Lato 2026 układa się wokół trzech czytelnych nurtów. Pierwszy to thriller psychologiczny, w którym polski rynek przez cały czas mocno opiera się na Remigiuszu Mrozie. Autor utrzymuje wysokie tempo publikacji, a jego serie z Joanną Chyłką i Komisarzem Forstem regularnie wracają na listy sprzedaży (Empik). W wakacyjnym rytmie dobrze działają szczególnie tytuły zwarte, oparte na konflikcie i szybkim zwrocie akcji.
fot. Pexels (Pixabay)
Drugi nurt to romantasy, czyli połączenie romansu i fantasy. Ten segment wzmacniają BookTok, Bookstagram oraz kolekcjonerskie wydania z barwionymi brzegami. W polskich księgarniach najmocniej pracują nazwiska Sarah J. Maas i Rebecca Yarros, zwłaszcza cykle Dwór cierni i róż oraz Empireum (Empik). Trzeci nurt jest spokojniejszy: reportaż, literatura faktu, podróż i natura. To kontrapunkt dla dwóch poprzednich kategorii, bo zamiast eskapizmu proponuje kontakt z realnym doświadczeniem.
Remigiusz Mróz pozostaje dla polskiego czytelnika bezpiecznym wyborem wakacyjnym. Nie chodzi wyłącznie o rozpoznawalność nazwiska, ale o przewidywalny mechanizm lektury. Czytelnik dostaje krótkie rozdziały, napięcie i język, który nie wymaga powolnego wejścia w styl. Na dwutygodniowy urlop można zabrać na przykład Kasację, Zaginięcie albo Ekspozycję, zależnie od tego, czy bliżej nam do sali sądowej, zaginięcia czy górskiego chłodu.
Jo Nesb działa inaczej. Jego kryminał ma cięższy klimat, bardziej skandynawską melancholię i mocniejszą konstrukcję psychologiczną. Nóż, Zaćmienie albo Królestwo lepiej pasują do czytelnika, który nie oczekuje tylko tempa. Wspólnym mianownikiem Mroza i Nesb jest jednak plażowa funkcjonalność: łatwo wrócić do książki po przerwie, choćby po całym dniu poza apartamentem.







