Życie na tarczy / owsianko

publixo.com 3 godzin temu

Narcyzowaty odludek pałętający się między pobytami w sanatorium, a rodzinnym domem i biurem, przysięgły kawaler zanurzony we własnych ambarasach, a na dodatek mieszaniec bez kulturowego meldunku: Czech, Austriak, Żyd o wątpliwej religijności; obcy dla wszystkich i dla wszystkich niczyj, ubezpieczeniowy urzędas, jurysta z wykształcenia, oto w całej niedoskonałej krasie i zakompleksionym charakterze - Franz Kafka.

Żadna społeczność nie pragnie, by do niej należał. A i jemu nie chodzi o ściślejsze więzi; wystrzega się jakiejkolwiek wylewności. Ludzie z kręgu znajomych, budzą w nim mieszane uczucia, a bliskie kontakty z otoczeniem nie wchodzą w grę. Mając dotkliwą świadomość, iż pod wieloma względami są lepsi, unika z nimi styczności. Od rodziny również stroni, co jest przez nią traktowane jako wywyższanie się, lub demonstracyjne zadzieranie nosa; choć sprawiał wrażenie zarozumialca, bufona ceniącego się wyżej, to izolował się od niej z powodu akurat odwrotnego: niskiej samooceny spowodowanej charakterem ojca; gwałtowny w manifestowaniu złości, nie przepuszczał żadnej okazji, by dowieść Franzowi, jak niewyobrażalnie nim gardzi. A Franz, nieufny i nieśmiały, przesadnie powściągliwy, woli marzyć, aniżeli działać, przypuszczać niż sądzić na pewno; bardziej teoretyk, niż praktyk, wdaje się w drobiazgowe rozbieranie zdań, słów i znaczeń.

Niestety, ojciec wywarł na nim przeklęty wpływ; umocnił w niepewnościach i pogrążył w przygnębieniu. Skazany na dożywotni brak swobody, poddawany przez ojca nieustannym ocenom i szyderczym osądom, czuł się jak owad z `Przemiany`. Jak godny litości robal próżno wyczekujący zrozumienia dla swojej odrębności. Zredukowany do roli niemrawego pasożyta, wytykany nagannym palcem tatusia, traktowany był w domu niczym wdzięczny przedmiot służący do załamywania rąk, biadolenia i wyszydzania.

Zafascynowany literaturą, tyko jej ulega. Tylko ona pochłania go bez reszty. Tylko jej się zwierza. Wyłącznie z nią umie rozmawiać. Jedynie ona nie wywołuje w nim lęku i nie zmusza do asekuranctwa w imię miłości.

Pisze do ostatka. Jednak literatura go rozczarowuje: nie spełnia jego wygórowanych oczekiwań; zbyt wiele się po niej spodziewał, a zbyt mało mu ofiarowała. Zawiedziony, każe spalić swoje rękopisy. Na szczęście przyjaciel, Max Brod ocalił je, byśmy mogli się nimi zachwycać.

A gdy nastąpiła eksplozja ciekawości jego utworami, ujrzano w nim genialnego twórcę wyprzedzającego epokę. Stał się ikoną. A kiedy wybuchła moda na kafkowski sposób widzenia i opisywania świata, dorobił się sporego grona naśladowców. W pewnym sensie odzyskał wolność: uciekł spod buta ojcowskiej cenzury i jego brutalnej dominacji!

Przewrażliwiony na swoim punkcie, chowany, a raczej hodowany na nieudacznika, dla tresującego go ojca był uosobieniem wszystkich tych cech, które potępiał. A więc niemęskości, braku praktycznego zmysłu, pasjonowania się stratą czasu, czyli literaturą, a zwłaszcza – gnuśnością w dokonywaniu pożytecznych decyzji. Dla matki natomiast, kobieciny słabej i uczuciowo nieporadnej, która nie potrafiła okazać mu serca, która ze strachu przed gniewem swojego męża nie reagowała na erupcję jego gniewu, zachował wybaczającą czułość.
*
W `liście do ojca`, przezwyciężył lęk przed nadmierną szczerością. Zdobył się na odwagę i napisał o niemożliwości porozumienia między ludźmi mówiącymi różnymi językami. Poruszającymi się w obrębie innych światów. Mającymi inne priorytety i zainteresowania.

