Film o Sylvestrze Stallonie sprzed sukcesu "Rocky'ego" już niedługo trafi do kin. O "Jestem Rocky" nasz recenzent Jan Tracz pisze: Mamy zatem trzy płaszczyzny, które są ze sobą jakoś połączone – proces powstawania "Jestem Rocky", proces powstania "Rocky’ego" i fabuła samego "Rocky’ego" to w gruncie rzeczy ta sama historia!
"Jestem Rocky" to biograficzny dramat o młodym Sylvestrze Stallonie, który w połowie lat 70. pozostało nieznanym aktorem, ale pisze scenariusz o bokserze z Filadelfii i za wszelką cenę chce sam zagrać główną rolę. W Stallone’a wciela się Anthony Ippolito, a w obsadzie są także AnnaSophia Robb, Matt Dillon, Stephan James, Toby Kebbell i Jay Duplass.
Za kamerą filmu stał Peter Farrelly, twórca nagrodzonego Oscarem "Green Booka".
Naszą recenzję filmu "Jestem Rocky" można już przeczytać na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ. A poniżej znajdziecie jej fragmenty.
Jesteś zwycięzcą
autor: Jan Tracz
W recenzji przeczytacie:
Sylvestra Stallone’a (hipnotyzujący Anthony Ippolito, który mówi, rusza się i oddycha niczym pierwowzór) poznajemy jeszcze przed jego pierwszym sukcesem – młody chłopak żyje do pierwszego i z trudem wiąże koniec z końcem. W filmie wkraczamy w lata 70., więc przyszłego zdobywcę Złotego Globu poznajemy jeszcze przed jego trzydziestką. W wolnych chwilach Sly sporo czyta – choćby jeżeli wbrew pozorom na takiego nie wygląda; Stallone pochłania jednak książki i ma w sobie coś z intelektualisty. Nic dziwnego, iż dorabia w kinie i branży dla dorosłych – filmy to jego pasja, a porno to też sztuka, poza tym od czegoś trzeba zacząć. Sly sam pisze scenariusze, marzy o aktorstwie i chce pokazać światu, iż stać go na więcej.
I dalej:
Farrelly w jednym z wywiadów przyznawał, iż historia powstania "Jestem Rocky" miała coś z okoliczności pracy nad "Rockym". Nikt nie chciał wyłożyć pieniędzy na nowy projekt dwukrotnego laureata Oscarów, więc twórca musiał się nieźle nagłówkować, by zrealizować ten film. Skądś już to znamy, prawda? Mamy zatem trzy płaszczyzny, które są ze sobą jakoś połączone – proces powstawania "Jestem Rocky", proces powstania "Rocky’ego" i fabuła samego "Rocky’ego" to w gruncie rzeczy ta sama historia! W każdej z nich chodzi o walkę jednostki z systemem i przeciwnościami losu. Historia lubi się powtarzać: do tego stopnia, iż w tym wypadku zaczęła nam się choćby zaplatać.
Cała recenzja filmu "Jestem Rocky" dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.
"Jestem Rocky" to biograficzny dramat o młodym Sylvestrze Stallonie, który w połowie lat 70. pozostało nieznanym aktorem, ale pisze scenariusz o bokserze z Filadelfii i za wszelką cenę chce sam zagrać główną rolę. W Stallone’a wciela się Anthony Ippolito, a w obsadzie są także AnnaSophia Robb, Matt Dillon, Stephan James, Toby Kebbell i Jay Duplass.
Za kamerą filmu stał Peter Farrelly, twórca nagrodzonego Oscarem "Green Booka".
Naszą recenzję filmu "Jestem Rocky" można już przeczytać na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ. A poniżej znajdziecie jej fragmenty.
recenzja filmu "Jestem Rocky", reż. Peter Farrelly
Jesteś zwycięzcą
autor: Jan Tracz
W recenzji przeczytacie:
Sylvestra Stallone’a (hipnotyzujący Anthony Ippolito, który mówi, rusza się i oddycha niczym pierwowzór) poznajemy jeszcze przed jego pierwszym sukcesem – młody chłopak żyje do pierwszego i z trudem wiąże koniec z końcem. W filmie wkraczamy w lata 70., więc przyszłego zdobywcę Złotego Globu poznajemy jeszcze przed jego trzydziestką. W wolnych chwilach Sly sporo czyta – choćby jeżeli wbrew pozorom na takiego nie wygląda; Stallone pochłania jednak książki i ma w sobie coś z intelektualisty. Nic dziwnego, iż dorabia w kinie i branży dla dorosłych – filmy to jego pasja, a porno to też sztuka, poza tym od czegoś trzeba zacząć. Sly sam pisze scenariusze, marzy o aktorstwie i chce pokazać światu, iż stać go na więcej.
I dalej:
Farrelly w jednym z wywiadów przyznawał, iż historia powstania "Jestem Rocky" miała coś z okoliczności pracy nad "Rockym". Nikt nie chciał wyłożyć pieniędzy na nowy projekt dwukrotnego laureata Oscarów, więc twórca musiał się nieźle nagłówkować, by zrealizować ten film. Skądś już to znamy, prawda? Mamy zatem trzy płaszczyzny, które są ze sobą jakoś połączone – proces powstawania "Jestem Rocky", proces powstania "Rocky’ego" i fabuła samego "Rocky’ego" to w gruncie rzeczy ta sama historia! W każdej z nich chodzi o walkę jednostki z systemem i przeciwnościami losu. Historia lubi się powtarzać: do tego stopnia, iż w tym wypadku zaczęła nam się choćby zaplatać.
Cała recenzja filmu "Jestem Rocky" dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.
"Jestem Rocky" – zobacz zwiastun













![Kruszynka szczerze o odejściu z ekipy Legii: Miałem łzy w oczach [VIDEO]](https://strefamma.pl/wp-content/uploads/2026/11/Zrzut-ekranu-2026-11-03-084625.png)



