DC Absolute Noir – recenzja komiksu. Mroczniejsi i bardziej ludzcy

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

DC Absolute to najnowsza seria spod szyldu Detective Comics. To historie bohaterów opowiedziane na nowo – w mroczniejszej i bliższej naszym realiom odsłonie.

Świat Absolute w DC to miejsce, do którego raczej nie chcecie trafić. Gotham City rządzi mafia i przestępcy, a tamtejszy Batman nie boi się zabijać. Superman to imigrant, który musi stale uciekać przed reżimem firmy wyzyskującej ludzi. Wonder Woman zaś to wychowanka piekieł, która stara się uratować ludzkość przed nadciągającą zagładą.

fot. materiały promocyjne

Pomysł na budowanie świata Absolute to coś całkiem nowego. Zrezygnowano tu ze standardowych, znanych historii bohaterów na rzecz nowych, o wiele posępniejszych reinterpretacji. Za scenariusze historii odpowiadają Scott Snyder, Kelly Thompson i Jason Aaron. Za rysunki natomiast Nick Dragota i Hayden Sherman, Rafa Sandoval.

DC Absolute Noir skupia się na pierwszych numerach historii Trójcy – Batmana, Wonder Woman i Supermana. Każda opowiada nieco inną historię i każda ma inny styl artystyczny. Batman Snydera to pozbawiony hamulców, napakowany mściciel. Jego Bruce nie jest bogatym miliarderem, a ciężko pracującym inżynierem. W wolnym czasie uczęszcza na siłownię i spotyka się z dawnymi przyjaciółmi – Oswaldem Cobblepotem, Edwardem Nigmą, Harvey Dentem czy Waylonem Jonesem. Nocami, korzystając ze stworzonych przez siebie mechanicznych haków i siły własnych mięśni, walczy z gothamskim półświatkiem o sprawiedliwość.

Batman w DC Absolute Noir to bardzo przyziemna i brutalna opowieść. Wydawałoby się, iż standardowy Batman, którego znamy z komiksów i filmów, już jest nam bliski. Snyder udowodnił, iż się myliliśmy. Bruce Wayne – robotnik klasy średniej, walczący o sprawiedliwość to coś, czego potrzebowaliśmy i zupełnie nie dziwię się, iż jego historia odbiła się szerokim echem w ostatnim czasie.

Zobacz również: Helen z Wyndhorn – recenzja komiksu. A miało być tak pięknie…

fot. materiały promocyjne

Wonder Woman od Kelly Thompson to również mocno się różni od swojego pierwowzoru. Tym razem cofamy się do samych początków Diany, niemal do jej narodzin. Tutejsza Diana – księżniczka Piekła, została odebrana dawno temu Amazonkom za nieposłuszeństwo wobec bogów. Mała dziewczynka trafiła pod opiekę zesłanej na wyspę Piekło Kirke – potężnej czarodziejki. Pod jej okiem, Diana powoli dorastała i poznawała tajniki magii. Teraz, już jako dorosła, walczy o dobro i bezpieczeństwo śmiertelników. Interpretacja Thompson to świeże spojrzenie na postać Wonder Woman. Kobieta wychowywana jedynie przez przybraną matkę i poznająca tajniki świata magii, to interesujący pomysł. Ogromnym plusem Wonder Woman ze świata Absolute jest podejście do jej feminizmu – Diana pozostaje uosobieniem empatii i wdzięku, ale jednocześnie potrafi prześcignąć piekielne ogary i władać mroczną magią. Dzięki temu Thompson stworzyła Dianę, która potrafi być pozostać piękną Amazonką, choćby w chwilach, gdy spuszcza łomot bestiom z innego wymiaru.

Historia Wonder Woman zawarta w DC Absolute Noir skupia się właśnie na tym – na narodzinach księżniczki Piekła oraz jej pierwszym starciu z potworami, które zagrażają Gateway City. W tym przypadku najlepiej wypada origin bohaterki. Bardzo dobrze przedstawiono tu pierwsze spotkanie Diany i Kirke oraz ich powoli zmieniające się relacje. Czarodziejka, początkowo niechętna do zajęcia się obcym dzieckiem, zamieniła się w kochającą matkę. Diana zaś powoli zmieniała się z dziecka w piękną i mądrą kobietę. To najlepsza część jej opowieści – relacja z przybraną matką. Przyjemnie było czytać tę historię i chętnie wrócę do niej w przyszłości, oczekując kolejnych przygód Diany.

