Nikt – recenzja komiksu

moviesroom.pl 12 godzin temu

Całkiem niedawno miała miejsce katastrofa rakiety firmy Blue Origin, szczęśliwie bez ofiar. I znów zawiniła kwestia techniczna, a konkretniej zbiorniki z paliwem, które zrobiły malownicze łubudu. Nie jest to jednak nic, czego nie można poprawić i ulepszyć. Nadejdą w końcu czasy, gdy najsłabszym ogniwem kosmicznych wojaży będzie człowiek. Omylny, emocjonalny lub po prostu biologiczny. Nikt Paleaza i Grabowskiego to historia o pewnym błyskotliwym człowieku, którego życie zawodowe nie chciało współpracować z życiem prywatnym. A jego umysł z nim samym.

Strona komiksu Nikt

Daniel Nikto to człowiek sukcesu. Niebawem ma przewodzić kosmicznej misji na księżyc Europa, prywatnie z kolei jest ojcem rezolutnej dwunastolatki, choć jako mąż nie sięga gwiazd. I od tego się zaczyna. Kryzys małżeński spowodowany ciągłą nieobecnością bohatera i perspektywa kolejnych dwóch lat absencji podczas jego kosmicznej delegacji to jednak nic. Nikto słyszy fatalną diagnozę – złośliwy nowotwór mózgu, który może wpływać także na jego psychikę. choćby taki specjalista jak on zostaje więc wykluczony ze swej pierwotnej roli, choć przez cały czas stanowi istotny punkt misji. Ale to tak jakby zamiast głównej roli ktoś został dublerem bohatera drugoplanowego. Frustracja, rak i kolejne życiowe dramaty stają się dla Daniela i całej eskapady na Europę niczym kula śniegowa.

Paleaz tworzy dramat, który wciąga już na starcie i potrafi zaskakiwać do samego końca. To nie zwyczajny kosmiczny dreszczowiec z powoli staczającym się w obłęd protagonistą, a umiejętnie skonstruowany dramat człowieka umierającego. Nikto reaguje na swą chorobę gwałtownie, nieprzewidywalnie, ale zrozumiale. Jest niczym Walter White czy Jack Torrance, a Phillipe Paleaz nie odsłania od razu przed nami wszystkich kart. Wprost przeciwnie.

Strona komiksu Nikt

Narracja w Nikt to powoli sącząca się historia, której finału nie możemy być pewni. Relacja Daniela z córką jest wspaniała, aż do kulminacyjnego momentu. On sam do końca nie traci na etosie błyskotliwego fachowca, który jednak kieruje swą energię w złą stronę. Paleaz genialnie żongluje też czasem akcji i tym, co z tego wynika. W tym wszystkim jest też miejsce na kosmos. Europa nie jest już kolejnym punktem do kosmicznego podboju, a celem ostatecznym i jedyne, czego brakowało mi w całej tej opowieści, to reakcji ludzkości na wyczyny głównego bohatera. Całej próby ich wytłumaczenia i szoku, jakie one wywołały.

Guénaël Grabowski tworzy niezwykłe kontrasty. Kosmos miesza się ze sprawami ziemskimi, a chłodna kalkulacja z szaleństwem. Mamy wyjazd Daniela i Enyi na rodzinny wypad do Nantucket, gdzie oboje pozwalają sobie na żarciki z obsługi przydrożnego baru, pokazując modelową wręcz relację ojciec-córka. Jest też reakcja bohatera na nowotwór, która już tak kolorowa nie jest. No i kosmos. Zamiast brawurowej misji mamy pełną napięcia podróż w jedną stronę. Sama przestrzeń wydaje się być też nieludzko okrutna. To wszystko Grabowski pokazał we właściwym tempie, nadając każdemu z elementów osobnego charakteru.

Strona komiksu Nikt

Nikt to dramat psychologiczny z elementami SF, który w finale wprawił mnie w dziwny stan na pograniczu melancholii i zaskoczenia. Bo pozornie pomysł Paleaza z rakiem jest wręcz banalny. Ot facetowi odbija i robi złe rzeczy. Ale dzięki subtelnie złożonej fabule i narracji oraz rysunkom Grabowskiego całość tworzy chłodną, ściskającą serducho opowieść. Ostatecznie nie mogłem ocenić Daniela Nikto obiektywnie. Wariat? Ofiara fatalnych splotów wydarzeń? Czy człowiek który, parafrazując Alana Moore’a, miał po prostu o jeden zły dzień za dużo? Musicie odpowiedzieć sobie na to sami.


Okładka komiksu Nikt

Tytuł oryginalny: Personne
Scenariusz: Phillipe Paleaz
Rysunki: Guénaël Grabowski
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time 2026
Liczba stron: 88
Ocena: 85/100

Idź do oryginalnego materiału