Trzydzieści lat czekali na opowiedzenie tej historii. Mroczny serial nikogo nie pozostawi obojętnym

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"Nie da się tego inaczej ująć niż powiedzieć, iż jestem bardzo wdzięczny i szczęśliwy, iż mogę pracować na tym planie. Doceniam wsparcie AMC dla "Szeptów mroku" i Roberta Redforda za zdobycie praw do tych książek" - mówi w wywiadzie z Interią Zahn McClarnon. Od pięciu sezonów aktor wciela się w główną postać w serialu, który z każdym kolejnym sezonem zachwyca krytyków. Pomyśleć, iż na jego realizację czekano latami.


"Szepty mroku": cichy hit telewizji


"Szepty mroku" od lat są jednym z cichych serialowych hitów. Drugi sezon o losach Joe Leaphorna wielu z amerykańskich krytyków umieściło na liście najlepszych produkcji 2023 roku, trzeci sezon podobnie jak dwa poprzednie ma doskonałe oceny na Rotten Tomatoes.


Serial uwiebiają również widzowie. Dzisiaj na antenie AMC debiutuje czwarta odsłona serialu, jednak serial został wznowiony na piątą serię w pierwszych tygodniach lutego bieżącego roku. Przed premierą najnowszych odcinków mieliśmy okazję porozmawiać z Zahnem McClarnonem ("Bez urazy", "Echo"), producentem, reżyserem oraz aktorem wcielającym się w postać głównego bohatera serialu - Joe Leaphorna.Reklama


"Szepty mroku" to serial oparty na cyklu powieści "Leaphorn & Chee" Tony'ego Hillermana. Akcja serii rozgrywa się na odległych terenach należących do plemienia Navajo w pobliżu Monument Valley. W czwartym sezonie bohaterowie - Joe Leaphorn, Bernadette Manuelito (Jessica Matten) oraz Kiowa Gordon (Jim Chee) - starają się odnaleźć zaginioną dziewczynę. Podążając jej śladem opuszczają tereny rezerwatu i udają się do Los Angeles. Jednak na ich drodze staje tajemnicza nieznajoma (Franka Potente), która wciąga Leaphorna w zabawę kota i myszki.
Nowe odcinki "Szeptów mroku" są emitowane co tydzień w poniedziałki o 3:00 i 22:00 na AMC.


