Serialowe dzieci z "Rodziny zastępczej" w "halo tu polsat"
"Rodzina zastępcza" to polski serial obyczajowy emitowany w Polsacie w latach 1999-2009. Produkcja przedstawia perypetie rodziny Kwiatkowskich. Jacek i Anka, którzy wychowują dwójkę dzieci, decydują się adoptować Romka. Okazuje się jednak, iż w domu Kwiatkowskich pojawiają się również dwie inne dziewczynki z domu dziecka, które nie chcą rozstawać się z Romkiem. Wobec tego Jacek i Anka postanawiają je przygarnąć. Od tej pory życie Kwiatkowskich znacząco się zmienia, a oni muszą stawić czoła nowym wyzwaniom związanym z wychowywaniem dzieci.Dzisiaj dziecięcy bohaterowie "Rodziny zastępczej" to już osoby dorosłe. W Niedzielę Wielkanocną gośćmi Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego w programie "halo tu polsat" były serialowe "dzieci": Aleksandra Szwed (Eliza) i Sergiusz Żymełka (Filip) oraz zdalnie z Austrii Misheel Jargalsaikhan (Zosia).Reklama
Gospodarze programu byli ciekawi, czy serialowe "dzieci" utrzymują ze sobą przez cały czas kontakt? Czy te telewizyjne rodzinne więzi przetrwały?
"Zdarza nam się spotykać. Bardzo wam dziękujemy, iż dajecie nam takie preteksty, żebyśmy się widywali jak to spotkanie dzisiaj. Po zakończeniu produkcji 'Rodziny zastępczej' życie poszło dalej. Każdy z nas ma swoje przestrzenie, swoje zajętości. Natomiast za każdym razem jak się widzimy, to tak jakbyśmy się widzieli wczoraj. Te relacje przez cały czas są bardzo bliskie" - powiedziała Aleksandra Szwed.
"To nie częstotliwość tych spotkań decyduje o jakości relacji, tylko jakość wypracowana przez lata" - dodała aktorka.
"Potwierdzam jak najbardziej, zgadzam się z moją cudowną siostrą w stu procentach. Cieszę się, iż 'halo tu polsat' zorganizowało nam takie spotkanie, bo dawno się nie widzieliśmy w takim składzie. I tak jak Ola powiedziała, nie chodzi o częstotliwość takich spotkań, ale o emocje, jakie zawsze nam towarzyszą i iż one są w stu procentach autentyczne, pełne ciepła, miłości i radości" - przyznała Misheel Jargalsaikhan.
"Rodzina zastępcza" to była wielka przygoda
Katarzyna Cichopek pytała, jak to jest, kiedy ktoś wychowuje się na serialowym planie.
"Oczekiwania wobec nas były duże, bo to była jedna z pierwszych takich rodzinnych produkcji w Polsce. Wspieraliśmy się jak rodzina. Pamiętam, iż Ola pomagałaś mi z polskiego. Bo Ola się świetnie uczyła, a ja troszeczkę gorzej. Trochę też łobuzowaliśmy" - wspominał ze śmiechem Sergiusz Żymełka.
"Nikt by nie uwierzył w to, co tam się działo. Ja, Ola i Sergiusz byliśmy tam w tak zwanym 'departamencie od psocenia' - Ola wymyśliła tę nazwę. My w trójkę byliśmy najmłodsi" - dodała Misheel Jargalsaikha.
Z Monika Mrozowska (Majka) nie udało się połączyć, ale to nie przeszkodziło, żeby o niej opowiedzieć.
"Chciałam powiedzieć, iż ta wielka nieobecna to jest osoba, która jest najczęściej odpowiedzialna za to, iż się widujemy. W związku z czym chciałam ją usprawiedliwić, bo dzięki niej przez te ostatnie parę lat miałyśmy się okazję z Michelką spotkać. Monikę kochamy, całujemy i pozdrawiamy" - oświadczyła Aleksandra Szwed.
Serial "Rodzina zastępcza" wciąż można oglądać w sieci.

















