Punisher tom 2 – recenzja komiksu

moviesroom.pl 1 dzień temu

Punisher tom 1 autorstwa popularnego scenarzysty Ricka Remendera pozostawił mnie w stanie skonsternowania. jeżeli jeszcze nie czytaliście tego albumu, to ostrzegam, iż pozwolę sobie na mały spoiler, chociaż zakładam, iż i tak wszyscy doskonale wiecie, co się wydarzyło. Po brutalnym starciu z Dakenem, syem Wolverine’a, Frank Castle został dosłownie poćwiartowany, a przerażający Legion of Monsters, następnie pozyskał, pozszywał i ożywił jego szczątki. Tak powstał Frankencastle, który na jakiś czas zagościł w uniwersum Marvela.

Ten pomysł na papierze jest skrajnie durnowaty, tu się chyba wszyscy zgodzimy. Ale Remender to nie w ciemię bity scenarzysta, tylko wytrwany gracz, więc pod jego batutą seria jak najbardziej miała szansę mieć swoje momenty. Jego eksperyment częściowo się udał. Wprawdzie odszedł on od klasycznego wizerunku Pogromcy, ale niezbyt daleko, bo Franken-Castle pała podobną żądzą zemsty i używa niemal identycznych narzędzi co jego w pełni żywe wcielenie. Jego niezłomność i siła fizyczna idą po prostu w parze z osłabionymi reakcjami, ale przecież i tak zawsze był małomówny.

Strona komiksu Punisher tom 2

Kwestią czasu jest zaserwowanie nam rewanżu z Dakenem, przez co w Punisher tom 2 zawarto też dwa zeszyty serii Dark Wolverine pisane przez Daniela Waya i Marjorie Liu. Co ciekawe, w konflikt obu panów wmiesza się sam Logan, którego z synem łączy wprawdzie głównie nienawiść, ale i tak nie może pozwolić na to, by Frank po prostu go zabił. Możecie spodziewać się krwawego starcia na broń i szpony, a jego wynik okaże się nieco zaskakujący.

Punisher tom 2 wraca na najwłaściwsze tory dopiero w momencie bardzo pośpiesznego „uleczenia” naszego marvelowskiego potwora Frankesteina i rzucenia go naprzeciw Jigsawowi (albo dwóm) w miniserii Krew z krwi (In the Blood). To moment, kiedy znów ważne staną się więzy rodzinne, o których Remender tak lubi pisać i faktycznie te zeszyty wyróżniają się na plus względem rozpierduchy z potworami. Szkoda, iż jest ich tak mało.

Strona komiksu Punisher tom 2

Stwierdzam, iż moje umiarkowane wrażenia z lektury Punisher tom 2 podsycają też rysownicy. Nie przepadam za stylem Rolanda Boschiego ani Tony’ego Moore’a, ich rysunki wydają mi się mało szczegółowe, niezbyt wyraźne i rysowane jakby w pośpiechu, chociaż pasują do campowej, wręcz grindhouse’owej opowieści. Uwagę zwracają prace Dana Breretona, ale jego zeszyt i wygrywa głównie tym, iż mocno różni się od innych obecnych na łamach tomu artystów. Miłą odmianą są za to rysunki Stephena Segovii i Paco Diaza, ale tworzą oni serię obecną tu jedynie gościnnie.

Hitoria Remendera ma swoje momenty – szczególnie interesująco wypada motyw dotyczący Marii, zmarłej (?) żony Franka oraz nowego sojusznika Punishera, którego motywacje są na tyle przejmujące, by zainteresować się jego osobą. Ale cała seria jest właśnie taka jak pozszywany Punisher – nierówna, niedopieszczona, choć zaskakująca. Ten pomysł nie miał prawa wypalić i chociaż nie okazał się sukcesem artystycznym, na pewno nie można go nazwać również porażką.

Strona komiksu Punisher tom 2

Dla mnie Punisher lepiej sprawdza się bez potworów, elementów magicznych i nadnaturalnych. Tak po prostu. Lubię jego wizję z serii Max czy klasyczną odsłonę wydawaną przez Egmont w Epic Collection, ale seria Remendera mnie nie porwała i pozostanie na mojej półce wyłącznie jako ciekawostka. Doceniam natomiast odwagę, jakiej wymagało takie ujęcie tego bohatera. Z drugiej strony, czy Pogromca w środku nie bywa takim samym potworem, jakim w tej serii stał się również na zewnątrz?


Tytuł oryginalny: Punisher by Rick Remender Omnibus
Scenariusz: Rick Remender, Daniel Way, Marjorie Liu
Rysunki: Roland Boschi, Jefte Palo, Stephen Segovia, Paco Diaz, Tony Moore, John Lucas, Dan Brereton, Andrea Mutti, Mick Bertilorenzi
Tłumaczenie: Mateusz Lis
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 296
Ocena: 70/100

Idź do oryginalnego materiału