Zaginione obrazy, nieznane historie i szkice sprzed 100 lat. W Poznaniu pokażą niezwykłą twórczość uczestnika Powstania Wielkopolskiego

codziennypoznan.pl 31 minut temu

Leon Prauziński należy do postaci, których życiorysy mogłyby stać się scenariuszem filmu historycznego. Był nie tylko utalentowanym malarzem i rysownikiem, ale również uczestnikiem Powstania Wielkopolskiego. Swoje doświadczenia z tamtych wydarzeń przenosił później na płótno, tworząc artystyczny zapis walk o niepodległość.

Jak przyznała Nina Burnevich w rozmowie z Piotrem Szulcem, sama odkryła tę postać stosunkowo niedawno.

– Poznałam Leona Prauzińskiego mniej więcej trzy lata temu. Byłam naprawdę pod wrażeniem, iż oprócz tego, iż jego pasją było malarstwo, również brał osobiście udział w Powstaniu Wielkopolskim – opowiadała.

Prauziński miał również inną pasję – konie. Chętnie je szkicował, doskonale znał się na tych zwierzętach, a według relacji przedstawionej podczas programu jego wiedza była wykorzystywana także przy doborze koni dla Wojska Polskiego.

Najbardziej rozpoznawalną częścią jego dorobku pozostaje jednak cykl dwunastu przedstawień związanych z wydarzeniami Powstania Wielkopolskiego. Dziś znane są przede wszystkim dzięki pocztówkom wydrukowanym w latach 30. XX wieku.

Oryginalne obrazy olejne, na podstawie których powstały reprodukcje, zostały zniszczone podczas II wojny światowej.

– Najbardziej znany jest przez 12 pocztówek, chociaż na początku nie były to pocztówki, a obrazy olejne. Niestety zostały zniszczone przez Niemców podczas II wojny światowej. Zostały nam tylko pocztówki, które były drukowane w latach 30. – wyjaśniała Nina Burnevich.

W rozmowie pojawiła się również historia pracowni artysty, która mieściła się przy ulicy Święty Marcin. Według Burnevich Prauziński korzystał z przestrzeni udostępnionej mu przez zaprzyjaźnionego lekarza, również związanego z poznańskim środowiskiem artystycznym.

Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób powstawały wszystkie jego prace przedstawiające powstańcze wydarzenia. Jedna z możliwości zakłada, iż artysta po powrocie z walk odtwarzał na papierze i płótnie sceny, których sam był świadkiem.

Historia Prauzińskiego stała się inspiracją do projektu, w którym sztuka spotyka się z poznawaniem lokalnego dziedzictwa. Jego twórcy zaprosili uczestników do odkrywania miejsc związanych z dawnymi przedstawieniami Poznania i przenoszenia własnych obserwacji na papier.

Do współpracy Fundacja Art Cluster zaprosiła Fundację Szkicownik Bez Granic, zajmującą się popularyzacją szkicowania jako sposobu poznawania przestrzeni, historii i architektury.

Jak tłumaczyła Justyna Wojnowska, rysowanie konkretnego miejsca pozwala dostrzec znacznie więcej szczegółów niż wykonanie szybkiego zdjęcia telefonem.

– o ile coś rysujemy na żywo, o ile musimy spojrzeć na to przez dłuższą chwilę, zapamiętać, przenieść na papier, to musimy się przyjrzeć i lepiej to zapamiętujemy, zdecydowanie, niż po prostu robiąc zdjęcie telefonem – przekonywała.

To właśnie uważność jest jednym z najważniejszych elementów urban sketchingu, czyli szkicowania miejskiej przestrzeni bezpośrednio podczas jej obserwowania.

W czasach, gdy niemal każdy nosi w kieszeni aparat fotograficzny, szkicowanie może wydawać się zajęciem wymagającym zbyt wiele czasu. Jednak zdaniem Wojnowskiej właśnie ten czas poświęcony na obserwację sprawia, iż zapamiętujemy odwiedzane miejsca znacznie lepiej.

– o ile przywozimy z wakacji kilkaset albo kilka tysięcy zdjęć, to one lądują gdzieś w telefonie i już tam nigdy nie zaglądamy. A o ile coś musimy narysować i mamy to potem w szkicowniku, to o wiele chętniej sami do tego zaglądamy – zauważyła.

Poznań ma zresztą wyjątkowo silne związki ze środowiskiem miłośników miejskiego szkicowania.

Justyna Wojnowska przypomniała, iż jej fundacja wywodzi się z działalności Urban Sketchers Poland, związanej z międzynarodowym ruchem skupiającym artystów dokumentujących codzienną rzeczywistość dzięki rysunków.

