Po France z "M jak miłość" płacze cała Polska. Psycholożka nie ma złudzeń, dlaczego z Hanką było inaczej

gazeta.pl 2 godzin temu
Śmierć Franki w "M jak miłość" wywołała w widzach prawdziwy smutek, podczas gdy scena śmierci Hanki Mostowiak zamieniła się w memy i żarty w sieci. Psycholożka Anna Mochnaczewska wytłumaczyła, dlaczego reakcje na serialowe dramaty bywają tak różne.
Dla wielu widzów śledzenie serialowych historii to coś więcej niż zwykła rozrywka - to stały element codzienności. Trudno nie odnieść wrażenia, iż dla części odbiorców kolejne odcinki są jak spotkanie z kimś bliskim, kogo zna się od lat. Nic więc dziwnego, iż śmierć granej przez Dominikę Kachlik Franki w jednym z ostatnich odcinków "M jak miłość" wywołała silne emocje i poczucie realnej straty. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze pełne żalu i rozpaczy. A jednak zupełnie inaczej było w 2011 roku w przypadku śmierci Hanki Mostowiak, w którą wcielała się Małgorzata Kożuchowska. Choć scena miała dramatyczny charakter, gwałtownie zaczęła funkcjonować w przestrzeni internetowej jako mem - głównie ze względu na sposób jej przedstawienia, w tym słynne kartony, które dla wielu widzów stały się symbolem groteski. I tu pojawia się pytanie - co sprawia, iż jedną serialową śmierć przeżywamy jak tragedię, a inną zamieniamy w żart krążący w sieci od lat? O wyjaśnienie tego mechanizmu poprosiliśmy psycholożkę Annę Mochnaczewską.

REKLAMA







Zobacz wideo Zapytaliśmy Królikowskiego o powrót "Rancza". "Nie da się odtworzyć"



"M jak miłość". Śmierć Franki i Hanki oczami widzów. Poczucie realnej straty kontra mechanizm obronny na groteskową scenę?
Śmierć Franki w "M jak miłość" była kulminacją długo budowanego, dramatycznego wątku. Przypomnijmy, iż bohaterka zmarła po pęknięciu tętniaka aorty. Widzowie mogli emocjonalnie przygotować się na tę stratę, a ich zaangażowanie w historię sprawiło, iż scena wywołała autentyczny smutek. Dlaczego widzowie tak bardzo przeżywają śmierć ulubionych bohaterów? - Silne emocje po śmierci Franki są naturalną reakcją psychiki na utratę więzi. Widzowie przez lata budują z bohaterami relacje paraspołeczne - jednostronne, ale emocjonalnie realne. Regularne oglądanie serialu sprawia, iż postaci stają się częścią codziennego rytuału i historii rodzinnych przeżyć - wyjaśniła Anna Mochnaczewska w rozmowie z Plotkiem.
W przypadku Hanki Mostowiak sytuacja wyglądała inaczej. Jej śmierć w 2011 roku była zaskoczeniem dla widzów, a sama fabuła - wypadek po uderzeniu w kartony, który doprowadził do pęknięcia tętniaka - mogła wydawać się przesadzona lub nienaturalna. To prowokowało reakcje bardziej ironiczne niż smutne, a w sieci gwałtownie pojawiły się memy i prześmiewcze komentarze. - Sposób realizacji tamtej sceny dla wielu widzów przekroczył granicę realizmu, co wywołało dysonans poznawczy - napięcie między dramatem, który mieli przeżyć, a formą, która wydawała się nieprzekonująca. W takich sytuacjach psychika często sięga po mechanizmy obronne, a jednym z najbardziej adaptacyjnych jest humor - wytłumaczyła psycholożka.


Psychologia reakcji widzów "M jak miłość". Płacz po France i memy po śmierci Hanki
Czas i kontekst społeczny również miały znaczenie. W 2011 roku "M jak miłość" było już serialem kultowym, a niektóre wydarzenia były komentowane w sposób humorystyczny - zarówno przez widzów, jak i twórców. W przypadku Franki fabuła była spójna, dramatyczna i wiarygodna, co pozwoliło emocjom wybrzmieć wprost. - Dlatego śmierć bohatera może wywoływać autentyczny smutek i choćby elementy żałoby, jeżeli opowieść jest spójna i buduje więź z widzem - dodała Mochnaczewska. Co ciekawe, ekspertka podkreśliła także, iż fikcyjne historie tego typu pozwalają też przepracowywać własne doświadczenia: lęk przed utratą, wspomnienia wcześniejszych strat czy niespełnione relacje. Świadczą o tym zresztą komentarze widzów w sieci. "Dlaczego nie pozwolili żyć France", "Franka dodawała dużo radości, nie oglądam już tego", "Franka powinna żyć", "Jak tu nie płakać?" - pisali zrozpaczeni fani.
W przypadku Hanki Mostowiak uderzenie w nienaturalnie ułożone kartony wyglądało tak nierealistycznie, iż stało się obiektem żartów w sieci. Internet zalały memy, a choćby piosenki o "absurdalnej śmierci" Hanki Mostowiak, jak ta z tekstem "M jak miłość, Z jak zginąć, A jak auto, K jak karton" (utwór "Elegia" Martina Lechowicza). Winny nie był ani sam bohater, ani aktorka ją grająca, ale niedopracowany scenariusz. Podsumowując, reakcje widzów zależą od tego, jak postać była odbierana, jak została zrealizowana scena oraz jakie emocje wcześniej budowała fabuła. W przypadku Franki dominowały empatia i żal, ponieważ jej śmierć była poprzedzona autentycznymi problemami, w tym medycznymi - sytuacjami, które mogłyby spotkać każdego z nas. Natomiast reakcja na śmierć Hanki była mieszanką niedowierzania, absurdalnego humoru i mechanizmu obronnego, gdyż widzowie obserwowali groteskową scenę, całkowicie odbiegającą od realiów.
Idź do oryginalnego materiału