Nadchodząca zima 2026/2027 może okazać się wyjątkowo trudna dla milionów polskich rodzin. Rada ds. Energii przy Prezydencie RP ostrzega przed szacowaną luką przekraczającą 1,5 miliona ton węgla opałowego. Tymczasem ceny pelletu osiągają choćby 2500 zł za tonę, a w części składów pojawiają się problemy z dostępnością paliwa. jeżeli nadejdą długotrwałe mrozy, sytuacja może stać się jeszcze trudniejsza.
Fot. Warszawa w Pigułce.Jeszcze niedawno największym zmartwieniem właścicieli domów były rosnące rachunki za ogrzewanie. Teraz pojawia się kolejne pytanie: czy potrzebny opał będzie można kupić wtedy, kiedy będzie najbardziej potrzebny?
Najnowsze analizy pokazują, iż polski rynek paliw grzewczych stoi przed poważnym wyzwaniem.
Nie chodzi wyłącznie o ceny. Problemem jest również ilość odpowiedniego węgla dostępnego na rynku, rosnące zapotrzebowanie na pellet oraz uzależnienie od dostaw z zagranicy.
Alarmujące dane. Może brakować ponad 1,5 miliona ton węgla
13 października 2026 roku Rada ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP przedstawiła analizę przygotowań Polski do sezonu grzewczego.
Wyniki budzą niepokój.
Zapotrzebowanie na węgiel opałowy oszacowano na około 6,25 miliona ton.
Tymczasem przewidywane dostawy wynoszą:
- około 2,77 mln ton z polskich kopalń,
- około 1,80 mln ton z importu,
- ponad 1,5 mln ton potencjalnej luki w bilansie.
W zależności od przyjętego scenariusza brakująca ilość może wynosić od 1,3 do 2,1 miliona ton.
To jednak prognozowana luka między wskazanymi źródłami dostaw a zapotrzebowaniem, a nie potwierdzenie, iż fizycznie zabraknie takiej ilości węgla. Ostateczna sytuacja będzie zależała między innymi od zapasów i kolejnych dostaw.
Polska wydobywa miliony ton węgla. Dlaczego więc pojawia się problem?
To pytanie może zadawać sobie wielu Polaków.
Przecież Polska przez cały czas jest krajem, w którym wydobywa się ogromne ilości węgla.
Problem polega jednak na tym, iż nie każdy rodzaj węgla nadaje się do ogrzewania domów.
Elektrownie wykorzystują przede wszystkim inne sortymenty niż gospodarstwa domowe wyposażone w piece i kotły na paliwo stałe.
Według analizy Rady ds. Energii z około 29,3 miliona ton węgla wydobywanego w kraju jedynie około 2,7–2,8 miliona ton stanowią sortymenty opałowe, takie jak kostka, orzech i groszek.
Oznacza to, iż krajowe wydobycie pokrywa mniej niż połowę szacowanego zapotrzebowania na węgiel opałowy.
Reszta musi pochodzić z importu, zapasów lub dodatkowych dostaw.
Pellet drożeje. Za ogrzanie domu można zapłacić fortunę
Problemy nie dotyczą wyłącznie osób ogrzewających domy węglem.
Trudna sytuacja występuje również na rynku pelletu drzewnego.
Jeszcze kilka lat temu pellet był często przedstawiany jako wygodna alternatywa dla tradycyjnego ogrzewania węglowego.
Dzisiaj jego ceny mogą być poważnym obciążeniem dla domowych budżetów.
Według danych przytoczonych przez Radę ds. Energii mediana cen pelletu na początku października wynosiła około 2410 zł za tonę.
To oznacza, iż zakup trzech ton kosztował około 7230 zł, bez transportu.
Przy zużyciu czterech ton wydatek wyniósłby około 9640 zł.
A w niektórych gospodarstwach, szczególnie w większych lub słabiej ocieplonych domach, zużycie może być wyższe.
Ostateczny koszt zależy od powierzchni budynku, izolacji, sprawności instalacji i temperatury na zewnątrz.
W części składów zaczyna brakować opału
We wrześniu dziennik „Rzeczpospolita” informował o wzrastających cenach certyfikowanego pelletu oraz problemach z jego dostępnością w części punktów sprzedaży.
Ceny sięgały 2200–2500 zł za tonę.
Sprawie przyglądał się również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Analiza urzędu nie wykazała niedozwolonych praktyk ograniczających konkurencję. Wskazywano natomiast na rosnącą liczbę kotłów pelletowych i niewystarczającą podaż surowca drzewnego.
Oznacza to, iż popyt zwiększa się szybciej, niż rynek jest w stanie bezproblemowo na niego odpowiedzieć.
Nie jest to jednak równoznaczne z ogólnopolskim brakiem pelletu. W wielu miejscach paliwo przez cały czas jest dostępne, choć może być droższe lub wymagać dłuższego oczekiwania na dostawę.
A jeżeli przyjdą potężne mrozy? Eksperci ostrzegają przed trudnym scenariuszem
Największe obawy dotyczą sytuacji, w której zima okaże się długa i wyjątkowo mroźna.
