Utracone wieki. Wydanie zbiorcze – recenzja komiksu. Potęga pszenicy

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Co powiecie na opowieść post-apo, w której największą wartością, ale i zgubą, jest pszenica? Może się to wydawać niedorzeczne, ale też przyznaję, iż mocno uprościłam temat. Twórcy świata przedstawionego w Utraconych wiekach stworzyli rzeczywistość brutalną, która rządzi się zupełnie innymi prawami i daleko jej do tego, co znamy z typowych historii postapokaliptycznych.

Utracone wieki. Wydanie zbiorcze autorstwa scenarzysty Jérôme’a Le Gris oraz rysowników Didiera Poli i Luki Bulgheroni to zbiór czterech tomów, składający się na pełną historię. Opowieść rozpoczyna się w przeddzień roku 1000, gdy z nieba zaczyna spadać ogień i pogrąża całą Ziemię w wiecznej nocy. Ci, którzy przeżyli, schronili się w jaskiniach, w ciemnościach. Nastało Zaciemnienie, które ustąpiło dopiero po kilku tysiącach lat. Straconych lat. I właśnie tutaj rozpoczyna się docelowa historia, w której główną bohaterką jest Elaine – córka Primusa.

Zobacz również: Avengers. Niemożliwe Miasto. Tom 1 – recenzja komiksu. Nowa drużyna, stare schematy

Strona komiksu Utracone wieki. Wydanie zbiorcze

Na świecie żyją klany, których codziennością jest migrowanie. Ziemia jest jałowa. Wszędzie można natknąć się na niebezpieczeństwo – czy to ze strony przerażających stworów czy wrogich ludów. Wiedza oraz osiągnięcia oraz rozwój ludzkości sprzed apokalipsy przepadły. Choć wydaje się to niewiarygodne to rolnictwo czy hodowla zwierząt jest wiedzą tajemną, a poszukiwanie ziemi pod uprawę pszenicy staje się punktem zapalnym i uruchamia całą lawinę wydarzeń. Elaine musi odpowiedzieć na pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić w imię rozwoju cywilizacji.

Utracone wieki. Wydanie zbiorowe już od pierwszych stron tworzy niesamowity klimat postapokaliptyczny. Twórcy powoli wprowadzają nas w świat, stopniowo dając czytelnikowi poznać prawa, którymi rządzi się uniwersum. Na kolejnych stronach pojawiają się coraz to dziksze potwory, zmienny jest również krajobraz. Przyznam, iż kiedy po raz pierwszy pojawiła się, wspomniana już wcześniej, pszenica początkowo czułam się nieco zagubiona i cicho parsknęłam śmiechem pod nosem. Jednak wraz z kolejnymi dialogami i bohaterami zaczęłam rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. I naprawdę mi się to podobało!

Elaine jest ciekawą bohaterką, z bagażem doświadczeń, która prezentuje naprawdę silną postać kobiecą w Utraconych wiekach. Dość gwałtownie poznajemy również Marę – kolejną świetnie napisaną bohaterkę. W tym świecie to kobiety są tymi silnymi i racjonalnymi. Mężczyźni albo pojawiają się w rolach mięsa armatniego, albo zadufanych w sobie władców. Jedynie Primus miał zalążki na interesującego bohatera, ale niestety bardzo gwałtownie się z nim żegnamy. I tu jest mój największy ból związany z tym komiksem. Brakuje mi backgroundu Primusa, wytłumaczenia jak znalazł się w tym konkretnym miejscu w opowieści. Czułam się trochę tak jakbym czytała historię od któregoś tomu, a nie od początku.

Zobacz również: He-man i Władcy Wszechświata, tom 1: Miecz Skaz – recenzja komiksu. Nostalgia

Strona komiksu Utracone wieki. Wydanie zbiorcze

Utracone wieki. Wydanie zbiorcze to zbiór czterech tomów: Fort Wrzosowisk, Ziemie Sfor, Wieczny Tułacz i Miasto Króla-Gza. Razem tworzą pełną historię, która naprawdę angażuje adekwatnie już od samego początku, ale równocześnie pozostawia niedosyt. Stopniowo poznajemy kolejne klany i ludy oraz obowiązujące na świecie prawa. Widać, iż jest to przemyślane i dopracowane, a czytelnik wraz z Elaine poznaje tradycje i obyczaje. Mam nadzieję, iż twórcy się zlitują i czeka nas w przyszłości więcej przygód z Albionu (i nie tylko!). Tym bardziej, iż zakończenie jest dość otwarte i sugeruje dalsze przygody Elaine.

Komiks ma piękną kreskę i staranne rysunki. Duży plus za to, iż postacie kobiecie nie zostały przesadnie seksualizowane, co dość często zdarza się w tego typu powieściach graficznych. Elaine i Mara reprezentują sobą dużo więcej, co mocno wpisało się w mój gust. Nie są też krystaliczne i bez skazy. To bohaterki z krwi i kości. A skoro już jesteśmy przy krwi i kościach to Utracone wieki bywają dość brutalne. Dużo tu rozszarpywania ciał i czerwonej posoki, ale osobiście nie narzekałam. Właśnie te sceny tworzą ten niebezpieczny świat przedstawiony. Świetnie sprawdza się również kolorystyka – zwykle wygaszona i stonowana, ale wybuchająca kolorem w kulminacyjnych momentach. Robi to naprawdę dobre wrażenie.

Utracone wieki. Wydanie zbiorcze to rewelacyjna historia, z genialnie napisanymi bohaterkami. Prezentuje nam wizję postapokaliptycznego świata w sposób niecodzienny. Nie ma tu zaawansowanej technologii – zamiast tego jest jałowa ziemia i zacofanie. Podoba mi się ta wizja, bo jest to coś zdecydowanie unikatowego na rynku komiksowym i tworzy podwaliny pod uniwersum, które śmiało można rozbudowywać.


Okładka komiksu Utracone wieki. Wydanie zbiorcze
Scenarzysta: Jérôme Le Gris
Ilustrator: Didier Poli i Luca Bulgheroni
Wydawca: Lost in Time
Premiera: 28 sierpnia 2026
Oprawa: twarda
Stron: 232
Cena katalogowa: 140,00 zł

Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Lost In Time. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Lost In Time)

Idź do oryginalnego materiału