Ostatni dom na Netflix wskoczył na pierwsze miejsce najchętniej oglądanych tytułów w Polsce zaraz po premierze. Thriller science fiction z Gretą Lee i Wagnerem Mourą zamyka czteroosobową rodzinę we własnym domu, z którego nie da się wyjść. Zachwyt trwał jednak krótko. Oceny mówią co innego.
Ostatni dom na Netflix od razu na szczycie polskiego zestawienia
Film wszedł do biblioteki platformy w pierwszym tygodniu sierpnia i błyskawicznie trafił na czoło listy oglądalności. Jak podaje portal ELLE.pl, tytuł zajął w Polsce pierwsze miejsce niemal natychmiast po premierze.
Z samą datą jest drobne zamieszanie. Filmweb i Rotten Tomatoes podają 7 sierpnia 2026 roku jako dzień, w którym film pojawił się w serwisie na całym świecie. Polskie portale, w tym ELLE.pl i HDTV Polska, piszą o 9 sierpnia. Dwa dni różnicy.
To kolejna gatunkowa produkcja platformy, która ustawia się na czele rankingu w kilka godzin. Niedawno opisywaliśmy podobną drogę thrillera według Harlana Cobena. Schemat się powtarza.
Ostatni dom zamyka rodzinę z przedmieść Seattle we własnych czterech ścianach
Akcja zaczyna się na przedmieściach Seattle, tuż przed świętami. Po potężnej listopadowej burzy czteroosobowa rodzina odkrywa, iż nie może wydostać się z własnego domu. Drzwi i okna przestają działać, telefony tracą zasięg, a internet znika razem z kontaktem ze światem.
Rodziców grają Greta Lee i Wagner Moura. Według Filmwebu ich bohaterowie noszą imiona Ann i Jason, a w obsadzie znaleźli się też Noah Alexander Sosnowski, Riley Chung, Emma Ho, Gabriel Barbosa i Arden Cho. Dzieci pokazano tam w kilku przedziałach wiekowych.
Reżyserem jest Louis Leterrier, scenariusz napisał Matthew Robinson. Filmweb podaje czas trwania jednej godziny i 52 minut, Rotten Tomatoes o dwie minuty krótszy. Salon, kuchnia, korytarz, sypialnia. Znajoma przestrzeń z minuty na minutę robi się coraz bardziej duszna, bo dom przestaje chronić i zamienia się w pułapkę.
Ostatni dom na Netflix dostał od krytyków wyjątkowo niskie noty
Rotten Tomatoes pokazuje 27 procent pozytywnych recenzji przy 41 opiniach krytyków. Widzowie wypadają tam kilka łaskawiej, bo wystawili filmowi 29 procent. Na Filmwebie średnia wynosi 5,2 na 10 przy ponad trzech tysiącach ocen. To nie są liczby hitu.
Zarzuty powtarzają się i dotyczą przede wszystkim trzeciego aktu. Dopóki zagrożenie zostaje niedopowiedziane, napięcie działa znakomicie. Gorzej robi się wtedy, gdy scenariusz musi w końcu wyjaśnić, kto i po co zamknął bohaterów w środku. Recenzenci zgodnie piszą o pośpiechu. Odpowiedzi przychodzą szybciej, niż widz zdąży się nimi przejąć.
Obronną ręką wychodzą z tego aktorzy. Greta Lee i Wagner Moura nadają rodzinnej historii ciężar, za pomocą którego napięcie nie znika choćby w najsłabszych fragmentach. Chwalona jest też scenografia i pierwsza, kameralna część filmu.
Przypomnijmy, iż Louis Leterrier ma na koncie kino czysto rozrywkowe, od Incredible Hulk z 2008 roku po Fast X z 2023 roku. Tym razem sięgnął po kameralną historię zamkniętą w jednej lokacji. Efekt podzielił oglądających niemal na pół, co na tej platformie zdarza się regularnie. Emocje rozpalał u nas ostatnio także głośny dokument Netflixa sprzed kilku tygodni.
Jedno film ma już za sobą. Szczyt polskiej listy.














