Słuchawki Stealth Pro II miały bardzo nietypową kampanię reklamową, gdzie firma przekonywała do zakupu sprzętu poprzez… Pojedynek graczy z ostatnim żyjącym, japońskim ninją.
Tę ciekawą rywalizację możecie obejrzeć sobie klikając w link powyżej. O co chodziło? Ano sprawa jest prosta – trójka graczy musiała znaleźć ninję, nim on znajdzie ich. Pierwsza próba odbywała się bez nałożonego headsetu Stealth Pro II i zakończyła się rzecz jasna wygraną japońskiego skradacza. W drugiej nasi uczestniczy mieli już sprzęt na głowie – co tu dużo mówić – ninja nie miał szans. Nie będę się może rozpisywał tu na temat legitności tego niestandardowego testu, natomiast trzeba przyznać jedno – Stealth Pro II to najlepsze słuchawki, jakie miałem przyjemność użytkować.
Od dawna szukałem headsetu, który nie tylko będzie dobrze brzmiał, ale pozostanie przy tym wygodny w użytkowaniu. I o rany, nie wiem, która cecha Stealth Pro II błyszczy tutaj bardziej. Ale zacznijmy od początku. Słuchawki występują w dwóch modelach – Xboxowym (odpalimy je na każdej platformie) oraz PC/PlayStation (nie odpalimy ich na Xboxie). Różnicami między modelami z początku były odpalenie na Xboxie oraz fakt, iż wersja PC/PS miała wbudowane kodeki LDAC i LC3plus, jednak te pojawiły się w wersji Xboxowej w najnowszej aktualizacji sprzętu. Tak więc słuchawki różnią się w zasadzie tylko działaniem (lub niedziałaniem) na Xboxie – warto mieć to na uwadze przy potencjalnym zakupie. SPII są zapakowane w naprawdę solidne pudło z magnetycznym zamkiem. W środku spodziewałem się sprzętu poupychanego w piankowe wypełnienie. A tu niespodzianka. Po otwarciu klapy, oczom mym okazało się bardzo solidne etui, w którym schowano headset z pozostałym wyposażeniem. Wraz ze słuchawkami dostajemy instrukcję, odczepiany mikrofon, długi kabel USB-A – USB-C, transmiter USB, dwie baterie oraz stację ładującą/nadawczą. Zaraz, zaraz… Baterie? Stację? Ale o co chodzi?

Stealth Pro II ma dwie bardzo interesujące funkcje. Po pierwsze CrossPlay, czyli możliwość płynnego, bezprzewodowego przełączania się między maksymalnie czterema sprzętami, a to wszystko dzięki jednego przycisku na słuchawkach. W zestawie dostajemy stację (podłączamy ją np. do Xboxa lub PC-ta) oraz transmiter USB (który możemy podłączyć np. do PS5 albo TV) i bezproblemowo przełączamy się między nimi wedle naszego widzimisię. jeżeli zechcemy skorzystać z łatwego przełączania się między większą ilością sprzętów, będziemy musieli dokupić transmitery. Cena jednego to ok. 150 złotych, ale w tej chwili są niestety niedostępne na stronie producenta.
Oczywiście Stealth Pro II możemy także podłączyć przez Bluetooth. Co ciekawe, słuchawki pozwalają na jednoczesne połączenie dzięki transmitera i Bluetooth, więc podczas gry w CS-a na kompie możemy jednocześnie mieć podłączony telefon, w razie gdyby ktoś jednak do nas miał zadzwonić (ale skoro grasz w CS-a, to raczej nikt nie zadzwoni…). Muszę jednak przyznać, iż napotkałem na kilka trudności przy połączeniu Bluetooth. Automatyczne łączenie się z danym sprzętem można jeszcze jakoś wyklikać w ustawieniach, ale brak wykrycia słuchawek na jednym z laptopów był już zastanawiający.

