Jak się ma taką sztukę przed sobą, to niełatwo zachować kulturę

lubimyczytac.pl 1 tydzień temu

Czy choćby z największych przywar i domowych sprzeczek można uczynić komedię obyczajową? Olga Rudnicka, autorka wielu słodko-gorzkich opowieści, udowadnia z całą mocą, iż jest to wykonalne. My, czytelnicy, nie musimy być wyłącznie smutni, melancholijni, a każdy przeczytany rozdział to nie przepis na wylanie morza smutnych łez. U Olgi Rudnickiej łzy się pojawiają, i owszem, ale są raczej wyrazem głośnego śmiechu, tak zwanego zrywania boków. Ze mną tak właśnie się stało, dlatego muszę wystosować bardzo jasny apel, szczególnie do kobiet chcących czytać dzieła autorki: nie malujcie oczu, jeżeli chcecie sięgnąć po najnowszą komedię obyczajową. Nie warto walczyć z rozmazanym od łez makijażem, wiecie o tym bardzo dobrze.

Idź do oryginalnego materiału