Staroświecki ze mnie dziad. Nie lubię tego całego socialkowego uniwersum, hybrydowego życia w sieci i w prawdziwym świecie. A może tak naprawdę to już to samo? Miliony osób aktywnie łączy te światy i nie tęskni za dawnymi dziejami, choćby lukratywnie przy tym zarabiając. Smarkula tom 1: Włosy zielone, mam wywalone opowiada o pewnej influencerce, której jednak te dwa światy zaczynają się rozjeżdżać i wygląda na to, iż prawdziwe kłopoty dopiero przed nią.

Strona komiksu Smarkula tom 1: Włosy zielone, mam wywalone
Lottie Person to znana blogerka modowa. Zielonowłosa dziewczyna dla wielu stanowi wzór piękna i pewności siebie, ale w rzeczywistości to jedynie roztrzepana, emocjonalna istota, tęskniąca za swoim byłym i szukająca legitymizacji w swoim otoczeniu. Zakręcone życie destabilizuje poznanie pewnej dziewczyny, ochrzczonej przez nią ksywką Stylówka. Charyzmatycznej, atrakcyjnej i na dodatek z jej branży. A to wszystko w momencie, gdy dopada ją atak alergii, a na imprezie pojawia się jej były z obecną dziewczyną. Będącą zarazem jej byłą asystentką. Brzmi niczym scenariusz serialu dla nastolatek? I trochę tak jest, ale jak bywa u autora Scotta Pilgrima, nie do końca.
Smarkula tom 1: Włosy zielone, mam wywalone to dzieło na pierwszy rzut oka skierowane do damskiej strony komiksowa. I to takiej, której nie drażnią influencerskie klimaty. Lottie to zabawna, głupiutko poczciwa postać, żyjąca w pewnej bańce powierzchowności, ale pomiędzy kolejnymi publikacjami i imprezami dzieją się rzeczy, które odsłaniają jej prawdziwe „ja”. Autor jeszcze nie mówi nam za wiele, ale gdzieś za jej plecami pojawiają się cienie, które mogą zaszkodzić nie tylko jej zasięgom.

Strona komiksu Smarkula tom 1: Włosy zielone, mam wywalone
Uderza mnie autentyczność prowadzenia tej historii. O’Malley nie jest jak kolejny autor tworzący fantom postaci, a daje nam realną, zakręconą osobę, która wpada w wir wydarzeń nie do końca zrozumiałych nie tylko dla jej umysłu. Niepokojący lekarz zajmujący się jej alergią. Przedmiotowo traktowane przez nią przyjaciółki. Były chłopak i jego ukochana, czy wreszcie nowa znajoma, posiadająca tyle czerwonych flag, co pochód pierwszomajowy, ale przez cały czas przyciągająca uwagę Lottie bardziej niż powinna.
Leslie Hung to idealna artystka pod opowieść O’Malleya. Świetnie radzi sobie z na poły żartobliwą narracją, wewnętrznymi rozterkami Lottie i jej fantazjami, a wszystko wygląda tak, jakby zaraz miało być opublikowane na społecznościówkach. Hung udało się ująć dualizm głównej bohaterki. Oficjalnie to zjawiskowa, zielonowłosa dziewczyna, ale za kulisami widzimy cały dramat jej alergii, rozbicia i dziwności, której nie chce pokazywać światu. I jak to bywa w komiksach O’Malleya, rzeczywistość miesza się z wyobraźnią głównej bohaterki. I jeszcze ze światem wirtualnym.

Strona komiksu Smarkula tom 1: Włosy zielone, mam wywalone
Smarkula tom 1: Włosy zielone, mam wywalone to dość typowe dzieło Briana Lee O’Malleya. Nieodpowiedzialna główna bohaterka, jej młodzieńcze dramy oraz wątki, które balansują na pograniczu niemożliwego. Czuję, iż historia dopiero się rozkręca, a Lottie czekają jeszcze perturbacje, które zburzą fasadę jej idealnego wizerunku, lub odmienią ją nie do poznania. Nagle Comics mocno postawiło na O’Malleya i to dobry ruch. Niewielu jest twórców potrafiących w lekki sposób opowiedzieć niejednoznaczną, autentyczną historię, choć potrzeba mu trochę czasu, by ją w pełni rozkręcić.

Okładka komiksu Smarkula tom 1: Włosy zielone, mam wywalone
Tytuł oryginalny: Snotgirl vol 1: Green Hair Don’t Care
Scenariusz: Bryan Lee O’Malley
Rysunki: Leslie Hung
Tłumaczenie: Kalina Ostrowska
Wydawca: Nagle Comics 2026
Liczba stron: 136
Ocena: 70/100








