Jestem za krótki, nie sięgam dna oczu Polihymnii,
niegodny spuścizny najlepszych z wysypu pleciug nad pleciugami,
postępującej epoki zlemoniadowienia, klonowania motyli.
I przerzutów słońca na drugą stronę bielizny,
w warunkach potrzeby interakcji z kodem cywilizacyjnym,
stawania w szranki na dawno ubitej pianie z ust.
Ktoś surowy, niewyliczony do dziesięciu,
raci wiarę w słabość do dobra,
przechodzi na literaturę zawstydzania,
jakby zmieniał operatora sygnału
z wymagającym programem lojalnościowym,
na własny system z teorii gier wstępnych.
Innemu na odcinku źródłowym,
w oczach przyrasta zadłużenie wobec odchodzącego w kibinimater świata,
na które stać tylko patrzących i lokujących z przegrabionej kuwety.
Byle z dala od grajdołku z lajkopisarzami
__________________
*Laszło Moholy-Nagy
Statystyki: autor: Strood — 07 maja 2026, 15:47





