Gdańsk jest dla Joanny Marat czymś więcej niż tylko miejscem akcji. Autorka książki Motyle z miasta wolności określa go jako miasto-palimpsest, w którym kolejne warstwy historii, pamięci i ludzkich losów pozostają pod powierzchnią następnych. Współczesny Gdańsk zbudowany jest na śladach innych Gdańsków mówi pisarka w wywiadzie opublikowanym w naszym serwisie.

Ważnym miejscem w powieści jest kamienica w Dolnym Wrzeszczu, zamieszkana przez ludzi o bardzo różnych biografiach i korzeniach. Jej mieszkańcy obserwują się nawzajem, podsłuchują, plotkują i nie są wolni od uprzedzeń, ale z czasem zaczynają tworzyć się między nimi więzi. Joanna Marat opowiada również o tym, dlaczego celowo nie wskazała konkretnej ulicy, przy której stoi powieściowy dom Motylów.
Jednym z głównych tematów rozmowy jest wolność zarówno ta związana z przemianami zachodzącymi w Polsce, jak i znacznie bardziej osobista. Michalina próbuje uwolnić się od cudzych oczekiwań, rodzinnych schematów i gotowych scenariuszy na życie. Wolność jest tym wszystkim naraz. Pragniemy jej, ale też się jej boimy mówi Joanna Marat, pokazując jednocześnie, iż poszczególni bohaterowie korzystają z niej na bardzo różne sposoby.
Joanna Marat wraca także do początku lat dziewięćdziesiątych, rodzinnych relacji Michaliny oraz swojej gdańskiej trylogii, która została napisana w innej kolejności niż wynikałoby to z chronologii przedstawionych wydarzeń. O tym, dlaczego Motyle z miasta wolności są zarazem pierwszą i ostatnią częścią tej opowieści, pisarka szerzej mówi w wywiadzie, który znajdziecie w naszym dziale publicystycznym.






