Trafiłem na Spowiedź Abysalu przez przypadek na targach książki lub Pyrkonie, nie pamiętam dokładnie. Miałem przyjemność rozmawiać z autorem, czyli tajemniczym Feranosem. Zaintrygowany, postanowiłem dać mu szansę i przeczytać jego książkę. Zainteresował mnie opis z tyłu okładki, mówiący o rozterkach głównego bohatera, budzącym się uczuciu do Riady i właśnie wierności do królestwa albo króla. Teraz już po lekturze mam bardzo mieszane uczucia.
Spis Treści
- Jestem katem
- Gort
- Świat na wzór naszego
- Podsumowanie
Jestem katem
To historia kata torturującego ludzi na zlecenie. W Spowiedzi Abysalu narratorem jest Gort. Poznajemy jego przemyślenia i sposób, w jaki obserwuje świat. Muszę przyznać, iż bardzo polubiłem tego bohatera. Nie jest jednowymiarowy, ale ma swoją głębię i faktycznie wierzy, iż poprawia świat. Przy okazji dość często imprezuje i upija się na umór. Następnego dnia cierpi z powodu kaca, co zawsze prowadzi do zabawnych sytuacji. Przyznam, iż nie mogłem przestać czytać – byłem ciekaw, co on dalej odwali, kogo obrazi lub co wymyśli podczas sesji tortur.
Dlatego szkoda mi, iż większość bohaterów jest dość płaska i stanowi raczej tło dla jego poczynań. Tym bardziej iż większość przyjaźni tego bohatera rodzi się z czystego przypadku. Spośród najważniejszych można wymienić Neriva i Riade, którzy co jakiś czas towarzyszą naszemu bohaterowi. Niestety są tak nijacy – może przez narrację Gorta – iż nie potrafiłem przejmować się ich losem, choćby pomimo sympatii.
Gort
Podczas czytania poznajemy jego rozterki i przemyślenia. Wiele z nich to komentarze do naszego obecnego świata – muszę przyznać, iż całkiem celne, przynajmniej dla mnie. Niestety zdarzało mu się gadać od rzeczy. Miałem nieraz wrażenie, iż autor na siłę próbuje przekazać swoje myśli jako jedyną słuszną prawdę o świecie. Nie uznałem tego za wadę, bo kat miał na tyle wyrazisty charakter, iż uwierzyłem w jego postać. Jednak musiałem to odnotować.
Świat na wzór naszego
Całość dzieje się w świecie fantasy inspirowanym średniowieczem, gdzie magia stanowi coś w rodzaju zaawansowanej technologii. Mamy tu kluby czy zapalniczki w formie magicznych kryształów. Mamy również okazję poznać obrzędy pogrzebowe. Chciałbym poznać więcej tego świata i jak funkcjonuje, zobaczyć mapę czy inne rzeczy. Zamiast tego dostajemy prosty konflikt polityczny, w którym nasz bohater nie jest uczestnikiem, ale jedynie słuchaczem. Tutaj też zaczyna się największa wada książki, czyli historia. Nie chcę mówić, iż była nudna, bo to nieprawda. Po prostu nie odczułem wagi konfliktu ani tego, iż Gort czegoś się nauczył.
Fabułę można przedstawić prostym schematem. Gort kogoś torturuje, idzie się upić, ma kaca, i tak w kółko. Zabawne sceny to jedno, ale miałem nadzieję, iż coś w końcu się wydarzy i akcja ruszy do przodu. Niestety nic takiego się nie dzieje, a otwarte zakończenie zostawia po sobie ogromny niedosyt. Żaden wątek nie został rozwiązany i czułem się strasznie zdezorientowany.
Podsumowanie
Spowiedź Abysalu to utwór z ogromnym potencjałem i świetnym głównym bohaterem. Niestety zawodzi tutaj opowieść, która jest tak naprawdę o niczym. Gort opowiada, jak minął mu ostatni tydzień. jeżeli nie przeszkadza wam to i szukacie fantastyki z odrobiną czarnego humoru, to mogę wam ten tytuł polecić. Jest to trochę coś wyjątkowego, ale nie do końca dopracowanego. Mimo wszystko dobrze spędziłem ten czas.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.









