Ponad połowa Polaków zrobi coś nieuczciwego na polecenie szefa

pracodawcagodnyzaufania.pl 7 godzin temu

– Lojalność kończy się tam, gdzie zaczyna się strach.

Oportunizm pojawia się wtedy, kiedy kalkulacja zaczyna zastępować wartości. Jedno i drugie to dwie strony tego samego medalu. Nie chcę powiedzieć, iż zawsze brak lojalności jest oportunizmem, bo to byłoby zbyt duże uproszczenie. Strach przed utratą pracy jest rzeczywistym strachem. o ile jednak zaczynamy zgadywać, czego się od nas oczekuje, chcemy się dostosować, zanim jeszcze padnie polecenie, albo zastanawiamy się, co nam się bardziej opłaca, to zanika kręgosłup – mówi agencji Newseria Anna Garwolińska, ekspertka w dziedzinie doradztwa strategicznego, komunikacji korporacyjnej i kryzysowej, autorka książki „Jaki piękny kryzys dziś mamy”.

54 proc. respondentów w Polsce byłoby skłonnych postąpić nieuczciwie, gdyby poprosił ich o to przełożony

Strach przed konsekwencjami, obawa przed reakcją przełożonych i chęć dostosowania się do ich oczekiwań mogą skłaniać do milczenia choćby wtedy, gdy dochodzi do nieprawidłowości. Jeszcze większym zagrożeniem może być autocenzura, gdy ludzie sami próbują odgadnąć, czego oczekują od nich przełożeni, i dostosowują do tego swoje zachowanie. O podobnych sytuacjach ze świata polityki i wielkiego biznesu Anna Garwolińska pisze w najnowszej książce „Jaki piękny kryzys dziś mamy”.

Z badania EY „Global Integrity Report” z 2024 r. wynika, iż 54 proc. respondentów w Polsce byłoby skłonnych postąpić nieuczciwie, gdyby poprosił ich o to przełożony. kilka mniej, 42 proc., uważa, iż standardy uczciwości w ich organizacjach pogorszyły się pod wpływem presji ze strony kierownictwa. Jednocześnie 35 proc. badanych przyznało, iż wiedziało o nieprawidłowościach, ale nie zdecydowało się ich zgłosić. Wśród powodów milczenia respondenci wskazywali brak wiary w reakcję na zgłoszenie (43 proc.) oraz obawy o dalszą karierę zawodową (40 proc.).

Fraza pod tytułem „wykonywałem tylko polecenia” już w Norymberdze straciła swoją wartość

Na zachowania pracowników wpływa również kultura organizacyjna. Z badań opublikowanych w 2025 r. w czasopiśmie naukowym „Human Relations” wynika, iż w firmach, w których nieetyczne działania usprawiedliwia się interesem organizacji, pracownicy częściej sami dopuszczają się takich praktyk lub milczą, gdy są ich świadkami. Naukowcy przeprowadzili cztery badania, w tym jedno obejmujące 3050 pracowników ze 113 firm we Włoszech. Autorzy wskazują, iż w takich warunkach łatwiej usprawiedliwiać zachowania sprzeczne z zasadami etycznymi, m.in. poprzez przerzucanie odpowiedzialności na przełożonych.

– Fraza pod tytułem „wykonywałem tylko polecenia” już w Norymberdze straciła swoją wartość i udowodniono tam, iż to tak nie działa. O dziwo w organizacjach ci na dole najczęściej tylko wykonywali polecenia, ci na górze nigdy nie podejmowali decyzji, a ona jakimś cudem się pojawiła. I potem się szuka, kto tak naprawdę podjął daną decyzję. Odpowiedzialność za słowo i za swoje działanie to podstawa życia w wartościach – podkreśla autorka książki „Jaki piękny kryzys dziś mamy”.

Autocenzura to jest coś, co jest zachowaniem homo sovieticus, gdzie tylko czekamy, w którą stronę przełożony skinie głową

Przykładem presji wewnątrz organizacji jest kryzys Boeinga związany z katastrofami samolotów 737 MAX w 2018 i 2019 r., w których zginęło 346 osób. Jak ustaliła komisja Izby Reprezentantów USA, naciski na obniżanie kosztów i przyspieszanie produkcji stwarzały zagrożenia dla bezpieczeństwa. Już w 2016 r. 39 proc. ankietowanych pracowników Boeinga odpowiedzialnych za nadzór nad przestrzeganiem wymagań regulatora przyznało, iż doświadczało nieuprawnionych nacisków. Kolejne 29 proc. obawiało się konsekwencji zgłoszenia takich sytuacji.

– Autocenzura to jest coś, co jest zachowaniem homo sovieticus, gdzie tylko czekamy, w którą stronę przełożony skinie głową, żeby samemu się domyśleć albo zinterpretować jego oczekiwania. To jest dla mnie dużo gorsze niż gra w cenzurę – wskazuje Anna Garwolińska. – Żyłam w czasach, kiedy ogrywaliśmy cenzurę, bo cenzura była z zewnątrz i umiejętność przemycenia pewnych danych, pewnych skojarzeń pokazywała pewną klasę człowieka.

62 proc. Polaków uważa, iż nie można swobodnie wyrażać poglądów politycznych bez obaw o negatywne konsekwencje

Z badania Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego, przeprowadzonego w maju 2025 r. na grupie 1100 osób, wynika, iż 47 proc. Polaków deklaruje gotowość do publicznego udziału w dyskusjach na kontrowersyjne tematy, a 27 proc. ich unika. Badacze wskazują na zjawisko tzw. spirali milczenia, czyli powstrzymywania się od wypowiadania własnych opinii z obawy przed odrzuceniem przez otoczenie. Z przywołanych przez UW innych badań wynika, iż 62 proc. Polaków uważa, iż nie można swobodnie wyrażać poglądów politycznych bez obaw o negatywne konsekwencje. Jednocześnie 39 proc. badanych doświadczyło agresji po wyrażeniu własnego zdania, a 29 proc. straciło znajomych z powodu różnic w poglądach.

Więcej: https://biznes.newseria.pl/news/strach-przed-utrata-pracy,p1180912640
https://1.newseria.pl/video/1180912640_garwolinska_ksiazka_2_sz.mp4
Idź do oryginalnego materiału