Z prawdziwą przyjemnością weszłam znów do świata stworzonego przez wyobraźnię Julie Johnson. Mimo iż ta część również nie należała do cienkich, bo 550 stron robi wrażenie, to jednak przez powieść płynęło się szybko, zgrabnie i z rumieńcami na policzkach. Jak zawsze zachwyciły mnie pełne uszczypliwości i delikatnego humoru dialogi, kreacja bohaterów i ich różnorodność, opisy rozdarcia Rhyi między żywiołami ognia a wody, nauka kontrolowania swoich zdolności, odkrywanie siebie i swoich pragnień.