Drugą ciekawą funkcją we flagowym modelu Turtle Beach jest zastosowanie systemu wymiennych baterii. W zestawie dostajemy dwa akumulatory – gdy jeden się rozładuje, po prostu wymieniamy go w kilka sekund na drugi (który ładuje się w stacji nadawczej). Jest to świetne rozwiązanie, które adekwatnie eliminuje problem przerywania użytkowania słuchawek czy podłączania ich do kabla. Ale trzeba też oddać Stealth Pro II, iż praca na baterii wystarcza na całkiem sporo, bo około 40 godzin. I powiem wam, iż w swoim życiu korzystałem z wielu nausznych słuchawek i nigdy nie zostawałem z nimi na długo. Z recenzowanym tu modelem będzie inaczej, bo autentycznie to pierwsze słuchawki, których noszenie mnie nie męczy. Są ultrawygodne, komfortowe i świetnie dopasowują się do głowy. Przy tym również dobrze tłumią dźwięk.
Mikrofon w Stealth Pro II to kolejny pozytywny aspekt tego sprzętu. Jest giętki, łatwo go dopasować, a wyciszamy go poprzez zwykłe podniesienie do góry. Natomiast jeżeli nie chcemy wyglądać jak kontrolerzy na Lotnisku Chopina, twórcy również o tym pomyśleli, bowiem mikrofon jest odpinany. Używałem go na kilku spotkaniach w pracy i choć może nie spotkałem się z opiniami typu: Krzysztof, ty zawsze miałeś taki cudowny głos?! czy Krzysztof, to ty nie wymawiasz R?!, tak trzeba przyznać, iż dźwięk jest czysty i naturalny, a redukcja szumów działa skutecznie. No dobrze, a jak brzmią same słuchawki?
Wybaczcie, iż to tyle trwało i musieliście się przebijać przez tyle akapitów mych wypocin, bo pewnie po to tu przyszliście – żeby dowiedzieć się jak brzmią. Ale niestety będę musiał was rozczarować. Nie zrobię tu dogłębnej analizy basów, tonów i innych tego typu specyfikacji. Nie będę wciskał wam kitu, iż jestem jakimś audiofilem, który słyszy, gdzie słuchawki niedomagają, w jakich utworach gitara jest zbyt wyciszona, czy rzeczywiście czuć różnicę w grach albo filmach z tym headsetem na głowie. Opowiem wam za to o tym, co te słuchawki oferują i jakie są moje osobiste odczucia względem ich użytkowania. I zaznaczę – nie brałbym tych odczuć za pewnik, tak samo jak nie brałbym za pewnik innych opinii w Internetach. Każdy doświadcza dźwięków na swój sposób, każdy ma swoje preferencje w kwestii słuchania muzyki czy dźwięku w grach, filmach i to, co może się podobać mi, niekoniecznie może odpowiadać wam – i na odwrót.

