Uroki bluesowej harmonijki - recenzja Ryszarda Glogera
Zdjęcie: Fot. okładka płyty
Są instrumenty o mocy tajemnej. Niepozornej wielkości, o niepowtarzalnym brzmieniu. Często w większym składzie orkiestrowym, możemy wtedy nie zauważyć, na czym muzyk gra. Wokół wielkie gabaryty fortepianu, harfy, kontrabasu, tłok sekcji instrumentów blaszanych i jakieś maleństwo ginie w tłumie. Obiektem dowcipów zawsze jest ten muzyk, który we właściwym momencie wstaje i uderza pałeczką w triangel, czyli trójkąt. Podobnie jest z fletem pikuliną i harmonijką ustną.















