Recenzja komiksu: Wiedźmin

konsolowe.info 1 godzina temu

Do oferty Egmontu w minionym miesiącu trafił komiks Wiedźmin. Jest on oczywiście adaptacją tytułowego opowiadania. Czy warto sięgnąć po ten zeszyt? Przekonajmy się.

Ostatnio nierzadko piszę artykuły, którego tematem jest Wiedźmin. Informowałem Was między innymi o specjalnej kolekcjonerskiej figurce. Nie brakuje moich wpisów na temat powstającej „czwórki”. Znajdziecie też nieco moich recenzji komiksów z tej serii. Kilka dni temu wstawiłem swoje wrażenia po lekturze Kwestii ceny. Tym razem zapraszam Was do zapoznania się z moją opinią na temat chyba najbardziej znanego opowiadania o tytułowym łowcy potworów. Było ono inspiracją również do filmu otwierającego pierwszego Wiedźmina od CD Projekt RED. Materiał ten możecie obejrzeć niżej.

Historia

Zdaję sobie sprawę, iż wielu naszych czytelników może doskonale znać fabułę opowiadania Wiedźmin. Nie znaczy to jednak bynajmniej, iż będę w niniejszej recenzji zawierał jakieś spoilery. Zamieszczę natomiast pewne ogóle założenia opowieści, ale bez wyjaśnienie co dokładnie dzieje się w komiksie. Tyle tytułem wstępu, teraz przejdę do wspomnianego wprowadzenia do wydarzeń. Jako iż Wiedźmin to pierwsze opowiadanie o Geralcie, to widzimy w nim dość młodą wersję Geralta. Nie oznacza to bynajmniej, iż to niedoświadczony łowca potworów. Odstaje natomiast wizualnie od wersji, którą widzieliśmy w grach CDP RED od „dwójki” wzwyż. Fani „jedynki” poczują się jak w domu – to właśnie do tej wersji postaci najbliżej Geraltowi w komiksie, co ma sporo sensu. Niewątpliwym atutem komiksu jest wiele dialogów i wypowiedzi przeniesionych z książki 1:1. Po co przecież poprawiać coś, co było idealne? Ale do rzeczy.

Geralt w wyniku pewnych perturbacji staje przed obliczem króla. Dowiaduje się, na czym ma polegać zlecenie – nasz bohater musi spędzić nieco czasu ze strzygą, starając się jednocześnie jej nie zabijać. Dlaczego? Tego Wam nie zdradzę. Możecie jednak być pewni, iż zleceniodawca ma swoje racje. Bardzo spodobało mi się to, iż – w przeciwieństwie do Kwestii ceny – recenzowany dziś komiks jest wierną adaptacją opowiadania bez nadmiernych skrótów. Po zeszyt ten można sięgnąć, nie znając choćby podstawowego opowiadania, a bez żadnego problemu będziecie wiedzieć co się dzieje i dlaczego. Opowieść jest wciągająca i bardzo dobrze prowadzona. Nie mogę powiedzieć o niej złego słowa i uważam, iż przeniesienie jej na kartki komiksu było całkiem dobrym pomysłem. A czy broni się również strona wizualna? Tego za chwilę się dowiecie.

Ilustracje i styl wizualny

Należy zaznaczyć pewną kwestię na samym początku – komiks Wiedźmin jest bardzo nierówny wizualnie. Z jednej strony mamy bowiem bardzo sprawnie realizowane kadry w bogatym dworze, czy choćby prostej karczmie. Postaci mają sporo detali, a na dalszym planie nierzadko można przyjrzeć się potencjalnie mało znaczącemu szczegółowi. To właśnie dzięki takim zabiegom można odnieść wrażenie, iż świat, który oglądamy jest żywy. Nie mogę jednak pochlebnie napisać o wyglądzie potwora, przed jakim staje Geralt. Jest on w moim przekonaniu bardzo leniwie przedstawiony. Jasne, jego najważniejsze cechy aparycji jak najbardziej pokrywają się z książkowym opisem. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, iż stwór ten stanowi przykład niewykorzystanego potencjału.

To przecież klasyczny przeciwnik wiedźmina, strzyga. Czy naprawdę tak trudno byłoby przedstawić jej przerażającą sylwetkę, której sam widok powinien mrozić krew w żyłach? Zamiast tego dostaliśmy mało wyraźnego potwora, który bardziej wywołuje uśmiech politowania niż strach. To mój najwiękzy zarzut do tego komiksu. Poza nim kadry są bardzo ładne i odpowiednio mroczne gdzie trzeba, a pozytywne w innych momentach. Tylko ta strzyga… Nie tak powinno to moim zdaniem wyglądać.

Podsumowanie

W ogólnym rozrachunku komiks Wiedźmin jest jak najbardziej godny polecenia. To bardzo udane przeniesienie legendarnego wręcz opowiadania na grunt powieści rysunkowej i czyta się ją bardzo przyjemnie. Uważam, iż można wydać na nią te 20 złotych i przymknąć oko na sposób przedstawienia strzygi. Nie ma jej co prawda dużo, ale ze względu na to, iż to bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci w opowiadaniu, dużo lepiej byłoby, gdyby była zaprezentowana z należytym jej szacunkiem. Niestety, psuje ona nieco odbiór komiksu, ale nadal, jak już napisałem – i tak warto go mieć w swojej kolekcji.

Liczba stron56
Wymiary16,7 cm x 25,5 cm
ScenarzyściAleksandra Zielińska
IlustratorMichael Dowling
Typ oprawymiękka ze skrzydełkami
Cenaod 19,38 zł
Komiks do zrecenzowania zapewnił wydawca – Egmont.
Idź do oryginalnego materiału