Stealth Pro II reklamowany jest przede wszystkim jako headset stworzony do gier typu Call of Duty, Fortnite czy Apex Legends. Wszystko za sprawą technologii Superhuman Hearing, która znacznie bardziej uwydatnia dźwięki w grach takie jak kroki wroga, nadjeżdżające pojazdy czy wystrzały. W połączeniu z Dolby Atmos jest to sprzęt, który w grach naprawdę robi różnicę i daje przewagę. Co ważne, Dolby Atmos zadziała nam wyłącznie na Xboxie oraz PC. PlayStation nie obsługuje Dolby Atmos, ale Sony (nie pozdrawiamy) ma swoje własne rozwiązanie, które jest w zasadzie niemal identyczne, a nazywa się Tempest 3D.
Sprzęt oferuje również ANC (Active Noise Cancellation – Aktywna redukcja hałasu). Turtle Beach zrobiło tu naprawdę dobrą robotę. Po włączeniu aktywnej redukcji szumów natychmiast znika jednostajny hałas otoczenia – szum komputera, wentylatorów, klimatyzacji, a choćby odległe rozmowy stają się wyraźnie przytłumione. Co ważne, ANC nie powoduje żadnego dyskomfortu, nie „zasysa” dźwięku i nie tworzy efektu ciśnienia w uszach, który często pojawia się w tańszych konstrukcjach. W aplikacji Swarm (o niej za chwilę) można regulować siłę tłumienia, więc łatwo dopasować działanie ANC do warunków – od lekkiego wyciszenia po mocniejsze odcięcie od otoczenia. Przy maksymalnym poziomie pojawia się delikatny szum własny, ale jest na tyle subtelny, iż znika po kilku sekundach i nie przeszkadza ani w grze, ani w muzyce.
W mojej opinii słuchawki radzą sobie naprawdę świetnie, niezależnie od tego, czy słuchamy muzyki, gramy w grę czy oglądamy film. Najmniej – paradoksalnie – korzystałem z nich podczas grania, czyli tej gałęzi popkultury, której są dedykowane. Filmy naprawdę świetnie oddają dźwięk przestrzenny, zaś muzyka nabrała dla mnie głębszego wymiaru. zwykle słucham jej dzięki przenośnego głośnika lub TV i byłem w szoku, ile nowej warstwy słyszę w piosenkach, które przesłuchałem setki razy. Największy minus w kwestii brzmienia to bass, który wydaje mi się po prostu za słaby. Można go jednak nieco podbić – jak?

Nieodłącznym elementem Stealth Pro II jest aplikacja Swarm, którą pobierzemy na telefon i komputer. To właśnie tu znajduje się główne centrum dowodzenia naszym headsetem. W Swarm zaktualizujemy firmware słuchawek i nadajnika, zmienimy zastosowanie przycisków czy w końcu wyregulujemy pasma audio, redukcję szumów w mikrofonie i utworzymy profile brzmieniowe dla gier, muzyki i tak dalej. Choć ja nie uświadczyłem żadnych problemów (poza wspomnianą łącznością headseta z laptopem), wielu użytkowników skarży się na kapryśną naturę Swarm (niezapisywanie ustawień) i problemy ze słuchawkami, które wystąpiły właśnie po aktualizacji firmware’u.
Najczęstsza skarga? Maksymalna głośność na niektórych urządzeniach jest wciąż dość niska. Miałem tę samą sytuację, ale właśnie przed sparowaniem słuchawek ze Swarm. Po aktualizacji i odpaleniu odsłuchu Symbolic zespołu Death na maksymalnej głośności, byłem głuchy przez tydzień – ciężko więc stwierdzić, czy problem dotyczy wybranych użytkowników, czy są to kwestie zgłaszane raczej z powodu nieumiejętnego korzystania ze sprzętu. Warto nadmienić, iż Turtle Beach aktywnie działa na swoim subreddicie – wiedzą o problemach społeczności i pracują nad kolejnymi aktualizacjami i usprawnieniami.
Słuchawki to bardzo specyficzny sprzęt, bardzo uzależniony od własnych preferencji – od wygody noszenia, od funkcji, które oferują, i w końcu od samego dźwięku rozbrzmiewającego nam w kanałach usznych. Ja się w Stealth Pro II zakochałem od pierwszego założenia. Wygodne do noszenia i użytkowania, a przy tym zapewniające świetny standard dźwięku. No właśnie, jak się okazuje po postach innych użytkowników, nie dla wszystkich. Jak na sprzęt za ok. 1500 złotych, te mankamenty związane z aplikacją Swarm, niestabilną głośnością czy, w moim wypadku, kłopotami z Bluetooth, budzą pewne wątpliwości. jeżeli dysponujecie taką kasą i jesteście w stanie zaryzykować, warto Stealth Pro II dać szansę. Szczególnie przypadną one do gustu graczom i osobom, które korzystają z wielu urządzeń. W innym wypadku, być może warto jeszcze chwilę poczekać, śledząc wspomnianego subreddita lub obniżki cen.







![Czapki z głów. Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a949202ef09d6_03016521.jpg)