Zżerało ich obustronne zniechęcenie. Toteż posuwali się do wzajemnego wytykania wad. ale jeżeli ojciec na każdym kroku mówił o nich wprost i nie krępował się hałaśliwością swoich napadów oburzenia, to Franz, tłumiąc wszelkie duszone w sobie gorycze i krzywdy, ucieka do swojego świata literatury. Pospiesznie i skwapliwie zamyka się w nim i wypowiada się za pośrednictwem `listu do ojca`. W nim jest sobą i w nim prowadzi swoje wyimaginowane rozmowy z ojcem. W nim zamienia swoje irytujące bełkoty i dukania, w śmiałe, pełne swady,rzeczowe argumenty.

Dlaczego nie mówi mu prosto w oczy i otwartym tekstem, co go uwiera, tylko milczy? Z jakiej przyczyny nie chce przetopić swoich ran w koncyliacyjny dialog? Wyjaśnieniem jest fakt, iż mimo, iż ojciec jest sadystą, to Franz go kocha. Drugim powodem milczenia jest, usilne dążenie do odzyskania miłości obojga rodziców. A przynajmniej do tolerancji wobec podejmowanych przez niego decyzji.

Skoro chce być traktowany przez niego serio, nie może być weredykiem; poczucie winy ujawniające się podczas epistolarnych rozmów z ojcem, dyktuje mu rozwagę w wyrażaniu emocji. Maskuje się więc i nie wysyła listu. choćby w swojej twórczości uchyla się od jednoznacznego poruszania tematów zahaczających o sfery drażliwe i mocno intymne. Zamiast wdawania się w dyskusyjne, śliskie i obosieczne szczegóły trapiących go dylematów, poświęca czas na pisanie o skutkach konfrontacji ludzkich trybików z młynami niesprawiedliwego prawa. Przedstawia treść swoich utworów w scenerii niemożliwej do zaistnienia, w przypowieściowych i alegorycznych dekoracjach, w rzeczywistości groteskowego świata.

Powierza swoje riposty kartkom napisanego listu. One były trafną odpowiedzią na ojcowskie zarzuty i jedyną rekompensatą za nieudane życie. W nich umieszcza swoje odreagowania; poczucie obcości, udarowe zderzenia nieznanego człowieka z bezduszną machiną zagadkowej władzy.

Miotany skrajnymi emocjami, skoncentrowany na opisywanej SPRAWIE swoich bohaterów, w przerwach między beznadziejami, wyrzuca z siebie arcydzieła: dzienniki, powieści, nowele i aforyzmy. Utwory, które stają się `Wyrokiem`, `Procesem`,`Ameryką` czy `Zamkiem`. Dokumentami rejestrującymi wzloty i klęski bitew toczonych z nonsensami tego świata.

Utwory, których w znacznej większości nie zobaczył w druku, urwane i porzucone na chwilę, ale już za moment powracające, są świadectwem jego zmagań z wyobraźnią. Tak skonstruowane dzieła, rodzą się w absurdalnej atmosferze niemocy. Powstają w nastroju gęstym od znaczeń i podskórnych aluzji. Drążą w czytelniczych umysłach tunele i szczeliny, przez które wsącza się toksyna sennego koszmaru.
*
Mawia się, iż śmierć Prousta zamyka w literaturze dziewiętnasty wiek, a zgon Kafki rozpoczyna dwudziesty. Jednak przechodzenie jednej epoki w drugą, nie pokrywa się z datami gregoriańskiego kalendarza. Konieczny jest przedział czasu gwarantujący zwiększenie dystansu pomiędzy wydarzeniami, gdyż tylko z oddalenia można stwierdzić, w jakim miejscu znajduje się twórca owej prozy. Jej sens zawiera się w jego braku. Bohater zostaje wytrącony z rytmu codzienności, a zdarzenia, zaburzone poprzez ingerencję snu w jawę.

W jednym z fragmentów `listu do ojca`, znaleźć można wytłumaczenie tego sposobu pisania i budowania somnambulicznego nastroju: `nie potrzebowałeś być konsekwentnym, a mimo to nie przestawałeś mieć racji. Stare nawyki logicznego rozumowania tracą moc, a zwycięża dążenie do akceptacji za wszelką cenę. Niewinny, nie wiadomo przez kogo, oskarżony o coś, o czym nie ma pojęcia, na wszelki wypadek i profilaktycznie szuka winy w sobie i godzi się choćby na akceptację osiągniętą przez śmierć` (`Wyrok`, `Proces`).

Idź do oryginalnego materiału