Batman. Przygody rodziny Wayne’ów. Tom 5 – recenzja komiksu

popkulturowcy.pl 7 godzin temu

Wraz z piątym tomem seria Batman. Przygody rodziny Wayne’ów właśnie dobiegła końca. Za sprawą wydawnictwa Egmont dostaliśmy ostatni tom ich losów autorstwa CRC Payne i Starbite’a. Czy twórcom udało się utrzymać charakterystyczną dla tego komiksu jakość i świeżość?

Batman. Przygody rodziny Wayne’ów. Tom 5 po raz kolejny dostarcza nam zbiór bardzo krótkich i różnorodnych historii o losach Mrocznego Rycerza i jego sojuszników. Choć wiele z nich przedstawia ich w akcji, działających pod maską, równie duża część tomu poświęcona jest ich codziennemu życiu. To wyjątkowo duże skupienie się na życiu superbohatera, kiedy akurat nie jest w kostiumie, od samego początku wyróżniało serię na tle innych tytułów spod szyldu DC. Na szczęście element ten zostaje zachowany.

Humor i lekkość scenariusza dalej działają świetnie. Scenarzystka komiksu doskonale wie, jak wykorzystać kontrasty pomiędzy bohaterami, by prowadziły one do komicznych sytuacji, w których ścierają się ich charaktery. Dostajemy też sekwencje przedstawiające proste i głupie błędy, jakie może zrobić samozwańczy stróż prawa. Zwykle choćby nie myśli się o nich podczas pisania fabuły. Poza samym aspektem komediowym nadawało to postaciom więcej głębi i czyniło ich bardziej ludzkimi.

Dwuczęściowe, zwykle trochę poważniejsze historie, również pojawiają się w tym tomie. Nadają się one idealnie do głębszego rozwinięcia postaci, które nie mają na to przestrzeni, jak chociażby Batwing. Jest w nich też więcej czasu w rozbudowę relacji. W historii z Damianem w roli głównej dostaliśmy w końcu jakąś szczerą i poważną rozmowę z Dickiem Graysonem. Od dawna brakowało mi takiej właśnie sceny w tym tytule. Ich duet jest moim ulubionym w całym uniwersum DC i w końcu mogliśmy zobaczyć, jak szczególna więź ich łączy na tle choćby Batrodziny.

Batman. Przygody rodziny Wayne’ów. Tom 5 to dalej niezwykle przyjemny tytuł. Bogata obsada, humor i nietypowe pomysły na fabułę czynią ten tytuł wartym sprawdzenia dla wszystkich czytelnika. Choć momentami wkrada się delikatna wtórność w kwestii tematyki i klimatu przedstawianych historii, będzie mi tego tytułu brakować.


Fot. główna: Egmont

Idź do oryginalnego materiału