W dniach 17 – 23 sierpnia 2026 roku Samorząd Mieszkańców nr 4 w Nakle nad Notecią zorganizował wycieczkę w Bieszczady. Naszą bazą wypadową był Myczków, a przez cały tydzień mieliśmy tyle atrakcji, iż chyba każdy wrócił z głową pełną wspomnień.
Zaczęliśmy od ogniska integracyjnego. Było jedzonko, rozmowy, dużo śmiechu i oczywiście piękne bieszczadzkie widoki – pola, lasy i otaczające nas wzgórza. Lepszego początku chyba nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Jednym z pierwszych punktów był Sanok i Zamek Królewski. Zobaczyliśmy m.in. słynną kolekcję ikon oraz wystawę prac Zdzisława Beksińskiego. Mieliśmy też okazję zobaczyć odtworzoną pracownię artysty, z meblami i przedmiotami przeniesionymi z jego prawdziwej pracowni. Przewodnicy ciekawie opowiadali o jego życiu i twórczości, więc zdecydowanie nie był to zwykły spacer po muzeum.
Była też pijalnia czekolady z degustacją. Po niej chyba większość z nas miała już wystarczający zapas słodkości na jakiś czas. Później spacer i trochę czasu wolnego w Sanoku.
Nie zabrakło również intensywnej objazdówki po Bieszczadach z przewodnikiem. Przejechaliśmy Małą i Dużą Obwodnicą Bieszczadzką, zobaczyliśmy m.in. cmentarz w Baligrodzie, Bieszczadzką Gospodę „Siekierezada”, Bieszczadzki Park Narodowy, Przełęcz Wyżną z pięknym widokiem na połoniny, Przełęcz Wyżniańską, Schronisko pod Rawkami, Ustrzyki Górne i Dolne oraz Lutowiska.
W Czarnej zwiedziliśmy również dawną cerkiew z 1834 roku. Pani przewodnik miała ogromną wiedzę i potrafiła tak ciekawie opowiadać, iż każdy słuchał z zaciekawieniem.
Kolejny dzień spędziliśmy w Solinie. Był przejazd kolejami gondolowymi, wejście na wieżę widokową i Park Tajemnicza Solina, gdzie czekała na nas gra terenowa w świecie tajemniczych Czadów i innych stworów. Chyba każdy na chwilę obudził swoje wewnętrzne dziecko. Był też spacer po zaporze, czas na pamiątki i oczywiście obiad.
Nie mogło zabraknąć drezyn rowerowych w Uhercach Mineralnych. Była dobra zabawa, trochę ruchu, a później czas wolny. Niektórzy wykorzystali go również na spacer nad wodospad na Olszance.
Bieszczady oglądaliśmy też z trochę innej perspektywy podczas rejsu statkiem po Jeziorze Solińskim. Podziwialiśmy widoki, a po drodze mogliśmy posłuchać ciekawostek opowiadanych przez pana prowadzącego rejs.
Oprócz wszystkich zaplanowanych atrakcji znalazł się też czas na plażowanie, biesiadowanie, spacery i wieczorne wyjścia do karczm. A ci bardziej aktywni nie odpuszczali i ruszali samodzielnie na dodatkowe szlaki, zdobywając kolejne bieszczadzkie góry.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w Rzeszowie, gdzie mieliśmy trochę czasu wolnego i odwiedziliśmy Muzeum Dobranocek. Kultowi bohaterowie z bajek dla wielu z nas okazali się małą podróżą do dzieciństwa. Było mnóstwo uśmiechów i wspomnień. Po raz kolejny obudziliśmy swoje wewnętrzne dzieci.
To był nasz pierwszy raz w Bieszczadach, ale od miejscowych usłyszeliśmy bardzo fajne powiedzenie:
„W Bieszczady się przyjeżdża, a potem już tylko wraca”.
Więc… zobaczymy, co przyniesie czas.
Dziękuję wszystkim uczestnikom za wspólnie spędzony czas, dobrą atmosferę, rozmowy, śmiech i za to, iż razem stworzyliśmy tyle fajnych wspomnień.
Tekst: Martyna Kubacka

















