Tomasz Stockinger debiutował w 1978 roku w serialu "Życie na gorąco", a na koncie ma już dziesiątki ról filmowych i serialowych. Przez lata był również związany z teatrem. Pierwszym filmem, w którym zagrał dużą rolę, był obraz "Sto koni do stu brzegów" w reżyserii Zbigniewa Kuźmińskiego.
Większość widzów zna go jednak jako Pawła Lubicza z jednej z najdłuższych polskich telenoweli, czyli popularnego "Klanu". Syn aktora także robi telewizyjną karierę - współprowadzi "Pytanie na śniadanie", a niedawno panowie pojawili się razem w podcaście "WojewódzkiKędzierski".Reklama
Stockinger: "Pracuję, zarabiam, odkładam"
Rola Pawła Lubicza to wręcz ikoniczna postać telewizyjna. Tomasz Stockinger od lat jednoznacznie jest kojarzony z tą kreacją, mimo wielu innych aktorskich osiągnięć. Widzowie często zastanawiają się, co trzyma aktora przez tyle lat przy jednej produkcji? O to postanowił zapytać Kuba Wojewódzki - czy za wszystkim stoją pieniądze? Dziennikarz postawił sprawę jasno: czy "Klan" może zrobić z aktora milionera?
"Pracuję, zarabiam, odkładam, więc Charlie do mnie dzwoni co pewien czas. (...) Odczuwam wdzięczność i szacunek produkcji. Moja stawka dzienna, która nie jest żadną super stawką, to najwyższa półka, jeżeli chodzi o te zasłużone nazwiska. Myślę o Grabarczyku — do jakiegoś czasu. Do niedawna Bursztynowicz i Trojanowska — czyli podstawa obsady" - opowiadał aktor.
Jednak rozmowa nie zakończyła się na finansach - padło pytanie, czy aktor byłby gotowy na transfer do innego serialu lub innej stacji. Na tak postawioną kwestię Stockinger zareagował zdziwieniem i chłodną kalkulacją. Stwierdził: "Wszędzie jest tak samo. Wszędzie jest walka o widza i żeby było jak najtaniej".
Nie przekonują go transfery znajomych po fachu - on sam czuje się silnie związany z ekipą, która często bez słów rozumie jego potrzeby.
"Po pierwsze, jestem bardzo związany z Pawłem Karpińskim i całą ekipą. To jest rodzina. Przez tyle lat nie musimy ze sobą rozmawiać, wiemy, o co chodzi. Cudownie się pracuje w takim zespole. Druga sprawa to pewnego rodzaju moja lojalność, nie tylko wobec produkcji, ale także wobec siebie. Zacząłem tę rolę i moim marzeniem jest dożyć ostatniego odcinka" - podsumował Tomasz Stockinger.