"Szepty mroku": Zach McClarnon o czwartym sezonie


Katarzyna Ulman, Interia: Czwarty sezon przynosi wiele zmian w życiu Joe. Jak radzi sobie w nowych odcinkach, biorąc pod uwagę, iż niedługo może przejść na emeryturę?
- Joe musi stawić czoła w tym sezonie wielu wyzwaniom - możliwemu przejściu na emeryturę, a także utracie żony, która przeprowadziła się do Los Angeles. walczy z trudnościami i szuka pewnego rodzaju połączenia, duchowego połączenia. W kulturze Diné, kulturze nawaho, istnieje koncepcja zwana hózhó, która w zasadzie oznacza utrzymanie równowagi, spokoju ducha, poczucia przynależności i harmonii w życiu człowieka. Joe w czwartym sezonie zwraca się ku ceremoniom swojej kultury, aby odnaleźć tę równowagę.
Jak zmienia się relacja Bern i Joe? Czy jest gotowa na przejęcie obowiązków porucznika i jak wpłynie to na dynamikę pomiędzy tymi postaciami?
- Joe ma wielkie oczekiwania wobec Bern, podobnie jak Jima Chee, jednak w tym momencie Joe jest przekonany, iż Bern jest mentalnie bardziej gotowa do objęcia stanowiska porucznika niż Jim. Joe zawsze traktował ją jak córkę; w pewnym sensie ją wychował. On bardzo kocha Bern, ale czy jest w pełni gotowy przejść na emeryturę? o ile utożsamiasz się z czymś przez długi czas, to staje się to częścią ciebie. Badamy więc w pewnym sensie, co by się stało, gdyby Joe pozostał na stanowisku, a co by było, gdyby go zabrakło.
W czwartym sezonie po raz pierwszy stanąłęś za kamerą i wyreżyserowałeś jeden z odcinków serialu. Jakie było to doświadczenie?
- Reżyseria to mnóstwo pracy. Dobrze się bawiłem, ale to bardzo trudne - stanąłem za kamerą, gram jednocześnie w większości scen. To oznaczało dużo przygotowań przed rozpoczęciem zdjęć do odcinka. Wiązało się to też oczywiście z dużą ilością stresu. Oczekiwania, przygotowania, chęć wykonania dobrej roboty. To mój reżyserski debiut, ale miałem wokół siebie świetny zespół - reżyserów, którzy mi pomagali, ekipę: Dennisa Crowa (asystent reżysera), Blake'a T. Evansa, Chrisa Ayera, Tinę Elmo. Wszyscy byli bardzo pomocni. To bardzo zespołowa praca. W pewnym sensie polegałem na wszystkich wokół. Jestem bardzo wdzięczny, iż AMC pozwoliło mi wyreżyserować mój pierwszy odcinek serialu telewizyjnego. Spróbuję ponownie w nowym sezonie.
Serial został wznowiony na piąty sezon jeszcze przed premierą czwartego. Widzowie na całym świecie pokochali “Szepty mroku".
- Po pierwsze, jestem szczęśliwy, iż pracuję jako aktor. Spędziłem 30 lat w tym biznesie i jako aktorzy, mamy wiele okresów posuchy. Bycie częścią serialu, który jest kręcony już piąty sezon, to zdecydowanie spełnienie moich marzeń jako aktora. Zawsze chciałem być częścią serialu telewizyjnego, a o ile osiągnie on sukces... Nie da się tego inaczej ująć niż powiedzieć, iż jestem bardzo wdzięczny i szczęśliwy, iż mogę pracować na tym planie. Doceniam wsparcie AMC dla "Szeptów mroku" i Roberta Redforda za zdobycie praw do tych książek. Miał je przez 30 lat, aż w końcu znalazł dla tego projektu dom w AMC. Każdego dnia muszę się uszczypnąć, iż tu jestem.
W czwartym sezonie do obsady dołącza Franka Potente. Jej postać to główna przeciwniczka Leaphorna. Co możesz zdradzić o ich wątku w tych nowych odcinkach?
- Postać Franki Potente to zdecydowanie groźna antagonistka w tym w czwartym sezonie. Ma obsesję na punkcie Joe Leaphorna. Może to aspekt niemieckiej kultury, istniały grupy, które były zafascynowane kulturą rdzennych Amerykanów. Karol May napisał popularną powieść o przygodach Winnetou. Nasi scenarzyści włączyli to do postaci Franki (...) Franka jest niesamowitą aktorką, wspaniale się z nią współpracuje. Przychodzi na plan z mnóstwem pomysłów, uwielbiam pracować z takimi ludźmi, móc reagować na ich pomysły i role, słuchać ich i uczyć się. Wiele się od niej nauczyłem. To profesjonalistka.
W czwartym sezonie na chwilę zmienia się miejsce akcji. Główni bohaterowie wybierają się do Los Angeles.
- W sercu historii czwartego sezonu znajduje się młoda dziewczyna z plemienia nawaho, grana przez Isabel DeRoy Olson ["Three Pines", "Most zbrodni - przyp. red.], która ucieka do Los Angeles. Joe, Bern i Chee muszą jej szukać. Jest to swojego rodzaju pościg kotka z myszką. Nasz zespół staje w obliczu różnych wyzwań i zewnętrznych przeszkód - muszą używać innych narzędzi niż tych, do których są przyzwyczajeni. Działają pod przykrywką w Los Angeles lat 70, więc nie znają otoczenia. John Wirth [showrunner i producent wykonawczy "Szeptów mroku" od drugiego sezonu - przyp. red.] zdecydował się na taki zabieg w tym sezonie. Czuliśmy, iż potrzebujemy małej zmiany - wyjść z rezerwatu i zbadać kilka innych elementów już poza nim. Mam nadzieję, iż widzom się to spodoba.
Zobacz też: Cichy hit, który pokochali krytycy. Jeden z seriali, o których mówi się za mało
Idź do oryginalnego materiału