Krwawa jatka, absurdalny humor i hektolitry kreskówkowej krwi. O czym mowa? O najnowszym tomie przygód Gert w Nienawidzę Baśniowa.
Nienawidzę Baśniowa, tom 7: W nędzyczasie po raz kolejny zabiera czytelników do pokręconej krainy, w której baśniowe motywy mieszają się z brutalnością i groteską, a granice dobrego smaku od dawna przestały istnieć. Skottie Young i Brett Bean nie próbują na nowo definiować swojej serii. Zamiast tego dostarczają kolejną porcję szalonej rozrywki, która przede wszystkim ma bawić i zaskakiwać coraz bardziej absurdalnymi pomysłami.
fot. kadr z komiksuTom składa się z pięciu zeszytów, z których każdy przedstawia odrębną historię. Całość otwiera kontynuacja wątku Królowej Chmurii, która trafia do rzeczywistego świata. Pobyt poza Baśniowem okazuje się dla niej wyjątkowo pechowy. Niemal nieustannie spotykają ją kolejne nieszczęścia, z których w niewytłumaczalny sposób wychodzi cało. Problem polega jednak na tym, iż scenariusz nie wyjaśnia, jaki cel próbuje osiągnąć. Czytelnik otrzymuje jedynie informację, iż udało jej się uwolnić od Gert, co pozostawia wyraźny niedosyt. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż wystarczyłoby zaledwie kilka dodatkowych zdań, by ten wątek nabrał większego znaczenia.
Nieco gorzej wypada również humor otwierającego rozdziału. Seria od zawsze opierała się na absurdzie, jednak tym razem niektóre żarty sprawiają wrażenie przesadnie infantylnych. Najlepszym przykładem jest motyw celebrytki, której… bąki stają się medialnym skandalem porównywalnym do afer politycznych. To dowcip wpisujący się w konwencję komiksu, choć nie każdy czytelnik uzna go za równie zabawny.
Znacznie ciekawiej prezentuje się drugi zeszyt, stylizowany na klasyczną baśń o trzech kozłach i trollu. Zarówno warstwa graficzna, jak i sposób prowadzenia narracji wyraźnie różnią się od pozostałych historii. Początkowo komiks przypomina tradycyjną opowieść dla dzieci, jednak bardzo gwałtownie sielankowy klimat ustępuje miejsca charakterystycznej dla serii brutalności. To udane odświeżenie formuły, które pokazuje, iż autorzy potrafią bawić się konwencją i wyjść poza schemat znany z wcześniejszych tomów.
fot. kadr z komiksuKolejny rozdział stawia przede wszystkim na satyrę wymierzoną w Hollywood, natomiast dwa ostatnie zeszyty najmocniej nawiązują do głównego wątku serii. Do Baśniowa powracają Rzygliny, czyli potworne wersje Gert, jeszcze bardziej niebezpieczne niż wcześniej. Aby mieć z nimi jakiekolwiek szanse, bohaterka sama musi przeobrazić się w monstrum, co prowadzi do kolejnych groteskowych i niezwykle krwawych wydarzeń. To właśnie w tych rozdziałach komiks najbardziej przypomina wcześniejsze odsłony cyklu i dostarcza największej dawki szalonej akcji.
Największym problemem W nędzyczasie pozostaje jednak konstrukcja fabuły. Poszczególne historie sprawiają wrażenie luźno powiązanych epizodów, które jedynie od czasu do czasu zahaczają o główną oś wydarzeń. W efekcie tom nie wnosi zbyt wiele do rozwoju całej serii. Szczególnie odczuwalny jest brak rozwinięcia wątku „nowej” Gert, którego obecność zostaje adekwatnie zaakceptowana bez większych wyjaśnień. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż autorzy świadomie odłożyli ten motyw na później.
Od strony graficznej Brett Bean pozostaje w doskonałej formie. Dynamiczne kadry, ekspresyjna mimika bohaterów i przesadnie brutalne sceny doskonale współgrają z groteskowym charakterem opowieści. Kreskówkowa stylistyka sprawia, iż choćby najbardziej krwawe momenty nie wywołują obrzydzenia, ale stają się elementem komediowego spektaklu. Rysunki nieustannie podkreślają absurd wydarzeń i świetnie oddają szaloną energię całej serii.
fot. kadr z komiksuNienawidzę Baśniowa. Tom 7: W nędzyczasie nie należy do najmocniejszych odsłon cyklu, przede wszystkim dlatego, iż rozwój głównej fabuły schodzi na dalszy plan. Nie zmienia to jednak faktu, iż Skottie Young i Brett Bean po raz kolejny dostarczają komiks, który doskonale spełnia swoje podstawowe zadanie. Zapewnia czystą rozrywkę pełną groteski, brutalności i czarnego humoru. o ile właśnie tego oczekujecie od przygód Gert, najnowszy tom z pewnością was nie zawiedzie.
Scenariusz: Skottie Young
Ilustracje: Brett Bean
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Premiera: 3 czerwca 2026
Oprawa: miękka
Stron: 128
Cena katalogowa: 64,90 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Non Stop Comics. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Non Stop Comics)









