Hic sunt dracones

uap.edu.pl 1 godzina temu

Hic sunt dracones
Przestrzeń dla Sztuki ZERO3, ul. Daleka 13
3.10 – 4.11.2026

Uczestniczki i uczestnicy projektu: Diana Fiedler, Anna Goebel, Jerzy Hejnowicz, Ewa Kulesza, Marcin Lorenc, Marcin Salwin, Dorota Tarnowska-Urbanik, Lidia Wojcieszek

Kuratorzy: Róża Tomikowska, Rafał Tomikowski

Autorka tekstu do publikacji powstającej w ramach projektu: Agata Mergler

Hic sunt dracones – „tutaj są smoki” – to jedna z bardziej sugestywnych fraz kojarzonych z dawną kartografią. Zapisywano ją na mapach tam, gdzie nic więcej nie było już wiadomo, w miejscach które zamiast faktami wypełnione były domysłami, strachem i wyobrażeniami. Hasło to pełni funkcję ochronną i odstraszającą, ogradza, odgradza a także odradza podróż poza granicę. Podobnie jak drut kolczasty, który cytując producenta: „od niepamiętnych czasów jest sposobem na zabezpieczanie terenu… Zastosowanie znajduje w wielu miejscach, odstraszając nieproszonych gości od posesji prywatnych, fabryk, magazynów czy obiektów użyteczności publicznej”1.

Tytułowe smoki: fantastyczne, przerażające i nieznane, pochodzące z innego świata mają jednak ambiwalentną funkcję; nie tylko ostrzegają, ale także kuszą, zachęcają do ryzyka, obiecując nowe, nieznane terytoria i możliwości (terra incognita). W tym sensie hasło to jest stale aktualne i oderwane od kontekstu średniowiecznych i renesansowych map. Historia ludzkości jest historią nieustannego przekraczania granic. Dawniej białe plamy znajdowały się na krańcach znanych kontynentów. Dzisiaj są nimi odległe galaktyki, głębiny oceanów, fragmenty puszczy i dżungli, mikroświat organizmów czy niezbadane obszary ludzkiego mózgu. Co pewien czas odkrywamy nowe gatunki roślin, owadów i ptaków, nowe choroby, nowe planety czy gwiazdy. Epoka odkryć nie jest historycznym epizodem w dziejach ludzkości, ale trwałym stanem ludzkiej kultury. Jest energią, ciekawością, pokusą i siłą napędową cywilizacji.

Mapa zawsze posiada krawędź, brzeg, choćby tylko z przyczyn praktycznych. Pozbycie się brzegu mapy, zabieg fizycznego, albo tylko mentalnego oderwania go, zawsze tworzy nową krawędź, nową granicę. Terytorium poznania zmniejsza się w ten sposób, mapa zawęża swój świat. Tworzenie granic, rozwijanie drutów kolczastych, wyznaczanie miejsc Innym, prowadzi do takiego właśnie kurczenia się świata. Ponieważ stale wyrzuca się coś poza nawias, poza horyzont widzenia i rozumienia, to obszar swój i znany jest coraz mniejszy a jednocześnie coraz bliższy i bardziej jednorodny, pozbawiony kontrowersji, zdziwienia i coraz bardziej nieciekawy.

Stwierdzenie: „Tutaj są smoki” tylko pozornie jest jasne i jednoznaczne. „Tutaj” to w rzeczywistości zawsze gdzieś indziej: za płotem, u sąsiada, w innej dzielnicy, kraju, na innym kontynencie. Co więcej, hasło to rozciąga się również na wymiar czasu. Nieznanym terytorium może być przeszłość lub przyszłość. Mówimy przecież, iż życie w średniowieczu było trudne albo, iż ktoś urodził się w latach osiemdziesiątych. Czas, podobnie jak przestrzeń, posiada swoje białe plamy i nieodkryte obszary. I prawdopodobnie posiada je choćby bardziej, dlatego iż o ile miejsca fizyczne, w pewnej formie, są dostępne bezpośrednio, niezależnie od upływu czasu, to inne epoki dostępne są już tylko pośrednio w formie przekazów: zdjęć, filmów, opisów, opowieści albo przepowiedni.

Smoki upodmiotawiają strach. Pozwalają nadać mu kształt, nazwać, oswoić a może choćby udomowić. Pytaniem pozostaje tylko to, czy udomowienie wiąże się z akceptacją, czy jednak z hodowlą w klatce i karmieniem z wyciągniętej ręki.

Smoki to również zabieg czysto graficzny. Urozmaicenie monotonii pustej przestrzeni oceanu. Pustej od niewiedzy, która przeraża, lub rzeczywiście pustej, nudnej i nieekscytującej. Narysowanie ich wyzwala ekscytację, dreszcz emocji, wyzwania, pozwala snuć marzenia i opowieści o innych lądach, przygodach, nieznanym, tajemniczym, o bohaterstwie i odwadze.

Poznanie z natury zakłada pewne ograniczenia, nie może być nieskończone. Każda mapa rozumiana jako symbol tego co znane i oswojone musi mieć swój horyzont, niezależnie czy dotyczy to miejsca, czasu albo wydarzeń. W ten sposób wyznacza margines poza, którym czają się smoki, potwory albo jednorożce, gdzie wszystko inne staje się obce i egzotyczne.

Marcin Lorenc

  1. Z tekstu promocyjnego firmy Siatpol, która wbrew możliwym domysłom nie jest partnerem ani sponsorem projektu Hic sunt dracones. ︎
Idź do oryginalnego materiału