Uniwersum DC przeszło przez wiele reinterpretacji w klasycznych dla popkultury gatunkach, osadzonych w alternatywnych uniwersach. Mieliśmy już chociażby DCeased, umieszczające klasyczne postacie podczas apokalipsy zombie, czy Batman: Zagłada Gotham, wykorzystujące lovecraftowskie motywy w połączeniu z mitologią Mrocznego Rycerza. Tym razem jednak herosi staną przed zupełnie innym, niespotykanym dotąd wyzwaniem.
DC kontra Wampiry kręci się wokół tajemnicy tego, którzy bohaterowie z uniwersum DC zostali przemienieni w wampiry. Postacie przez to powoli przestają sobie ufać, a napięcie w Lidze Sprawiedliwości nieustannie narasta. Za tę stopniowo rozprzestrzeniającą się plagę odpowiada tajemniczy król wampirów. Jaka jest jednak jego tożsamość? Czy za jego działaniami stoją jakieś głębsze motywacje? A przede wszystkim — jaki jest jego wielki plan?
Tytuł ten zdecydowanie zaskoczył mnie klimatem. Spodziewałem się mocniejszego pójścia w stronę grozy, jak miało to miejsce we wcześniej wspomnianych elseworldach spod szyldu DC. Okazało się jednak, iż dostajemy tutaj znacznie więcej czarnego humoru i absurdu. Choć początkowo przygotowywałem się na klimatyczną historię kryminalną, gwałtownie zrozumiałem, iż komiks ten stawia przede wszystkim na bezprecedensową rozrywkę. Nie jest to wada, natomiast zdecydowanie zmienia to wrażenia z lektury.
Fot. EgmontPrzez cały czas trwania fabuły grono postaci okazało się całkiem kameralne. Choć w drugiej połowie historii skala wydarzeń zostaje znacznie zwiększona, dalej obserwujemy stosunkowo zamkniętą grupę bohaterów. Pozwoliło to każdemu z nich odpowiednio się wykazać w zaledwie dwunastu zeszytach tej serii. Dostaliśmy też kilka połączeń postaci, których w standardowym uniwersum DC trudno byłoby zobaczyć. Regularne przegadywanie się Green Arrowa i Johna Constantine’a to coś, czego potrzebowałem, choć choćby o tym nie wiedziałem. Skoro już o szmaragdowym łuczniku mowa, Oliver był dla mnie zdecydowanie ulubionym bohaterem komiksu. Scenarzysta Matthew Rosenberg dał mu ogromną ilość przestrzeni i wiele świetnych sekwencji. Bez dwóch zdań widać, iż podczas pisania był to jego ulubieniec.
Odniosłem jednak wrażenie, iż zabrakło tutaj trochę czasu, by bardziej zagłębić się w same struktury wampirów. Choć zwrot fabularny związany z tożsamością ich króla wydał mi się bardzo skuteczny i sensowny, brakowało mi dokładniejszego spojrzenia na to, jak adekwatnie do tego doszło. Trudno też powiedzieć, jak dokładnie działa wampiryzm w tym świecie. Momentami postacie po ugryzieniu zachowują się zupełnie inaczej, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Innym razem, poza kłami i czerwonymi oczami, praktycznie nic się w nich nie zmienia. Czułem, iż zabrakło tu jakiegoś momentu, który rozwiałby przynajmniej część moich wątpliwości.
Fot. EgmontWarstwa graficzna znakomicie współgra z przedstawioną historią. Może wydawać się zbyt kreskówkowa, natomiast komiks w żadnym momencie nie traktuje siebie śmiertelnie poważnie, dlatego nie czuć tutaj żadnego dysonansu. Sceny akcji są za to dynamiczne i odpowiednio brutalne. Dzięki temu przez bardziej napakowane sekwencje wręcz się płynie. Moją uwagę przykuło też kilka naprawdę świetnych wariantów kostiumów bohaterów. Nie różnią się one diametralnie od tych, które postacie nosiły w trakcie linii wydawniczej DC Odrodzenie, ale mimo to bardzo przypadły mi do gustu. Szczególnie strój noszony przez króla wampirów. Idealnie łączy on klasyczny design postaci z gotycką estetyką.
DC kontra Wampiry jest dającą sporo frajdy, odmóżdżającą rozrywką z ciekawie rozegraną wariacją na temat znanych nam z popkultury krwiopijców. Ten pełen akcji i humoru komiks okazał się zaskakująco lekką lekturą, przez którą przebrnąłem naprawdę szybko. jeżeli szukacie po prostu łatwej do wejścia i wciągającej historii z postaciami z uniwersum DC, zdecydowanie możecie sięgnąć po ten tytuł.
Fot. główna: Egmont








