Taipei 101 zdobyte na oczach milionów. Wieżowce przyciągają fanów ekstremalnej wspinaczki

polityka.pl 10 godzin temu
Zdjęcie: Netflix / mat. pr.


Amerykanin Alex Honnold na oczach milionów widzów wspiął się na jeden z najwyższych budynków świata. Zrobił to jako pierwszy bez żadnych zabezpieczeń. prawdopodobnie nie jako ostatni. Taipei 101 przez kilka lat nosił tytuł najwyższego budynku na Ziemi. Oficjalne otwarcie miało miejsce pod koniec 2004 r. Wieżowiec położony w stolicy Tajwanu, łącznie z iglicą ma niemal 510 m – był pierwszym z drapaczy chmur, który można nazwać „półkilometrowcem”. W 2010 r. tytuł odebrał mu dubajski Burdż Chalifa (828 m) i dzierży go od tamtej pory nieprzerwanie. Niegdyś najwyższy wieżowiec świata tymczasem wypadł z pierwszej dziesiątki.

Czytaj też: Rok 2025 w cieniu drapaczy chmur. Chiny dominują, ale najwyższy był Manhattan

Cały i zdrowy

O symbolu Tajwanu znowu zrobiło się głośno za sprawą niesamowitego wyczynu amerykańskiego wspinacza Alexa Honnolda, który bez żadnych zabezpieczeń (free solo) wspiął się po ścianach wieżowca na sam jego szczyt. Wspinaczkę na żywo śledziły miliony nie tylko w samym mieście – transmisję pod tytułem „Skyscraper Live” nadawał Netflix. Pierwotnie miała się odbyć dzień wcześniej, plany pokrzyżowała pogoda.

Całość trwała około półtorej godziny, a widzowie oglądali wszystko z kilkusekundowym opóźnieniem – taki margines zostawiono na wszelki wypadek... Najmniejszy błąd mógł się tutaj skończyć śmiercią, potknięcie nie wchodziło w grę. Na szczęście Honnold dotarł na szczyt cały i zdrowy. Pytany – jeszcze przed wspinaczką – o swoją motywację, odparł jedynie: „Dlaczego nie?”.

Patrząc na wyczyn Honnolda, można sobie przypomnieć 2012 r. i napięcie, z jakim miliony oglądały skok ze stratosfery Felixa Baumgartnera. Wtedy też wszystko skończyło się dobrze. Ku uldze wszystkich.

Czytaj też: Zielone wieże wyrastają w kolejnych miastach. Nowa fala w architekturze omija Polskę

Po linie i bez

W 2011 r. na Burdż Chalifa w Dubaju wspiął się Alain Robert. Miał wtedy ze sobą sprzęt do asekuracji, co w jego przypadku należy do rzadkości. Droga na szczyt trwała sześć godzin. Robert znany jest jako „francuski Spider-Man”. Najczęściej bez zabezpieczeń dociera na szczyty wielu słynnych gmachów. Przed laty na Taipei 101 wspiął się jednak również przy pomocy lin, zajęło mu to dwa razy więcej czasu niż amerykańskiemu wspinaczowi (choć w gorszych warunkach).

Francuz dotarł również do Polski – pod koniec lat 90. znalazł się na szczycie warszawskiego hotelu Marriott. Oczywiście jako pierwszy. Jego wyczyn powtórzył m.in. w 2019 r. polski wspinacz Marcin Banot. Natomiast przed rokiem na ponad 300-metrowe Varso Tower wdrapał się bez asekuracji inny Francuz Titouan Leduc. Zrobił to jako pierwszy, ale prawdopodobnie nie ostatni. W końcu to najwyższy obiekt w całej Unii Europejskiej – brzmi jak wyzwanie.

Od lat drapacze chmur przyciągają bardzo różnych śmiałków. Próby nie zawsze kończą się szczęśliwie. Taka wspinaczka, a już zwłaszcza w wydaniu free solo, jest niczym rosyjska ruletka. Jedni wspinają się bez liny, inni używają jej w dość specyficzny sposób. Do najbardziej brawurowego wyczynu należy być może przejście pomiędzy wieżami WTC z 1974 r. Philippe Petit przespacerował się wtedy po linie rozpiętej między nowojorskimi drapaczami chmur bez żadnych zabezpieczeń. Spacer na wysokości ponad 400 m przeszedł do historii. Dla potomnych pozostały szokujące fotografie i nagrania.

Czytaj też: PKiN kończy 70 lat i mimo burz trzyma się mocno. Zrobił nam się Warhattan

Na ekranie

Lata później, kiedy dwóch wież już nie było, o legendarnym wyczynie powstał oscarowy dokument „Człowiek na linie” (2008) oraz chłodniej przyjęty film fabularny Roberta Zemeckisa „The Walk. Sięgając chmur” (2015). W głównego bohatera wcielił się Joseph Gordon-Levitt. O samym Honnoldzie również powstał film dokumentalny... i także otrzymał Oscara. Obraz nosi tytuł „Free Solo: ekstremalna wspinaczka” (2018). Zdecydowanie nie jest to pozycja dla ludzi z lękiem wysokości. Podobnie jak „Skyscraper Live”.

Idź do oryginalnego materiału