ludzie.

Niestety historia ma też problem, który z czasem zaczął mnie męczyć. Bohaterowie bardzo często zmieniają strony. Ktoś wydaje się sprzymierzeńcem, chwilę później staje się wrogiem, a za moment znowu pomaga. Na początku takie zwroty działają całkiem nieźle. Po kilku kolejnych zaczynają być jednak przewidywalne. Zamiast zastanawiać się, komu można zaufać, zacząłem po prostu czekać na kolejną zmianę stron.

Nie do końca przekonały mnie także rysunki. Coraz bardziej dochodzę do wniosku, iż styl graficzny wielu propozycji Lost In Time po prostu nie trafia w mój gust. Tutaj również rozumiem zamysł. Kadry mają być brudne, dynamiczne i chwilami chaotyczne. Pasuje to do brutalności historii. Mimo wszystko często brakowało mi większej szczegółowości. Dotyczy to zarówno twarzy, jak i tła. Niektóre sceny akcji również traciły przez to na czytelności.

Przysięga Hipokratesa najbardziej spodobała mi się wtedy, kiedy przestawała być zwykłą historią o wampirach. Najlepiej działa jako opowieść o lekarzu, który musi zdecydować, gdzie kończy się jego obowiązek wobec pacjenta. Do tego dochodzi ciekawe, biologiczne podejście do wampiryzmu i pytanie o to, kto naprawdę zasługuje na miano potwora. Szkoda tylko, iż częste zmiany sojuszy gwałtownie zaczynają się powtarzać, a warstwa graficzna ponownie nie do końca trafiła w mój gust.


Scenariusz: Mathieu Gabella, Mathieu Mariolle
Rysunki: Mikaël Bourgouin
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time
Premiera: 22 września 2026 r.
Oprawa: twarda
Stron: 136
Cena katalogowa: 110 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Lost In Time. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Lost In Time)

Idź do oryginalnego materiału