Superman i Batman są sojusznikami od lat. Razem przeszli nie tylko kolejne Kryzysy czy własne zgony, ale też i wydawnicze retcony. To ostatnie zjawisko sprawiło, iż przeciętny czytelnik nie do końca pamięta gdzie i kiedy panowie spotkali się po raz pierwszy. Mark Waid w Batman/Superman: World’s Finest tom 5: Tajne początki przedstawia nam zaktualizowaną i jedyną słuszną (jak na razie…) wersję tego wydarzenia. Czy jest jednak ona godna ich legendarnej przyjaźni?

Strona komiksu Batman/Superman: World’s Finest tom 5: Tajne początki
Batman i Superman to dwie różne osobowości, ale i oddani sobie przyjaciele. Początek tej przyjaźni musiał być więc dość szczególny, prawda? Zdaje się, iż pamiętam choćby jak wszystko zaczęło się w The New52!, ale… To już chyba zostało wygumkowane. Waid przedstawia nam wymiarowo wręcz skrojoną wersję ich bromance’u, przebiegającą wyjątkowo gładko jak na tak różne persony. Ale to początek pięknej przyjaźni.
Największą bolączką tego komiksu jest to, iż przy całej zbędności powtarzania originu znajomości panów z Gotham i Metropolis, technicznie jest ona… tylko dobra. Waid sprawnie stopniuje dynamikę ich relacji. Pozwala sobie na znany z wcześniejszych tomów humor i wszystko przebiega podejrzanie łatwo, mniej wymagający czytelnik to łyknie. Dla mnie pierwsze spotkanie takich tuzów DC może nie musi być okraszone starciem, ale pewną dozą ostrożności. Jeden to wszak prosty reporter z Kansas, a drugi znany miliarder. Obaj mają powody, by chronić swe gęby i wiele do stracenia, gdyby ten drugi nie okazał się jednak pozytywną postacią. Co innego jest z kolejną parą bohaterów występującą w tym tomie.

Strona komiksu Batman/Superman: World’s Finest tom 5: Tajne początki
Przyzwyczailiśmy się do duetu Batka i Supka. Pomimo wszelkich przeciwieństw, panowie znaleźli wspólny język, co paradoksalnie rzadko udawało się ich największym przeciwnikom. Lex Luthor i Joker to typy spod ciemnej gwiazdy i choć obu przyświeca poniekąd wspólna idea, każdy z nich próbuje być górą. W tym tomie Waid świetnie pokazuje, dlaczego między arcyłotrami nigdy nie wytworzył się stały sojusz. Różnice między nimi są groteskowo widoczne, ale Waid to zdolny pisarz, więc potrafił przekuć to na interesującą i sensowną fabułę.
Batman/Superman: World’s Finest to dla mnie Dan Mora. To on nadał ich przygodom tej niepowtarzalnej dynamiki. Bardzo superbohaterskiej, ale bez spandeksowego klimatu. W tym tomie dołączają do niego Travis Moore i Steve Pugh, będący solidnymi artystami, ale nie oddają oni ducha tej opowieści tak jak Mora. Nie mają zresztą okazji do popisów, bo sama historia to rzecz odświeżająca pewne fakty i na etapie początków nie ma co szaleć ze skalą wydarzeń.

Strona komiksu Batman/Superman: World’s Finest tom 5: Tajne początki
Batman/Superman: World’s Finest tom 5: Tajne początki to nie tylko opowieść o parze herosów, ale i ich złowrogim odbiciu. To album wspominkowy, niewnoszący wiele do serii, ale i takie są konieczne, by zbudować napięcie pod ciekawsze wydarzenia. Przyznam z bólem, iż po epizodzie w świecie Kingdom Come piąty tom jest rozczarowaniem i wypełnieniem czasu kadrowego. Rozumiem jednak wydawniczą potrzebę aktualizacji pierwszego spotkania największych herosów DC i oby była to wersja ostateczna. Co jest naiwnym życzeniem…

Okładka komiksu Batman/Superman: World’s Finest tom 5: Tajne początki
Tytuł oryginalny: Batman/Superman: World’s Finest vol.5: Secret Origins
Scenariusz: Mark Waid
Rysunki: Dan Mora
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 132
Ocena: 65/100








