Miasta, podobnie jak ludzie, noszą blizny. choćby jeżeli z czasem znikają gruzowiska i pojawiają się nowe budynki, to pamięć o tragedii pozostaje.
Tak właśnie wygląda Nowe Gotham. Katastrofa z Ziemi Niczyjej dobiegła końca, ale odbudowa miasta okazuje się znacznie trudniejsza niż postawienie kilku nowych wieżowców.
Zobacz również: Supergirl. Świat – recenzja komiksu. Wielka podróż Kary
fot. kadr z komiksuPo wydarzeniach z Ziemi Niczyjej Gotham ponownie staje się częścią Stanów Zjednoczonych. Bruce Wayne i Lex Luthor finansują odbudowę, mieszkańcy wracają do swoich domów, firmy otwierają kolejne biura. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze. Wystarczy jednak zejść z głównych ulic, żeby zobaczyć, iż zmieniła się adekwatnie tylko sceneria. Gangi przez cały czas walczą o wpływy, policja nie potrafi odzyskać pełnej kontroli nad miastem, a ludzie wciąż żyją z traumą po miesiącach bezprawia.
Rucka nie próbuje za wszelką cenę zaskakiwać czytelnika kolejnymi zwrotami akcji. Interesuje go coś zupełnie innego. Pokazuje, iż największe katastrofy nie kończą się w chwili pokonania złoczyńcy. One zostają z ludźmi na długo. W świecie superbohaterów rzadko widzimy, jak wygląda codzienność po uratowaniu miasta. Tutaj właśnie o tej codzienności jest cała historia.
Oczywiście Bruce Wayne prowadzi śledztwa, pojawiają się Poison Ivy, Harvey Dent czy Ra’s al Ghul, ale ani oni, ani sam Mroczny Rycerz nie dominują opowieści. Najważniejsze jest Gotham. Nie jako miejsce akcji, ale bohater z własnym charakterem. Dawno nie miałem wrażenia, iż miasto odgrywa w komiksie równie istotną rolę co ludzie mieszkający w jego murach. Bardzo spodobało mi się również to, jak dużo miejsca Rucka poświęca policji. Jim Gordon, Montoya, Bullock czy Crispus Allen nie są jedynie tłem dla Batmana. Często to właśnie ich decyzje i ich śledztwa napędzają fabułę. Chwilami można wręcz zapomnieć, iż czyta się komiks o Batmanie, a nie rasowy kryminał policyjny. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, inni mogą poczuć lekki niedosyt, jeżeli oczekują, iż Batman będzie obecny niemal na każdej stronie.
Zobacz również: DC All In. Alfa i Omega – recenzja komiksu. Początek absolutu
fot. kadr z komiksuBruce Wayne również został napisany bardzo świadomie. To człowiek przekonany, iż wszystko da się kontrolować, jeżeli tylko wystarczająco mocno się tego chce. Rucka nie robi z niego nieomylnego geniusza. Wręcz przeciwnie. Czasami jego upór zaczyna działać przeciwko niemu, szczególnie w relacji z Sashą Bordeaux. To jeden z ciekawszych wątków całego tomu, bo pokazuje Batmana od strony, której w klasycznych historiach często brakuje.
Największym zaskoczeniem okazały się jednak dialogi. Są krótkie, konkretne i brzmią zaskakująco naturalnie. Nie ma tutaj długich przemówień tłumaczących motywacje bohaterów ani przesadnego patosu. Kiedy postacie rozmawiają, naprawdę ma się wrażenie, iż każda z nich ma własny głos. To drobiazg, ale właśnie takie rzeczy sprawiają, iż ponad czterysta stron czyta się praktycznie bez zmęczenia.
Niestety, nie wszystkie historie wypadają jednak równie dobrze. Album jest zbiorem kilku opowieści i momentami da się odczuć, iż nie każda z nich ma ten sam ciężar gatunkowy. Są rozdziały, które zostają w pamięci na długo, ale trafiają się też krótsze epizody sprawiające wrażenie przystanków pomiędzy ważniejszymi wydarzeniami. Nie przeszkadzało mi to szczególnie, choć pod koniec miałem wrażenie lekkiej nierówności tempa.
Zobacz również: Przyjdź Królestwo – recenzja komiksu. Zabawa w Boga
fot. kadr z komiksuMam wrażenie, iż ten komiks trafia w idealny moment współczesnego Batmana. Dzisiaj wielu scenarzystów próbuje podnosić stawkę z historii na historię. Batman walczy z kolejnymi organizacjami, ratuje świat albo mierzy się z przeciwnikami, którzy przypominają bardziej bohaterów sci-fi niż ulicznych przestępców. Nowe Gotham idzie w przeciwnym kierunku. Pokazuje, iż czasami wystarczy jedno morderstwo albo skorumpowana policja, żeby stworzyć historię znacznie bardziej angażującą niż następny wielki crossover.
Batman. Nowe Gotham, tom 1 przypomina, iż najlepszy Mroczny Rycerz to nie heros ratujący świat, ale detektyw. Greg Rucka stworzył opowieść dojrzałą, wiarygodną i mocno osadzoną w realiach Gotham. To Batman, któremu zdecydowanie bliżej do kryminału noir niż klasycznego komiksu superbohaterskiego. I właśnie dlatego ta historia działa tak wyjątkowo dobrze.

Scenariusz: Greg Rucka
Ilustracje: Shawn Martinbrough
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Premiera: 17 czerwiec 2026
Oprawa: twarda
Stron: 464
Cena katalogowa: 199,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)








