
Dwa Moon Knighty się spotkały... Recenzja: Moon Knight. Tom 2
Coś czuję, iż po niesamowicie odklejonej historii Deadpoola w Japonii, ciężko mnie będzie zachwycić. Ale lektury nie mogą czekać- bierzemy się za kolejną!Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Moon Knight to drugi tom opowieści snutej w ramach linii Marvel Fresh. Jej celem jest przedstawienie losów klasycznych bohaterów, w nowej, odświeżonej wersji. Pierwsza część historii
się podobała i wzbudziła nasze zainteresowanie. Nic więc dziwnego, iż jak tylko pojawiła się możliwość kontynuacji, od razu po nią sięgnęliśmy.

Za prowadzenie losów Moon Knighta po wydarzeniach z Ery Khonshu, odpowiada scenarzysta Jed MacKay (autor dobrze przyjętych serii o Doktorze Strange'u i Avengers). Jego pomysły zilustrowali Fredrico Sabbatini i Alessandro Cappuccio. Album ukazał się na polskim rynku za sprawą wydawnictwa Egmont i klubu Świat Komiksu.
Zarys fabularny:

"Marc Spector wypowiedział wampirom wojnę w samym sercu Nowego Jorku. Teraz musi toczyć ją na dwóch frontach: na ulicach miasta i… w zakamarkach własnego, na wpół obłąkanego umysłu. Na domiar złego ktoś właśnie rozpoczął krwawe polowanie na ludzi powiązanych z Moon Knightem. Czy Marc zdoła dopaść mordercę, zanim straci wszystkich, którzy mieli odwagę stanąć u jego boku? Jaką rolę odegra w tej intrydze najsłynniejszy z wilkołaków? Kogo Tigra tropi w miejskiej dżungli? I co się stanie, kiedy Misja Midnight przyjmie niezapowiedzianego gościa w potrzebie – Venoma?"
Wrażenia:

Jak przewidywaliśmy po pierwszym tomie, wszystko się rozkręciło. I bardzo dobrze! Czuliśmy to. Wiedzieliśmy, iż Moon Knight nie może być zwyczajną historią- a brutalny psychologiczny dramat dopiero nabierze tempa. I wiecie co? Warto było czekać. Może nie pozostało doskonale, ale lektura dwójeczki bardziej do nas przemówiła. Dlaczego? Naprawiono główny "błąd"- a raczej rozwinięto wątek- osobowości mnogiej, przez co całość stała się nareszcie dużo bardziej... moonknightowa!

Od początku: Misja Midnight działa. Dramatyczne zakończenie poprzedniego tomu mogło wybić ją z rytmu, a żałoba przysłonić cel... ale nie! Nocni wędrowcy zawsze potrzebują wsparcia i ochrony, tym bardziej iż Wampirza Organizacja nie ustępuje. Specyficzna ekipa Marca rozbudowuje się o Drugą Pięść i interesujące występy "gościnne". Sam główny bohater dokonuje natomiast przełomu- przyznaje się wszystkim do choroby. Różne osobowości przestają być słabością- przekute zostają w oryginalną zaletę. W każdym razie- póki co 😂. Dobrze wiemy, jakie dziwności mogą na tym urosnąć. Przyznaję, iż rozwój postaci (głównej, jak i pobocznych) śledzi się przyjemnie. Jeszcze przyjemniej się na to patrzy- bo oprawa graficzna zasługuje na wyróżnienie (uwielbiam te kontrasty i efekty wręcz świetlistego Moon Knighta).

Jednym, przed czym mogę przestrzec, jest fakt, iż całość- choć gruba- łączona jest delikatną fabułką. Rzucani jesteśmy między jedną, a drugą przygodą Misji Midnight, więc całościowo daje to efekt... kryminalnego serialu. Niby spoczko- każdy ma chwilę, by się wykazać (nawet sam budynek Misji!). Z drugiej brak wciągającego "what the fu*k?!". Ale spokojnie- jak nic wszystko się na końcu splecie w jedną całość! Mimo wszystko- czyta się to dobrze. Lubię vibe całości. Z pewnością będę śledził serię.
