W PRL-u wczasy miały "remontować" Polaka. "Pokoje w ośrodku były takie, żeby wygonić ludzi na zewnątrz"
Zdjęcie: Błażej Ciarkowski (fot. Zuzanna Balcerzak); domek letniskowy Diogenes (1975)
— Pani Irena nigdy choćby w Warszawie nie była, nie wiem, czy województwo opuściła. Ale nie była jedyna. Na instytucjonalnie zorganizowany wypoczynek tysiące pracownic i pracowników w Polsce spoglądało z nieufnością. Decyzji o wyjeździe na wczasy towarzyszył lęk — przed nieznanym. Obawa, iż nie będzie wiadomo, jak się zachować w nowej sytuacji, jakich nowych ludzi się tam pozna — mówi Błażej Ciarkowski, autor książki "Remontownia ciał i dusz. Domy wczasowe i sanatoria w PRL-u".







