Wyborne trupy tom 1 – recenzja komiksu

moviesroom.pl 11 godzin temu

Afera Epsteina pokazała, iż z odpowiednio zasobnym portfelem i wpływami można dokonywać rzeczy, za które szary obywatel skwierczałby na krześle elektrycznym. Jak pisał już Kochanowski – Prawa są równie jako pajęczyna: Wróbl się przebije, a na muszkę wina. James Tynion IV w swej kolejnej serii zabiera nas do małego miasteczka w stanie Maine, gdzie halloweenową zabawę wzbogaci porcja krwi utoczonej przez prawdziwe potwory.

Strona komiksu Wyborne trupy tom 1

Miasteczko Oak Valley. Niewielka mieścina jakich wiele w USA. Mieszkańcy żyją tu w swoim rytmie, nie zwracając na siebie uwagi wielkiego świata. Do czasu. Głowy trzynastu rodzin rządzących krajem corocznie urządzają sobie w Halloween swoiste igrzyska w prowincjonalnych miasteczkach. Dostarczają na ich terytorium grupę morderczych degeneratów, których zadaniem jest osiągnięcie jak największej liczby zabójstw. I oczywiście przetrwanie do rana, bo krwawe towarzystwo staje również przeciw sobie. James Tynion IV zaprasza nas w Wyborne trupy tom 1 na prawdziwie krwawe łowy.

Tynion IV mistrzowsko ujmuje małomiasteczkową Amerykę. Oak Valley nie jest jakimś podupadłym miastem z Pasa Rdzy. To takie simpsonowskie Springfield. Gdzieś jest, ale nie wiadomo gdzie, a jego mieszkańcy prowadzą swoje życie w spokojny sposób, ciesząc się, iż wielki świat się o nich nie upomina. Niestety, wielki świat przychodzi do nich w najgorszy z możliwych sposobów, ale czasem i ofiara może się odwinąć. Tym bardziej, iż wśród morderców jest ktoś, kto może stanąć po stronie mieszkańców.

Strona komiksu Wyborne trupy tom 1

Dawno temu w umyśle Philipa K. Dicka zrodziła się myśl, iż Stanisław Lem to nie jednostka, a grupa pisarzy. Tak i w mojej głowie, śladem myśli mistrza, powstała teza, iż „IV” przy nazwisku Tyniona oznacza liczbę osób lub numer androida piszącego, który tworzy kilka różnych serii jednocześnie, często odwołując się do innych dzieł. Ale na poważnie. W Wybornych trupach czuć ducha filmowej grozy spod znaku Nocy oczyszczenia czy Domu w głębi lasu. Autor bawi się elementami tych produkcji, a styl narracji przypomina mi co mocniejsze momenty Deadly Class. No i sam motyw złowrogiej grupy trzymającej władzę krąży w popkulturze od lat. Pozostaje jednak w tym wszystkim oryginalny i pomysłowy, balansując na granicy mainstreamu i komiksu autorskiego.

Postaci Michaela Walscha wystarczyłyby na kilka krwawych tytułów komiksowych, wśród których część mogłaby dorobić się wysokich ocen. Od dusiciela przebranego za króliczą maskotkę imieniem Randy Rozrabiaka, przez niepozornego pielęgniarza Pete’a, aż po enigmatycznego Samotnego Strzelca. Barwna zgraja idealnie wtapia się w noc cukierków i psikusów, a małomiasteczkowe tło miasteczka w Maine nadaje wszystkiemu klimatu rodem z twórczości Stephena Kinga. Niepokój budzą też zleceniodawcy rzezi, stanowiący równie barwny panteon zwichrowanych osobowości.

Strona komiksu Wyborne trupy tom 1

Wyborne trupy tom 1 to dopiero przedsmak prawdziwej masakry, jaką szykuje dla nas twórca Coś zabija dzieciaki. Zabójcy wciąż czają się w cieniu i choć populacja Oak Valley zaczyna spadać, to halloweenowy mrok skrywa przed żywymi jeszcze mieszkańcami prawdziwą grozę. Czekam na kontynuację, bo Kboom dorzuciło do pieca tym tytułem. Idealny dla kogoś, kto jednocześnie lubi proste slashery, ale nieobcy mu klimat pełen napięcia opartego na bardziej złożonych fundamentach.


Okładka komiksu Wyborne trupy tom 1

Tytuł oryginalny: Equisite Corpses
Scenariusz: James Tynion IV, Michael Walsch
Rysunki: Michael Walsch, Marianna Ignazzi
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Kboom 2026
Liczba stron: 144
Ocena: 80/100

Idź do oryginalnego materiału