fot. materiały promocyjne

W Supermanie Jasona Aarona poznajemy najpierw historię Kryptona – planety rządzonej przez metropolię i podział klasowy. Głodni postępu Kryptończycy eksploatowali planetę bez końca, zabierając wszystkie cenne minerały i pozwalając, by gniła ona od środka. W końcu doprowadziło to do zagłady – Kryptończycy przepadli, a jedynym ocalałym okazał się Kal-El, który trafił na Ziemię. W tym przypadku Kal nie dotarł na Ziemię jako niemowlę. Widzimy go w wieku nastoletnim jeszcze na planecie Krypton. Przez to, po tym jak zamieszkał na Ziemi, częściej ponosi go gniew i złość, bo doskonale pamięta czasy Kryptona i jego rodzinę. Co więcej, historia Ziemi wydaje się podobna do losów planety Supermana – tutaj też panuje wyzysk, a wielkie korporacje żyją z pracy imigrantów w niebezpiecznych kopalniach.

Kal w świecie Absolute to nomad. Ciągle podróżuje i nigdzie nie osiedla się na dłużej. Jest typem outsidera, nie czuje się częścią społeczeństwa ani ludzkości, ale nigdy nie odmawia im pomocy. Pomaga mu w tym jego kostium – Sol. To żywy pancerz, którego zadaniem jest chronić ostatniego potomka rodu Elów. Komunikuje się z nim, ostrzega i napędzany siłą Słońca, daje moc. Superman zaślepiony dobrocią, nie zawsze słucha swojego towarzysza, co prowadzi do jego pojmania przez agentkę Lazarus Corp… Lois Lane.

Motyw Supermana jako imigranta zyskuje współczesny wydźwięk dzięki temu, iż Aaron osadza konflikt w realiach korporacyjnego wyzysku i społecznych nierówności. Działa to do tego stopnia, iż miejscami aż przeraża, jak bardzo realistyczny wydaje się fikcyjny świat przedstawiony.

Graficznie każdy tom znacząco się różni. Najlepiej wypadają rysunki Rafa Sandovala w Absolute Superman. Rysownik doskonale wie jak bawić się odcieniami szarości i bieli. Dzięki temu, czarno-białe kadry nabierają “kolorów”, a każda kolejna strona naprawdę cieszy oko. Kolory Haydena Shermana w Absolute Wonder Woman wypadają nieco gorzej. Mamy tutaj mniej zabawy odcieniami, ale za to otrzymujemy bardzo szczegółowe rysunki i przyjemną dla oka zabawę cieniem. Najgorzej w całym albumie wypada niestety Nick Dragotta. Jego Absolute Batman częściej przypomina kolorowankę niż faktyczny komiks. Rysunki często wydają się proste i brak tu zabawy kolorem, jak w przypadku poprzednich artystów. Więcej tu mroku i jednolitej czerni, co z jednej strony pasuje do Mrocznego Rycerza, ale z drugiej pozostawia lekki niedosyt. Na plus zasługują na pewno rysunki walki i ruchu, widać tu spory dynamizm. Poza tym, niestety brak koloru zawodzi.

DC Absolute Noir to naprawdę dobry komiks. Decyzja, by zawrzeć pierwsze tomy przygód Trójcy w świecie Absolute to strzał w dziesiątkę. Kwestia stworzenia tomu w konwencji noir, nieco mija się z celem. Nie zawsze brak koloru działa na korzyść komiksu, jak ma to miejsce w przypadku Batmana. Natomiast zwracając uwagę na samą historię, to zdecydowanie warto sięgnąć po ten album. Jedno wydanie przedstawia origin aż trzech bohaterów, a rysunki same w sobie są naprawdę ładne i niejedna plansza śmiało mogłaby zawisnąć na ścianie jako dekoracja. Mam jednak nadzieję, iż kiedyś w Polsce ukaże się DC Absolute, ale już nie jako noir.


fot. materiały promocyjne

Scenariusz: Scott Snyder, Kelly Thompson, Jason Aaron
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz, Paulina Walenia, Marek Starosta
Wydawca: Egmont Polska
Premiera: 20 maja 2026 r.
Oprawa: twarda
Stron: 128
Cena katalogowa: 69,99 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

Idź do oryginalnego materiału