Środowisko to działa w Poznaniu od około dziesięciu lat. W 2025 roku miasto gościło międzynarodowe sympozjum urban sketchingu, podczas którego na ulicach można było spotkać rysowników z różnych części świata.

Jak wspominała Wojnowska, w wydarzeniu uczestniczyło około dwóch tysięcy osób.

Artyści spotykali się w różnych częściach Poznania, szkicowali budynki, place i charakterystyczne fragmenty miasta, a następnie prezentowali sobie nawzajem wykonane prace.

Nie chodziło jednak o rywalizację ani wybór najlepszego rysunku.

– Każdy ma swoją drogę, swój proces, inną technikę. Nie chodzi o porównywanie się na zasadzie: to jest lepsze, to jest gorsze – tłumaczyła prezeska Fundacji Szkicownik Bez Granic.

Co ciekawe, popularne wyobrażenie o szkicowaniu jako pracy wykonywanej wyłącznie ołówkiem kilka ma wspólnego ze współczesnym urban sketchingiem.

Artyści wykorzystują między innymi akwarele, tusz i atrament. Szczególnie popularne są niewielkie zestawy farb akwarelowych, które można zabrać na spacer i wykorzystać niemal w dowolnym miejscu.

– Akwarela bardzo często, ponieważ jest bardzo mobilna. Można małe pudełko metalowe zabrać ze sobą w teren. Można przy użyciu jednego pędzelka po prostu stworzyć szkic – wyjaśniała Justyna Wojnowska, pytana przez Piotra Szulca o najczęściej stosowane techniki.

Podobne podejście do poznawania historii przez rysunek organizatorzy wykorzystują również w innych przedsięwzięciach. Jednym z nich jest projekt „Śladami Wyspiańskiego”, realizowany w miejscach, które przed laty szkicował Stanisław Wyspiański.

Artysta odwiedził również Poznań, pozostawiając między innymi szkice poznańskiego ratusza.

Tym razem w centrum zainteresowania znalazł się jednak Leon Prauziński, a przygotowana wystawa będzie miała szczególny charakter.

W Baraku Kultury zaprezentowane zostaną nie tylko współczesne prace inspirowane twórczością artysty, ale także jego oryginalne rysunki zachowane przez rodzinę.

– Będą oryginalne szkice Leona Prauzińskiego. To przeważnie głowy koni. Takie szkice, które udostępniane są przez rodzinę Prauzińskiego, przez jego wnuczkę i prawnuczkę – zapowiadała Nina Burnevich.

Możliwość obejrzenia prac powstałych niemal sto lat temu będzie jedną z największych atrakcji ekspozycji. Jak podkreślała organizatorka, rysunki zachowały się w bardzo dobrym stanie i pozwalają bezpośrednio zetknąć się z warsztatem artysty.

Obok historycznych szkiców pokazane zostaną prace wykonane przez uczestników współczesnych warsztatów. Ich autorzy odwiedzali miejsca związane z twórczością Prauzińskiego, próbując przedstawić je dzięki własnych technik i wrażliwości.

W ten sposób wystawa połączy spojrzenie artysty żyjącego przed stu laty z perspektywą dzisiejszych mieszkańców.

Prace uczestników będą różniły się zarówno stylem, jak i poziomem doświadczenia ich autorów. Organizatorzy traktują tę różnorodność jako zaletę, pokazując, iż sztuka szkicowania nie jest zarezerwowana wyłącznie dla profesjonalistów.

– Bardzo dużo osób ma w głowie takie zdanie, iż trzeba mieć talent. Ja nie mam talentu, więc ja nie szkicuję. A to nie jest do końca prawda – przekonywała Justyna Wojnowska.

Jak zaznaczyła, naturalne predyspozycje mogą ułatwiać naukę, ale najważniejsze są systematyczne ćwiczenia i przyjemność płynąca z rysowania. Podobnie jak w przypadku nauki gry na instrumencie, kolejne próby pozwalają stopniowo rozwijać umiejętności.

Co więcej, wykonanie szkicu nie zawsze wymaga wielu godzin. Osobom wprawionym w rysowaniu wystarczy czasami kilkanaście minut, aby uchwycić charakterystyczny widok czy fragment architektury.

Wernisaż wystawy poświęconej Leonowi Prauzińskiemu odbędzie się w piątek, 6 listopada, o godzinie 19:00 w Baraku Kultury przy Alejach Marcinkowskiego 21 w Poznaniu.

Ekspozycję będzie można oglądać do 20 listopada. Organizatorzy zapowiedzieli również, iż galeria pozostanie otwarta 11 listopada, dzięki czemu odwiedzający będą mogli połączyć udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości i Imienin Ulicy Święty Marcin ze spotkaniem z historią Powstania Wielkopolskiego przedstawioną w sztuce.

Idź do oryginalnego materiału