OWADZIE ŻYCIE FRANZA KAFKI / owsianko

publixo.com 14 godzin temu

Narcyzowaty odludek pałętający się między pobytami w sanatorium, a rodzinnym domem i biurem, przysięgły kawaler zanurzony we własnych ambarasach, a na dodatek mieszaniec bez kulturowego meldunku: Czech, Austriak, Żyd o wątpliwej religijności; obcy dla wszystkich i dla wszystkich niczyj, ubezpieczeniowy urzędas, jurysta z wykształcenia, oto w całej niedoskonałej krasie i zakompleksionym charakterze - Franz Kafka. *W przedśmiertnych czasach był pisarzem mało znanym; obdarty z literackiego dorobku, sczezł na tarczy. ale gdy nastąpiła eksplozja ciekawości i kiedy odkurzono jego szuflady, ujrzano w nim genialnego twórcę wyprzedzającego epokę.

Stał się ikoną. A gdy wybuchła moda na kafkowski sposób widzenia i opisywania świata, dorobił się sporego grona naśladowców.

W pewnym sensie odzyskał wolność: uciekł spod buta ojcowskiej cenzury i jego brutalnej dominacji! *Żadna społeczność nie pragnęła, by do niej należał. Ludzie z kręgu znajomych, budzą w nim mieszane uczucia, a bliskie kontakty z otoczeniem nie wchodzą w grę. Mając dotkliwą świadomość, iż pod wieloma względami są lepsi, unika z nimi styczności.

Od rodziny również stroni, co jest przez nią traktowane jako wywyższanie się, lub demonstracyjne zadzieranie nosa. Choć sprawia wrażenie zarozumialca, bufona ceniącego się wyżej, to izoluje się od niej z powodu niskiej samooceny.
*
Przewrażliwiony na swoim punkcie, chowany, a raczej hodowany na nieudacznika, dla tresującego go ojca był uosobieniem wszystkich tych cech, które potępiał. A więc niemęskości, braku praktycznego zmysłu, pasjonowania się „stratą czasu”, czyli literaturą.

Matka natomiast, kobiecina słaba i uczuciowo nieporadna, nie potrafiła okazać synowi serca. Nie reagowała na częste ataki gniewu męża. On zaś, gwałtowny w manifestowaniu złości, nie przepuszczał żadnej okazji, by dowieść Franzowi, jak niewyobrażalnie nim gardzi. A Franz, nieufny i nieśmiały, przesadnie powściągliwy, wolał marzyć, aniżeli działać, przypuszczać niż sądzić na pewno.

Bardziej teoretyk, niż praktyk, wdaje się w drobiazgowe rozbieranie zdań, słów i znaczeń; zafascynowany literaturą, tylko jej ulega.

Tylko ona pochłania go bez reszty. Tylko jej się zwierza. Wyłącznie z nią umie rozmawiać swobodnie. Jedynie ona nie wywołuje w nim lęku i nie zmusza do asekuranctwa w imię miłości. *W liście do ojca, przezwyciężył lęk przed nadmierną szczerością. Zdobył się na odwagę i napisał o niemożliwości porozumienia między ludźmi mówiącymi różnymi językami. Poruszającymi się w obrębie innych światów. Mającymi inne priorytety i zainteresowania.


Zżerało ich obustronne zniechęcenie. Toteż odbywała się między nimi gra w podkreślanie dzielących różnic.Posuwali się do wzajemnego wytykania wad. ale jeżeli ojciec na każdym kroku mówił o nich wprost i nie krępował się hałaśliwością swoich napadów oburzenia, to Franz, tłumiąc w sobie wszelkie gorycze i krzywdy, ucieka do świata literatury.


Pospiesznie i skwapliwie zamyka się w nim i wypowiada się za pośrednictwem „listu do ojca’. W nim jest sobą i w nim prowadzi wyimaginowane rozmowy z ojcem. W nim zamienia irytujące bełkoty i dukania, w śmiałe, pełne swady i poloru, rzeczowe argumenty.


Dlaczego milczy i nie mówi mu prosto w oczy, co go uwiera? Z jakiej przyczyny nie chce zastąpić swoich ran rzeczowym dialogiem?

Wyjaśnieniem jest fakt, iż pomimo, iż ojciec jest sadystą, to Franz go kocha: skoro chce być traktowany przez niego serio, nie może być weredykiem; poczucie winy ujawniające się podczas epistolarnych rozmów z ojcem, dyktuje mu rozwagę w wyrażaniu emocji. Maskuje się więc i nie wysyła listu.
Niestety, ojciec wywiera na nim przeklęty wpływ; umacnia w niepewnościach i utwierdza w przygnębieniu. Skazany na dożywotni brak swobody, poddawany przez ojca nieustannym ocenom i szyderczym osądom, czuł się jak owad z „Przemiany”.

Jak godny litości robal próżno wyczekujący zrozumienia dla swojej odrębności. Zredukowany do roli niemrawego pasożyta, wytykany nagannym palcem tatusia, traktowany jest w domu niczym przyrząd do załamywania rąk.

Powierza swoje bunty i riposty kartkom listu. One były trafną odpowiedzią na ojcowskie zarzuty i jedyną rekompensatą za nieudane życie. W nich umieszcza swoje odreagowania.

Miotany skrajnymi emocjami, w przerwie pomiędzy beznadziejami, wyrzuca z siebie arcydzieła: dzienniki, powieści, nowele i aforyzmy. Utwory, które stają się „Wyrokiem”, „Procesem”, „Ameryką”, „Kolonią karną” czy „Zamkiem”.
*
Zamiast wdawania się w realne dyskusje z apodyktycznym ojcem, poświęca czas na opisywanie mechanizmów niesprawiedliwego prawa; przedstawia treść swoich utworów w scenerii niemożliwej w rzeczywistości: przypowieściowej, alegorycznej, dziejącej się w groteskowej dekoracji biurokratycznych zakamarków.
*
Pozostawione przez niego dzieła, dokumentują wizjonerskie bitwy toczone z nonsensami tego świata. Utwory, których w znacznej większości nie zobaczył w druku, urwane, porzucone na chwilę, ale już za moment powracające w innych, są świadectwem jego zmagań z wyobraźnią.

Tak skonstruowane, rodzą się w absurdalnej atmosferze niemocy. Powstają w nastroju gęstym od znaczeń i podskórnych aluzji. Drążą w czytelniczych umysłach tunele i szczeliny, przez które wsącza się toksyna sennego koszmaru.
*
Dla Dory Diamant wycofuje się ze starokawalerstwa. Porzuca zimne łono domowego ogniska i rezygnuje z samotności wypełnionej brakiem materialnych trosk. Razem ze swoją wybranką spędza ostatnie lata życia w Berlinie i pisze do ostatka.

Jednak literatura go zawodzi. Nie spełnia jego wygórowanych oczekiwań; zbyt wiele się po niej spodziewał, a zbyt mało mu ofiarowała. Rozczarowany, każe spalić swoje rękopisy.
*
W jednym z fragmentów listu do ojca, znaleźć można wytłumaczenie tego sposobu pisania i budowania somnambulicznego nastroju: „nie potrzebowałeś być konsekwentnym, a mimo to nie przestawałeś mieć racji.`

Stare nawyki logicznego rozumowania tracą moc, a zwycięża dążenie do akceptacji za wszelką cenę. Niewinny, nie wiadomo przez kogo, oskarżony o coś, o czym nie ma pojęcia, na wszelki wypadek i profilaktycznie szuka winy w sobie i godzi się choćby na akceptację osiągniętą przez śmierć” („Wyrok”, „Proces”).
Idź do oryginalnego materiału