Antonio Banderas od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych aktorów światowego kina. Hiszpański gwiazdor ma na koncie dziesiątki filmów, współpracę z największymi reżyserami i status jednej z ikon Hollywood.
Jednak w 2017 roku przeżył zawał serca - na szczęście gwałtownie został przewieziony do szpitala. Sytuacja była poważna i jak przyznał po latach, był to dla niego punkt zwrotny. Zaczął wtedy postrzegać rzeczywistość nieco inaczej.
"To było dla mnie naprawdę mocne ostrzeżenie. To zmieniło sposób, w jaki patrzę na życie" — opowiedział w wywiadzie dla "The Times".Reklama
Antonio Banderas: Sprzedał swoje apartamenty
Po tym zdarzeniu postanowił ograniczyć swoje zaangażowanie w pracę oraz zmienił nawyki - rzucił palenie i zaczął się zdrowo odżywiać.
W kwestii majątku zdecydował się na sprzedaż prywatnego odrzutowca oraz kilku swoich posiadłości. Wyprowadził się ze Stanów Zjednoczonych - postawił na Hiszpanię i osiedlił się w rodzinnej Maladze. Co więc robi na "emeryturze"?
Kupił zaniedbany budynek i stworzył w nim Teatr del Soho. Co roku przekazuje 200 tys. euro na jego utrzymanie, a także sam tam występuje. To właśnie tam odkrył swoje prawdziwe powołanie.
"Pojawiła się okazja kupienia tego miejsca — dawnego kina — które było w fatalnym stanie i pełne azbestu. To było straszne. Więc oczyściłem je i zbudowałem od nowa w jego murach. Dzięki temu pozostaję w kontakcie z moimi korzeniami, moją dzielnicą i ludźmi. Przez lata nie straciłem tej więzi. Wręcz przeciwnie" — czytamy w "The Times".
"W obliczu potencjalnej śmierci popatrzyłem wstecz i uświadomiłem sobie, iż tak naprawdę jestem aktorem teatralnym. Nigdy nie byłem taki szczęśliwy" — wyznał.
Antonio Banderas wielokrotnie podkreślał w wywiadach, iż relacja z córką Stellą jest dla niego w tej chwili jedną z najważniejszych w życiu.
















