Heroes Reborn. Odrodzenie bohaterów. Fantastyczna Czwórka – recenzja komiksu. Nowy początek, stare przyzwyczajenia

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

Nowy świat, kolejna szansa i bohaterowie, których przygody można opowiedzieć od początku. Brzmi jak idealna okazja do wprowadzenia zmian. Czy jednak Fantastyczna Czwórka rzeczywiście potrzebowała odrodzenia? A może wystarczyło oddać ją w ręce Jima Lee i pozwolić mu robić to, co potrafi najlepiej? Heroes Reborn. Odrodzenie bohaterów. Fantastyczna Czwórka daje na te pytania dość nierówną odpowiedź.

Po katastrofalnym starciu z Onslaughtem pierwsza rodzina Marvela – Reed Richards, Sue Storm, Johnny Storm i Ben Grimm – zaczyna życie od nowa dzięki legendarnemu rysownikowi Jimowi Lee. Superzłoczyńcy nie zamierzają im jednak niczego ułatwiać i aż się palą, by zaatakować z ziemi, morza i oczywiście Latverii! choćby ci wrogowie zbledną jednak wobec straszliwego Galactusa i jego przepotężnych heroldów. Czy Fantastycznej Czwórce uda się ocalić Ziemię przed Pożeraczem Światów?

– opis wydawcy.

Po wydarzeniach związanych ze starciem z Onslaughtem Reed Richards, Sue Storm, Johnny Storm i Ben Grimm rozpoczynają życie w nowej rzeczywistości. Ponownie poznajemy początki drużyny i obserwujemy, jak bohaterowie mierzą się z kolejnymi przeciwnikami. Nie zabraknie Doktora Dooma, a nad wszystkim zawisa zagrożenie ze strony Galactusa. Za fabułę i scenariusz odpowiadają Jim Lee, Brandon Choi oraz Scott Lobdell. To powrót do pomysłu z lat dziewięćdziesiątych, kiedy Marvel postanowił odświeżyć część swoich najważniejszych postaci.

Fot. Materiały prasowe

Najbardziej odpowiada mi tutaj możliwość wejścia w historię bez znajomości kilkudziesięciu wcześniejszych tomów. Samo hasło „nowy początek” często brzmi w komiksach trochę podejrzanie, ale tym razem rzeczywiście wracamy do podstaw. Można poznać drużynę, zobaczyć jej przemianę i zrozumieć, z jakimi zagrożeniami będzie musiała sobie poradzić. To dobry pomysł dla osób, które kojarzą Fantastyczną Czwórkę, ale nie wiedzą, od czego zacząć jej komiksowe przygody.

Podoba mi się również to, iż poszczególne wydarzenia mają ze sobą związek. Wyprawy i spotkania dostarczają kolejnych wskazówek dotyczących większego zagrożenia. Galactus nie zostaje po prostu wyciągnięty z kapelusza, kiedy przychodzi pora na odpowiednio potężnego przeciwnika. Jego obecność nadaje wcześniejszym przygodom kierunek. Dzięki temu łatwiej zainteresować się całością, choćby jeżeli poszczególne elementy są już znajome.

I właśnie ta znajomość jest jednocześnie zaletą oraz problemem komiksu. Dostajemy rozpoznawalnych bohaterów, przeciwników i motywy, ale kilka z tego prowadzi do naprawdę nowego spojrzenia na drużynę. Reed pozostaje przede wszystkim genialnym naukowcem, a Johnny porywczym młodzieńcem. Rozumiem chęć zachowania ich charakterów, jednak po opowieści reklamowanej jako odrodzenie spodziewałam się większej odwagi. Zmiana okoliczności nie musi przecież oznaczać, iż wszystko inne zostaje dokładnie takie samo.

Największy niedosyt pozostawiają relacje. Fantastyczna Czwórka powinna przekonywać również tym, co dzieje się między jej członkami i bliskimi im osobami. Tymczasem niektóre związki rozwijają się bardzo szybko, jakby autorzy zakładali, iż czytelnik i tak wie, kto powinien być z kim. Szczególnie widać to przy Benie i Alicii. Wolałabym dostać więcej powodów, by uwierzyć w ich bliskość, zamiast przyjmować ją dlatego, iż znam taki układ z innych historii.

Za to rysunki Jima Lee potrafią przyciągnąć uwagę od razu. Dynamiczne pozy, rozbudowana technologia i widowiskowe starcia dobrze pasują do opowieści, która chce nieustannie robić wrażenie. Jest w tym dużo przesady, ale akurat tutaj stanowi ona część przyjemności. Ten komiks nie próbuje być skromny. Skoro pojawia się kosmiczne zagrożenie, to ma wyglądać tak, żeby trudno było je zignorować!

Trzeba jednak pamiętać, iż Lee nie narysował całego albumu. Po sześciu zeszytach rysunki przejmują inni twórcy, wśród nich Brett Booth i Ron Lim. Zmiana jest odczuwalna, zwłaszcza gdy to właśnie oprawa graficzna była głównym powodem zainteresowania tomem. przez cały czas dostajemy superbohaterskie widowisko, ale jego wygląd nie pozostaje jednolity od początku do końca.

Najbardziej przeszkadza mi jednak sposób zakończenia tego wydania. Album dochodzi do wydarzeń, których dalszy ciąg znajduje się poza zebranymi tutaj zeszytami. Po kilkuset stronach chciałabym otrzymać wyraźniejsze zamknięcie historii. Tym bardziej iż początek zachęca do potraktowania tomu jako wygodnego wejścia w przygody drużyny. Taka konstrukcja pozostawia poczucie, iż do pełnej lektury zabrakło jeszcze kawałka.

Heroes Reborn. Odrodzenie bohaterów. Fantastyczna Czwórka to komiks, który najłatwiej polubić za energię i rysunki. Jako ponowne przedstawienie drużyny sprawdza się całkiem dobrze, ale jako obietnica większego odświeżenia pozostawia niedosyt. Znajome pomysły, pośpiesznie rozwijane relacje i brak pełnego domknięcia obniżają moją ocenę. Warto zajrzeć, szczególnie dla Jima Lee, jednak samo odrodzenie nie wystarczyło, żeby wszystko stało się fantastyczne.


Fot. Materiały prasowe

Scenarzysta: Scott Lobdell

Ilustrator: Jim Lee, Brett Booth, Ron Lim

Wydawca: Egmont

Premiera: 9 września 2026r.

Oprawa: twarda

Stron: 336

Cena katalogowa: 149,99 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

Idź do oryginalnego materiału