Ciekawość, chęć rozpoznania miejsca, do którego idę, towarzyszy moim pierwszym dyrektorskim wyborom i propozycjom — powiedział w Studiu PAP reżyser Jacek Jabrzyk, od tego sezonu szef Teatru Żeromskiego w Kielcach.
Jest cenionym reżyserem, za zrealizowanego w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu „Hamleta” dostał w lipcu Złotego Yoricka na Międzynarodowym Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku. W ostatnich miesiącach jednak jego nazwisko wiązane było z walką o przyszłość Teatru Żeromskiego w Kielcach. Jacek Jabrzyk, dotąd odpowiedzialny za kwestie artystyczne na sosnowieckiej scenie i znaczące jej sukcesy wraz ze zdobyciem nowej marki w skali kraju, wygrał konkurs na dyrektora kieleckiej placówki, ale władze Urzędu Województwa Świętokrzyskiego długo nie przyjmowały do wiadomości tego rozstrzygnięcia, próbując je kwestionować. Za Jabrzykiem stanął resort kultury i niemal całe środowisko teatralne, włącznie z najważniejszymi branżowymi organizacjami, ale impas trwał i w efekcie w ciągu całego ubiegłego sezonu Teatr Żeromskiego musiał sobie radzić bez dyrektora.
– To był bardzo dziwny czas, czas zawieszenia w jakiejś próżni. Teatr działał, bo tam pracują ludzie, którzy tworzą go od lat – opowiadał w Studiu PAP Jacek Jabrzyk. – Zespół jest, każdy wie, co ma robić. Każdy jest tam na swoim miejscu. Niemniej potrzebna jest osoba, która nada kierunek instytucji. Jest mnóstwo spraw bieżących, oczywiście one nie są nośne medialnie, ale trzeba się nimi zajmować, bo bez tego po jakimś czasie w szprychach pojawi się piach. Na szczęście udało się doprowadzić sprawę do pozytywnego finału. Na podstawie porozumienia, które resort zawarł z Urzędem Marszałkowskim, teraz podlegamy bezpośrednio pod Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jesteśmy instytucją współprowadzoną. Drugim organizatorem jest Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego. Dzisiaj po roku oczekiwania na unormowanie sytuacji atmosfera jest bardzo dobra. euforia eksplodowała ze wszystkich stron, bo w końcu zapanowała normalność. Można powiedzieć chyba także, iż zwyciężyła sprawiedliwość.
Szef kieleckiego teatru cieszy się, obserwując, jak „do teatru wchodzi spokój, porządek i towarzyszy temu pozytywna energia całego zespołu”. – Zespołu, który pokazał się od najlepszej strony, nie dał się złamać, wyprowadzić z równowagi. Konsekwentnie stał przy swoich racjach – zaznaczył gość Studia PAP.
Pierwszą premierą nowej dyrekcji Teatru Żeromskiego będzie „Powrót Odysa” Wyspiańskiego w reżyserii Pawła Miśkiewicza. – Historia Odysa kojarzy się dziś z filmem Nolana, zatem zyskuje dodatkowy wymiar, ale to będzie bardzo osobiste przedstawienie – zapowiada Jabrzyk. Miśkiewicz wraca do Kielc. Tu się wychował, kończył szkoły, potem wyjechał do Krakowa. Wydaje się, iż perspektywa jego własnego powrotu będzie w tym spektaklu bardzo odczuwalna.
Premiera „Powrotu Odysa” 5 grudnia. Potem pojawi się w Teatrze Żeromskiego młody reżyser Grzegorz Jaremko. Zrealizuje adaptację powieści „Koala” szwajcarskiego dramaturga i prozaika Lukasa Bärfussa. – W ten tekst również wpisany jest ciekawie wymiar lokalny – mówił Jabrzyk. – Z jednej strony jest to opowieść o samobójstwie brata głównego bohatera, z drugiej – próba zastanowienia się nad tym, jak rozpoznać miejsce, w którym się jest, poznać jego tajemnice. To perspektywa bardzo mi bliska. Ciekawość, chęć rozpoznania miejsca, do którego idę, towarzyszy moim pierwszym dyrektorskim wyborom i propozycjom w Kielcach – wyznał.
Do 25 października trwa VIII Kielecki Międzynarodowy Festiwal Teatralny. W programie są jeszcze m.in. „Żar” z warszawskiej Polonii, wyreżyserowane przez Jakuba Skrzywanka w Kownie „Dziady litewskie” Mickiewicza, pierwszy raz pokazywane w Polsce, oraz „Kora. Boska” Katarzyny Chlebny z krakowskiego Teatru Nowego Proxima. Jabrzyk z uśmiechem przyznaje, iż imprezę można byłoby nazwać kieleckimi spotkaniami teatralnymi.
– Festiwal ku naszej ogromnej euforii cieszy się popularnością wśród społeczności z Kielc i okolic. Osiem lat jego historii to kilkadziesiąt spektakli. Przedstawienia są zróżnicowane pod względem gatunkowym i formalnym. Jest nurt szlachetnej rozrywki, ale są też rzeczy ambitne, przedstawienia taneczne, teatr ruchu. Przekrój jest szeroki. Nasza publiczność jest coraz bardziej wyrobiona i coraz bardziej wymagająca, co nas cieszy, bo pracujemy dla niej cały czas i myślimy o dopracowaniu formuły festiwalu na przyszłość – podsumował Jacek Jabrzyk.