W takich warunkach gwałtownie wzrasta zużycie paliw grzewczych.
Domy wymagają intensywniejszego ogrzewania, a zapasy zgromadzone jesienią mogą wyczerpywać się szybciej, niż zakładali właściciele.
Problem dotyczy również małych kotłowni, przedsiębiorstw i części systemów ciepłowniczych.
We wrześniu do Sejmu wpłynęła interpelacja dotycząca bezpieczeństwa dostaw węgla w okresie 2026/2027.
Przywołano w niej wcześniejsze ostrzeżenia dotyczące możliwych niedoborów przy powtórzeniu warunków pogodowych z poprzedniej zimy.
Nie oznacza to, iż Polsce grozi pewny brak ogrzewania. Oznacza natomiast, iż długotrwałe mrozy są jednym z czynników mogących pogłębić istniejące napięcia na rynku.
Nawet 50 procent drożej niż rok wcześniej
Według analizy Rady ds. Energii we wrześniu 2026 roku wybrane sortymenty węgla były droższe o ponad 50 procent w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Tak duży wzrost cen może mieć szczególnie dotkliwe skutki dla gospodarstw domowych, które muszą kupić kilka ton opału na sezon.
Przykładowo, o ile rodzina wydawała wcześniej 5000 zł na określoną ilość paliwa, wzrost ceny o 50 procent oznaczałby wydatek 7500 zł za taką samą ilość.
To dodatkowe 2500 zł, które trzeba znaleźć w domowym budżecie.
W przypadku emerytów, rodzin wielodzietnych i osób o niższych dochodach może być to poważny problem.
Miliony Polaków mogą odczuć skutki kryzysu opałowego
Według danych przywoływanych przez ekspertów około 3,5 miliona gospodarstw domowych korzysta z ogrzewania węglowego.
Do tego dochodzą właściciele kotłów na pellet, użytkownicy innych paliw stałych oraz odbiorcy ciepła systemowego.
Wysokie ceny paliw mogą przekładać się na koszty ogrzewania także w budynkach wielorodzinnych.
Nie każdy mieszkaniec bloku odczuje zmiany natychmiast. W części przypadków podwyżki mogą pojawiać się z opóźnieniem, wraz ze zmianami taryf i rozliczeń za ciepło.
Dlatego problem nie ogranicza się wyłącznie do właścicieli domów jednorodzinnych.
Czy Polacy powinni już teraz kupować opał na zapas?
Eksperci zwracają uwagę, iż gwałtowne zakupy wywołane strachem mogą dodatkowo zwiększać presję na ceny i dostępność.
Dlatego zamiast panikować, warto sprawdzić własne zapotrzebowanie na paliwo oraz realne terminy dostaw.
Osoby ogrzewające domy węglem lub pelletem powinny zwrócić uwagę na kilka kwestii:
- Ile opału pozostało z poprzedniego sezonu?
- Jakie było rzeczywiste zużycie podczas ostatniej zimy?
- Czy lokalni dostawcy mają paliwo dostępne od ręki?
- Jaka jest całkowita cena z transportem?
- Czy oferowany opał spełnia wymagania techniczne kotła?
Szczególnie ważne jest kupowanie paliwa od sprawdzonych sprzedawców i unikanie podejrzanych ofert wymagających przedpłaty.
Nie należy również zastępować opału przypadkowymi materiałami, które mogą uszkodzić instalację, spowodować pożar lub doprowadzić do zatrucia tlenkiem węgla.
Czy tej zimy naprawdę zabraknie ogrzewania?
Na początku listopada 2026 roku nie ma podstaw, by stwierdzić, iż w całej Polsce zabraknie opału albo iż miliony domów pozostaną bez ogrzewania.
Istnieją jednak udokumentowane powody do niepokoju.
Rada ds. Energii wskazuje na potencjalną lukę w bilansie węgla opałowego. Rynek pelletu walczy z wysokimi cenami i okresowymi problemami z dostępnością, a gospodarstwa domowe muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami.
Ostateczna sytuacja będzie zależała od pogody, importu, zapasów oraz sprawności dostaw w kolejnych miesiącach.
Najbardziej niepokojący scenariusz to połączenie długotrwałych mrozów, wysokich cen i opóźnień w dostawach paliwa.
Właśnie dlatego nadchodzący sezon grzewczy wymaga szczególnej uwagi.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeżeli ogrzewasz dom węglem lub pelletem, nie warto odkładać sprawdzenia zapasów do pierwszej fali silnych mrozów.
Porównaj ceny u kilku dostawców, sprawdź dostępność odpowiedniego paliwa i upewnij się, iż instalacja grzewcza jest sprawna.
Jeśli mieszkasz w bloku, warto śledzić komunikaty zarządcy dotyczące kosztów ciepła.
Zima 2026/2027 nie musi oznaczać katastrofy, ale już dziś wiadomo, iż dla wielu polskich rodzin może być wyjątkowo kosztowna.
A przy przedłużających się mrozach problemem mogą stać się nie tylko rachunki, ale także czas oczekiwania na kolejne dostawy opału.
















