W 2024 roku wydawnictwo Non Stop Comics bardzo zaskoczyło mnie albumem Jestem ich milczeniem, barcelońskim kryminałem, którego centralną postacią była bystra i seksowna psychiatra Eva Rojas. W niecałe dwa lata później hiszpański artysta Jordi Lafebre wraca do tego świata i tej bohaterki, zapraszając nas na kolejną przygodę w komiksie Jestem zagubionym aniołem. Czy sequel okaże się równie dobrą opowieścią?
Najpierw parę słów o Evie. Chociaż cierpi na łagodne psychiczne schorzenia i sama znajduje się pod opieką lekarza-specjalisty, bohaterka zawsze chętnie niesie pomoc potrzebującym, choćby kosztem własnego komfortu i bezpieczeństwa. Jest przy tym diablo inteligentna, niepowstrzymanie pociągająca, wyzwolona i wyszczekana do tego stopnia, iż nie da sobie w kaszę dmuchać choćby największym twardzielom.

Strona komiksu Jestem zagubionym aniołem
Co najważniejsze, Eva widzi i słyszy głosy trzech duchów, czy może raczej doświadcza obecności trzech nieżyjącej kobiet ze swojej rodziny, które towarzyszą jej podczas śledztw. To właśnie ta przypadłość wyróżnia nie tylko samą bohaterkę, ale i oba komiksy Lafebre’a. W recenzji pierwszego tomu pisałem, iż jej osobowość przyćmiewa podczas lektury choćby przemyślaną i dopieszczoną kryminalną zagadkę. Tym razem jest nieco inaczej.
Jestem zagubionym aniołem siłą rzeczy pozbawione jest już tego efektu zaskoczenia – mniej więcej wiemy bowiem czego się spodziewać. Ale i intryga opowiedziana w tym albumie jest jakby mniej interesująca niż w pierwszej części. Poturbowana martwa prostytutka, neonazista tkwiący do góry nogami w świeżo zaschniętym cemencie i zaginiona gwiazda futbolu – młody i pełen życia chłopak imieniem Joao, który przy okazji był pacjentem Evy. Wszystko to poszyte jest grubymi nićmi, a przede wszystkim niezbyt zaskakuje.

Strona komiksu Jestem zagubionym aniołem
Nie to, iż Jordi Lafebre napisał kiepską fabułę, nic z tych rzeczy. Po prostu opisane tu wydarzenia wydają się stosunkowo łatwe do przewidzenia – sam instynktownie wyczułem, jak potoczą się losy poszczególnych bohaterów Jestem zagubionym aniołem. Album ponownie jest dość krótki, więc nie ma wiele miejsca na rozwijanie poszczególnych wątków, ale konkluzja jest dość satysfakcjonująca. Co więcej, obstawiam, iż twórca nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i Evę Rojas zobaczymy jeszcze w kolejnych odcinkach.
Jeszcze kilka słów o rysunkach, które również stworzył Lafebre. Nie są one może zbyt szczegółowe, trudno też nazwać je specjalnie realistycznymi. To nie mroczna, krwawa opowieść noir – przeciwnie, jest dość lekko, kolorowo, wręcz trochę kreskówkowo, jakby całość kierowana była do młodszych odbiorców. I choćby zbrodnie i zwłoki wydają się być przedstawione z lekkim przymrużeniem oka. Ale już do kwestii chorób psychicznych czy przemocy wobec kobiet oraz mniejszości seksualnych autor opowiada z wyczuciem i szacunkiem.

Strona komiksu Jestem zagubionym aniołem
Jestem zagubionym aniołem to udana kontynuacja świetnej opowieści. Może nieco mniej zaskakująca, słabsza w wymowie i zbyt przeładowana dialogami, ale wciąż wciągająca i narysowana oraz opowiedziana z sercem. jeżeli pokochaliście Evę w pierwszej części, z pewnością chętnie jeszcze raz przeżyjecie przygodę u jej boku. jeżeli zaś nie sięgnęliście wcześniej po Jestem ich milczeniem, to polecam zacząć od tego komiksu. Może oba dzieło nie są ze sobą nierozerwalnie połączone, ale lepiej znać cały kontekst.

Okładka komiksu Jestem zagubionym aniołem
Tytuł oryginalny: Je suis un ange perdu
Scenariusz: Jordi Lafebre
Rysunki: Jordi Lafebre
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Non Stop Comics 2026
Liczba stron: 112
Ocena: 70/100








